Zwykłe i niezwykłe zioła Irka

Założenie i pielęgnacja ogrodu ziołowego, uprawa i zastosowanie ziół
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Doxepine
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
Posty: 678
Rejestracja: 2013-07-28, 10:16

Re: Nietypowe zioła

Post autor: Doxepine »

Iga51 pisze:Kto jak kto, ale Ty zdecydowanie powinieneś mieć chociaż małą działeczkę. A robisz coś w tym kierunku?
Szczerze mówiąc, jakoś nieszczególnie ciągnie mnie do tych działkowych molochów, gdzie można podglądać sąsiada zza płotu. Wystarczy mi mieszkanie w bloku, na działce chciałbym poczuć trochę swobody i wolności, a w ogródkach działkowych nie jest to możliwe. Rozglądałem się za kawałkiem ziemi z dala od ludzi, ale ceny mnie powaliły na kolana. Na dzień dzisiejszy raczej nie mogę sobie na to pozwolić.
Iga51 pisze:Skąd wiedzieć, czy to jest ten właściwy. Może tu na wsi ludzie go hodowali. Ja w każdym razie dotychczas walczyłam z nim jako uciążliwym chwastem. Prawdą jest, że jest bardzo mocno ukorzeniony, a jeszcze jak rośnie razem z pokrzywami, to możesz sobie wyobrazić , jak trudno to usunąć.
Musiałabyś, Igo, skontaktować się ze specjalistą. Spróbuj także skontaktować się z najbliższym oddziałem sanepidu - wiem, że grzyby można u nich za darmo przebadać, więc może próbki roślin też zaakceptują. Są również jakieś koła botaniczne czy rolnicze (nie pamiętam, jak się nazywają takowe organizacje) - może tam znalazłabyś odpowiedź.
Rzeczywiście, dzięgiel potrafi być inwazyjny, ale wystarczy usuwać kwiatostany i samosiew masz z głowy. Roślina nie rozmnaża się wegetatywnie, więc ogrodu nie zarośnie. Jeżeli Twój chwast wytwarza rozłogi, to na 100% nie jest to dzięgiel.
Iga51 pisze:Czy to nie mało być "1 kg cukru na 3/4 szklanki wody, 1 kg łodyg" ?
Dzięki, Igo, za zwrócenie uwagi i poprawienie oczywistego błędu. Dodam, że do opisu wkradła się jeszcze jedna pomyłka. Zamiast:
Doxepine pisze:... masę kompostu wymieszanego z kilkoma szpadlami zwykłej ziemi do kwiatów.
powinno być z kilkoma szpadlami kwaśnego torfu.
Awatar użytkownika
Iga51
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
Posty: 4129
Rejestracja: 2013-10-07, 17:53

Re: Nietypowe zioła

Post autor: Iga51 »

Doxepine pisze:Rozglądałem się za kawałkiem ziemi z dala od ludzi, ale ceny mnie powaliły na kolana.
Ja też długo szukałam miejsca, gdzie nie miałabym ludzi dookoła. Czasami można trafić wiejskie siedlisko za nieduże pieniądze. Ja swoje kupiłam za równowartość mojego mieszkania w bloku (62 m2). I mamy wiejski domek, trochę ziemi, dom gospodarczy. Wyremontowaliśmy domek w środku, zrobiliśmy nową instalację elektryczną, wod.kan., założyliśmy oczyszczalnię ścieków , dobudowaliśmy duży, zadaszony taras i na tym koniec. Kasa się skończyła i dom na zewnątrz jeszcze nie zrobiony. Może w przyszłym roku damy radę. Trzeba go ocieplić, ech dużo jeszcze do zrobienia. Ale mam swój wymarzony, duży ogród i mieszka się tu cudownie.
Doxepine pisze:Rzeczywiście, dzięgiel potrafi być inwazyjny, ale wystarczy usuwać kwiatostany i samosiew masz z głowy. Roślina nie rozmnaża się wegetatywnie, więc ogrodu nie zarośnie. Jeżeli Twój chwast wytwarza rozłogi, to na 100% nie jest to dzięgiel.
To pokrzywy maja rozłogi. A tak wspaniałych pokrzyw jak u mnie to pewnie nigdzie nie znajdziesz. Natomiast ta roślina, o której mówimy ma dość duże korzenie i trudno ją usunąć jak obrastają ją pokrzywy. Ale ja już swoje 20 arów wyczyściłam, tylko dookoła są pola, gdzie pas ok. 5 mb dookoła mojej "parceli" (z trzech stron) jest nie orany i tam chwastów co niemiara.
Awatar użytkownika
Doxepine
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
Posty: 678
Rejestracja: 2013-07-28, 10:16

Re: Nietypowe zioła

Post autor: Doxepine »

Iga51 pisze:Ja też długo szukałam miejsca, gdzie nie miałabym ludzi dookoła. Czasami można trafić wiejskie siedlisko za nieduże pieniądze. Ja swoje kupiłam za równowartość mojego mieszkania w bloku (62 m2). I mamy wiejski domek, trochę ziemi, dom gospodarczy. Wyremontowaliśmy domek w środku, zrobiliśmy nową instalację elektryczną, wod.kan., założyliśmy oczyszczalnię ścieków , dobudowaliśmy duży, zadaszony taras i na tym koniec. Kasa się skończyła i dom na zewnątrz jeszcze nie zrobiony. Może w przyszłym roku damy radę. Trzeba go ocieplić, ech dużo jeszcze do zrobienia. Ale mam swój wymarzony, duży ogród i mieszka się tu cudownie.
Jak to mówią, Igo, nie od razu Kraków zbudowano :) Powoli doprowadzisz swoje posiadłości do takiego stanu, jaki sobie zamarzyłaś. W mojej miejscowości działki nie są jakoś niebotycznie drogie - te w ogródkach można już kupić od 2-3 tys. zł. Sęk w tym, że sporo trzeba dodatkowo wydać na wymianę wierzchniej warstwy ziemi, gdyż ta "pierwotna" do niczego się nie nadaje - jest strasznie zbita i raczej słaba. Mam znajomą działkowiczkę, która z uporem maniaka uprawia marchewki, selery, buraki i inne warzywa. I co roku zaklina się, że już nie będzie, bo takie marnizny rosną (marchewki rosną jedynie na długość i grubość małego palca). Ci, co zainwestowali w wymianę ziemi, mają znacznie lepsze plony.

-- Ostatnio dodano 2013-12-21, 23:55 --
Iga51 pisze:To pokrzywy maja rozłogi. A tak wspaniałych pokrzyw jak u mnie to pewnie nigdzie nie znajdziesz. Natomiast ta roślina, o której mówimy ma dość duże korzenie i trudno ją usunąć jak obrastają ją pokrzywy. Ale ja już swoje 20 arów wyczyściłam, tylko dookoła są pola, gdzie pas ok. 5 mb dookoła mojej "parceli" (z trzech stron) jest nie orany i tam chwastów co niemiara.
No, to mnóstwo pracy! Choć - szczerze mówiąc - w takich dzikich zakątkach chwastem wszelakim porośniętych też jest urok.
Awatar użytkownika
Iga51
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
Posty: 4129
Rejestracja: 2013-10-07, 17:53

Re: Nietypowe zioła

Post autor: Iga51 »

Toteż ja nie wszystko czyszczę, staram się chociaż nie dopuszczać do kwitnienia, bo nasiona fruwają do mnie i na okrągło pielę. Wycinam tam stale odrastające śliwy, klony, które się nagminnie wysiewają, dziki czarny bez. No, jest co robić, ale daje radę. A w ogóle to lubię niektóre kwitnące chwasty. Mój szwagier mówi, że wszystko co kwitnie to nie chwasty, tylko kwitnące rośliny. Że nie ma czegoś takiego jak chwast. :hyhy:
U mnie warzywa rosną wspaniale, ale ja już mam dosyć obrabiania warzywnika. Jeszcze w tym roku miał on 180 m2 (w tym tunel foliowy). Już połowę przygotowałam na ogród ozdobny, tak że zmniejszyłam go przynajmniej o 90 - 100 m2. Będę miała mniej pracy z warzywami. :)
Awatar użytkownika
Doxepine
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
Posty: 678
Rejestracja: 2013-07-28, 10:16

Re: Nietypowe zioła

Post autor: Doxepine »

Iga51 pisze:Toteż ja nie wszystko czyszczę, staram się chociaż nie dopuszczać do kwitnienia, bo nasiona fruwają do mnie i na okrągło pielę. Wycinam tam stale odrastające śliwy, klony, które się nagminnie wysiewają, dziki czarny bez. No, jest co robić, ale daje radę. A w ogóle to lubię niektóre kwitnące chwasty. Mój szwagier mówi, że wszystko co kwitnie to nie chwasty, tylko kwitnące rośliny. Że nie ma czegoś takiego jak chwast. :hyhy:
Takie rośliny potrafią być naprawdę uciążliwe, ale powiem Ci na pocieszenie, że w razie jakiejś ogólnoświatowej katastrofy spokojnie można się z takiego chwastowiska wyżywić. W telewizji jakaś mądra głowa, specjalista od dzikich roślin jadalnych, przyrządzał cuda wianki z roślin powszechnie uznawanych za chwasty. Sam jadłem kiedyś zupę z pokrzywy i muszę powiedzieć, że była smaczna. Zgadzam się z Twoim szwagrem, Igo, wszystko w naturze ma jakiś sens i jest do czegoś potrzebne, a chwasty potrafią zaskakiwać swoją urodą.
Awatar użytkownika
wasilewska101
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
Posty: 3977
Rejestracja: 2010-01-20, 11:14

Re: Nietypowe zioła

Post autor: wasilewska101 »

A jaka smaczna przystawka z liści komosy ,smaczniejsza od szpinaku tylko trzeba się jej nazbierać . Chyba żeby też nasiać tak jak szpinak .. Moja babcia robiła ją w śmietanie a ja wkładam jeszcze do naleśników ..
Awatar użytkownika
Doxepine
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
Posty: 678
Rejestracja: 2013-07-28, 10:16

Re: Nietypowe zioła

Post autor: Doxepine »

Większość (jeśli nie wszyscy) posiadacze ogrodów prędzej czy później zmierzą się z problemem chwastów. W ruch idzie wtedy motyka, a pod adresem tych uciążliwych roślin sypie się masa przekleństw i kalumnii. Mało kto zdaje sobie jednak sprawę z tego, że co najmniej kilka z tych chwastów można wykorzystać jako przyprawę. Nie ukrywam, że dzisiejszy wpis zainspirowany został postami Igi i Janiny, za co dziękuję (i proszę o więcej takich... stymulacji ;-) ). Zdaję sobie sprawę, że dla niektórych opis ten będzie wołał o pomstę do nieba (bo kto o zdrowych zmysłach opisuje uprawę chwasta?), chcę jednak pokazać, że ten nieproszony i natrętny gość w ogrodzie może być wykorzystany w dobrym celu.

Bluszczyk kurdybanek (Glechoma hederacea) jest niską byliną z rodziny jasnotowatych, bardzo pospolitą w Polsce i Europie. Występuje także w Azji, szczególnie w rejonach o klimacie umiarkowanym, i Ameryce Północnej, gdzie ma status gatunku zawleczonego. W naturze porasta głównie rowy, zarośla, łąki, a także pola uprawne. Uważana za dość uciążliwego chwasta. Bluszczyk dorasta do 10-20 cm, jednak płożące łodygi mogą osiągać nawet 120 cm długości. Łatwo ukorzeniają się one w węzłach. Roślina wytwarza także pełzające rozłogi. Liście przeważnie zimotrwałe, niewielkie, sercowate lub nerkowate, ząbkowane na brzegach, często o fioletowym spodzie. W kwietniu pojawiają się niebiesko-fioletowe lub czerwonawe kwiaty. W uprawie ogrodowej występuje prawie wyłącznie odmiana 'Variegata' o biało obrzeżonych liściach.

Obrazek
Roślina gatunkowa...

Obrazek
... i odmiana 'Variegata'.

Rozmnażanie:[/b] przez wysiew nasion, podział rozrośniętej kępki, sadzonki lub rozłogi. Nasiona rośliny gatunkowej są nieosiągalne, z oczywistych względów. Gdyby jednak ktoś zechciał, może je zebrać z roślin dziko rosnących. Wysiewa się je w połowie stycznia i poddaje stratyfikacji przez 6 tygodni. Dość szybko tracą zdolność do kiełkowania. Nie należy ich przykrywać ziemią, a jedynie docisnąć do podłoża. Po wyjęciu z lodówki powinny wzejść w przeciągu miesiąca. Podziału dokonuje się wiosną lub w sierpniu, ew. na początku września. Sadzonki można pobierać praktycznie cały rok, nawet w zimie (należy je wtedy przez zimę przechować w pomieszczeniu). Ukorzeniają się zwykle w ciągu 2 tygodni. Jak wspomniałem, roślina wytwarza ukorzeniające się rozłogi. Wystarczy wtedy odciąć ją od reszty i razem z bryłką korzeniową przenieść na miejsce docelowe. Można to robić wiosną, latem i na początku jesieni.

Stanowisko:[/b] w naturze preferuje stanowiska półcieniste i cieniste. W pełnym słońcu rośnie jedynie na glebach dobrze utrzymujących wilgoć. W ogrodzie idealnie nadaje się do zadarniania zacienionych miejsc pod drzewami, z tym, że odmiana 'Variegata' będzie wymagać stanowiska co najmniej półcienistego. Uprawiana w pojemniku, dobrze zniesie nawet wystawę południową, o ile będziemy utrzymywać stale wilgotne podłoże. W przeciwnym razie ustawmy roślinę w półcieniu (wystawa zachodnia lub północna). Bluszczyk nie przepada za upałami i wyraźnie zwalnia wtedy wzrost, a także szybciej przekwita.

Podłoże:[/b] wbrew swojemu "chwastowemu" charakterowi, jest dość wymagającą rośliną. W naturze rośnie prawie wyłącznie na stanowiskach żyznych, bogatych w mikroelementy i azot. Odczyn gleby nie jest istotny, byle nie była ona zbyt kwaśna lub zbyt zasadowa. Typ podłoża również nie ma znaczenia, choć lepiej czuje się w tych utrzymujących wilgoć. Przy uprawie pojemnikowej wystarczy zwykła ziemia do kwiatów, rozluźniona niewielką ilością np. żwirku.

Podlewanie:[/b] w ogrodzie da sobie radę bez żadnych zabiegów, choć odmianę ozdobną warto podlewać w czasie dużej suszy. W pojemniku trzeba utrzymywać podłoże stale wilgotne, szczególnie przy uprawie w pełnym słońcu. Czyli podlewamy, gdy tylko przeschnie wierzchnia warstwa ziemi.

Nawożenie:[/b] konieczne jest jedynie przy uprawie doniczkowej oraz w przypadku odmiany pstrolistnej. W ogrodzie powinna wystarczyć 1-2 dawki nawozu do roślin kwitnących, promującego wybarwienie liści. W pojemniku stosujemy nawóz pełnoskładnikowy lub do roślin zielonych, co 2 tygodnie, ale w dawce dwukrotnie mniejszej niż zalecana przez producenta. Roślina dobrze reaguje na nawożenie biohumusem. Jedna uwaga - bluszczyk jest ekstremalnie wrażliwy na nadmiar boru w podłożu. Trzeba uważać na nawozy zawierające ten mikroelement w sporych ilościach lub stosować preparaty niezawierające tego pierwiastka.

Zimowanie:[/b] można zimować w postaci sadzonek, które na wiosnę przycina się, zostawiając jedynie 2 oczka. Można również na zewnątrz, o ile zabezpieczymy doniczkę. W ogrodzie roślina w pełni mrozoodporna, choć zdarza się, że część nadziemna zanika w zimie.

Uwagi:[/b] roślina w dużych ilościach jest trująca dla koni i bydła. Nie powinna być spożywana przez kobiety w ciąży (potwierdzone działanie proporonne), osoby cierpiące na padaczkę lub ze skłonnością do napadów drgawkowych oraz przy chorobach nerek.

Zastosowanie:[/b] bluszczyk kurdybanek to stary sposób na wszystko, co związane z przeziębieniem. Herbatka z liści działa przeciwgorączkowo, wzmacniająco, przeciwkaszlowo i wykrztuśnie. Dlatego jest to tak popularny składnik wielu mieszanek na grypę. Jego działanie zostało potwierdzone naukowo dopiero w 1986 r., kiedy to okazało się, że związki zawarte w roślinie hamują wnikanie wirusów do komórek i hamują reakcje zapalne błon śluzowych. Tradycyjnie był używany przez pracowników odlewni mających kontakt z ołowiem, zapobiegawczo oraz w przypadkach zatrucia tym toksycznym pierwiastkiem. Kurdybanek stymuluje również odbudowę zniszczonych błon śluzowych. U dzieci słaby napar poprawia koncentrację i jest stosowany jako terapia pomocnicza w leczeniu różnych zaburzeń koncentracji uwagi. Zewnętrznie - stosowany w postaci papki lub soku - może być stosowany na rany, otarcia oraz podbite oko. Roślina jest także bogatym źródłem witaminy C i żelaza.
Dawniej była używana do aromatyzowania i konserwowania piwa, zanim została zastąpiona przez chmiel. W niektórych miejscach do tej pory waży się jednak ten trunek przy użyciu kurdybanka. Najsmaczniejsze i najbardziej aromatyczne są liście tuż przed końcem kwitnienia, w maju. Roślina ma gorzkawy, specyficzny (choć niezbyt mocny) smak przypominający trochę pieprz, z nutką kamfory. Ze względu na gorycz używa się jej w niewielkich ilościach. Świetnie komponuje się z werbeną cytrynową, przełamując jej smak. Pasuje także do zup: ziemniaczanej, z roślin strąkowych, warzywnej. Idealnie uzupełnia i podkreśla smak jajecznicy i omletów, sałatek i surówek warzywnych, past rybnych i twarogowych. Suszonymi liśćmi przyprawiać można mięsa (szczególnie wieprzowinę), kotlety i zawiesiste, ciężke sosy. Świeże liście, dodane do sałaty, nadadzą jej specyficznego aromatu. Bluszczyk kurdybanek jest również pożądaną rośliną miododajną - miód kurdybankowy ma jasną barwę, lekki i przyjemny aromat oraz delikatny, również przyjemny, goryczkowy posmak.
Awatar użytkownika
Iga51
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
Posty: 4129
Rejestracja: 2013-10-07, 17:53

Re: Nietypowe zioła

Post autor: Iga51 »

Doxepine pisze: Zdaję sobie sprawę, że dla niektórych opis ten będzie wołał o pomstę do nieba (bo kto o zdrowych zmysłach opisuje uprawę chwasta?), chcę jednak pokazać, że ten nieproszony i natrętny gość w ogrodzie może być wykorzystany w dobrym celu.
Doxepine, Ty opisujesz uprawę chwasta, a trudno posądzić Cię o brak zdrowych zmysłów. Szkoda, że wcześniej nie przeczytałam Twojego najnowszego opisu. Spacerowaliśmy dzisiaj po moim ogrodzie, oglądaliśmy roślinki i jestem pewna, że spotkałam również kurdybankai to w większej ilości. Już dziś napisałam Ci w innym wątku, że patrzę teraz inaczej na "chwasty". Nawet trudno mi je nazywać chwastami. Gdybym dzisiaj wcześniej zajrzała do tego wątku, to na pewno już bym miała zdjęcia tych roślinek.
Ale, nic to, jutro zrobię fotki. Sprawdzimy, czy to jest "to". Co prawda są takie trochę spłaszczone, ale z pewnością coś na zdjęciach będzie widać. Piszesz, że część nadziemna na zimę zanika, więc może to nie jest bluszczyk kurdybanek, albo po prostu jeszcze nie poczuł zimy.
W każdym bądź razie od jutra będę fotografowała każdą roślinkę, która mi się spodoba.
Dzięki za nowy opis.
Awatar użytkownika
Doxepine
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
Posty: 678
Rejestracja: 2013-07-28, 10:16

Re: Nietypowe zioła

Post autor: Doxepine »

Iga51 pisze:Doxepine, Ty opisujesz uprawę chwasta, a trudno posądzić Cię o brak zdrowych zmysłów. Szkoda, że wcześniej nie przeczytałam Twojego najnowszego opisu. Spacerowaliśmy dzisiaj po moim ogrodzie, oglądaliśmy roślinki i jestem pewna, że spotkałam również kurdybankai to w większej ilości. Już dziś napisałam Ci w innym wątku, że patrzę teraz inaczej na "chwasty". Nawet trudno mi je nazywać chwastami. Gdybym dzisiaj wcześniej zajrzała do tego wątku, to na pewno już bym miała zdjęcia tych roślinek.
Ale, nic to, jutro zrobię fotki. Sprawdzimy, czy to jest "to". Co prawda są takie trochę spłaszczone, ale z pewnością coś na zdjęciach będzie widać. Piszesz, że część nadziemna na zimę zanika, więc może to nie jest bluszczyk kurdybanek, albo po prostu jeszcze nie poczuł zimy.
W każdym bądź razie od jutra będę fotografowała każdą roślinkę, która mi się spodoba.
Dzięki za nowy opis.
Igo, na wstępie dziękuję za pozytywny odzew. Nie ukrywam, że pewne obawy były, jak opis bluszczyku zostanie odebrany... Podejrzewam jednak, że jest forum skupiające ludzi kulturalnych, większość użytkowników zachowała negatywne komentarze dla siebie ;-) Ja od samych narodzin mojej pasji na każdą roślinę patrzę z zainteresowanie, a często także i z podziwem. Był taki okres, że do domu znosiłem typowe "chwasty", które urzekły mnie swoją urodą, ale już tak nie robię (zbyt często) :lol: Czekam na zdjęcia, choć mam podejrzenia, że to jednak jest nasz kurdybanek. Łodygi wznoszą mu się raczej w czasie kwitnienia, pewnie żeby ułatwić robotę owadom.

--------------------------------------
Dziś, tak dla przeciwwagi wobec mojego wcześniejszego opisu, będzie o ozdobie ogrodu. Rośliny z tego rodzaju cieszą się bardzo dużą popularnością, rzadko jednak stosowane są w celach przyprawowych i spożywczych, a szkoda. Łatwość uprawy, piękne i obfite kwitnienie oraz bezobsługowość powinny być wystarczającą zachętą, aby zaprosić te rośliny do swoich ogrodów.

Kłosowce (Agastache) są krótkowiecznymi bylinami z rodziny jasnotowatych, jednak przez swój obfity samosiew sprawiają wrażenie długowiecznych. Rośliny te wywodzą się spoza Europy, zależnie od gatunku. Ich system korzeniowy najpierw niezbyt głęboki, wiązkowy, ale bardzo sprawny. Potem tworzy się jednak korzeń palowy, bardzo głęboko wrastający w ziemię. Wyrasta z niego kilka pędów, dorastających do maks. 80-90 cm (bez kwiatostanów), rozgałęziających się jedynie w górnej części. Liście osadzone są na krótkich ogonkach, sercowate lub szeroko lancetowate, o ząbkowanych brzegach i zaostrzonym czubku. Cechą charakterystyczną jest srebrzyste, bardzo drobne owłosienie na spodniej stronie blaszki liściowej. Na szczytach pędów pojawiają się drobne, delikatnie pachnące, fioletowo-niebieskie, różowe lub białe kwiaty zebrane w kłosy o długości do 15 cm. Rośliny kwitną od czerwca aż do września. Prawie wszystkie gatunki wydzielają słabszy lub mocniejszy zapach, najczęściej opisywany jako anyżowo-miętowy, choć do celów przyprawowych używa się czterech:
- kłosowca fenkułowego (Agastache foeniculum) - pochodzi z Ameryki Północnej; ma bardzo silny, anyżowy smak i zapach,
- kłosowca meksykańskiego (Agastache mexicana) - pochodzi z Meksyku; smak słaby, miętowo-owocowy, z nutą earl grey'a,
- kłosowca pokrzywolistnego (Agastache urticifolia) - pochodzi z Ameryki Północnej; ma silny, miętowo-anyżowy smak z nutą lukrecji,
- kłosowca pomarszczonego (Agastache rugosa) - pochodzi z Azji; ma bardzo silny, agresywny anyżowy smak, z nutą mięty i cytrusów.
Wszystkie kłosowce mają niemalże identyczne wymagania uprawowe, opisze je więc łącznie. Jedna uwaga - istnieją setki odmian, różniących się kolorem kwiatów i liści.

Obrazek
Kłosowiec fenkułowy

Obrazek
Kłosowiec meksykański

Obrazek
Kłosowiec pokrzywolistny (odm. 'Alba')

Obrazek
Kłosowiec pomarszczony

Rozmnażanie:[/b] głównie przez wysiew nasion, choć można także ukorzeniać sadzonki pędowe. Podział rozrośniętych kęp jest praktycznie niemożliwy, ze względu na palowy system korzeniowy. Nasiona są drobne, więc nie przykrywamy ich ziemią, a jedynie dociskamy do podłoża. Pierwsze siewki pojawiają się już po 5 dniach, ale maruderzy kiełkują nawet do 30 dni. Trzeba pamiętać, że wysoka temp. nie sprzyja kiełkowaniu, optymalna będzie 13-15 st. C. Gdy pojawi się pierwsza para liści właściwych, przesadzamy do osobnych doniczek. Na miejsce stałe wysadzamy po przymrozkach. Sadzonki pobieramy z pędów niekwitnących lub ze świeżo wysianych roślin, gdy te osiągną 25 cm wysokości. Ukorzeniają się bardzo łatwo, trwa to góra 3 tygodnie. Wszystkie kultywary można rozmnażać jedynie wegetatywnie.

Stanowisko:[/b] zalecany często półcień odnosi się do znacznie gorętszego klimatu niż polski. Owszem, lato bywa u nas upalne, ale jest na tyle krótkie, że nie wyrządzi roślinie krzywdy. Dlatego sadzimy wyłącznie w pełnym słońcu. Stanowisko powinno być osłonięte, szczególnie przy k. meksykańskim, który nie jest tak mrozoodporny jak reszta gatunków kłosowca.
Przy uprawie doniczkowej na parapecie najlepsza będzie wystawa południowo-wschodnia lub południowo zachodnia. Jeśli zaś wybieramy balkon, ostre, letnie słońce nie wyrządzi roślinie żadnej krzywdy.

Podłoże: w środowisku naturalnym roślina rośnie na słabych, suchych glebach. I takie stanowisko powinniśmy jej zapewnić. Na zbyt żyznych roślina dorasta do niebotycznych rozmiarów, ale jej łodygi stają się cienkie i będą się pokładać. Również kwitnienie będzie słabe i krótkie. Na glebach stale wilgotnych będą rosły, ale istnieje duża szansa, że wymarzną zimą. Posiadacze piaszczystych gleb mają kłopot z głowy - posadzą i już. Cięższe ziemie trzeba będzie czymś rozluźnić. W tym celu kopiemy duży, duży dół, na dnie którego układamy kilka centymetrów kamieni, które posłużą za warstwę drenażową. Ziemię z dołka również mieszamy z drobnym grysem w ilości znacznej. Jeśli chodzi o odczyn, kłosowce nie lubią ani zbyt kwaśnej, ani zbyt zasadowej ziemi. Najlepsza będzie o odczynie obojętnym.
W uprawie pojemnikowej najlepiej zrezygnować z kupnej ziemi do kwiatów. Idealnym rozwiązaniem będzie kompost. Ci, którzy nie mają do niego dostępu, muszą przygotować podłoże składające się z 3 części podłoża do kaktusów i 1 części zwykłej ziemi do kwiatów. Na 5 litrów takiej mieszanki należy dodać 1-2 łyżki startej na pył kredy, by zniwelować jej kwaśny odczyn.

Uprawa:[/b] przy uprawie kłosowców należy pamiętać o kilku ważnych rzeczach. Rośliny, które wytworzyły 3 pary liści właściwych nie nadają się do przesadzania. Dlatego miejsce dla kłosowców należy wybrać starannie, później nie będzie można ich przenieść bez olbrzymich strat. Po kwitnieniu warto przyciąć rośliny o 1/3 wysokości, dzięki czemu zakwitną one ponownie, choć już mniej obficie. Gdy posadziliśmy kłosowce na zbyt żyznych glebach i nie chcemy, by się pokładały, należy je przyciąć o kilka centymetrów. Dokonujemy tego przed kwitnieniem, na roślinach co najmniej 30-centymetrowych. Jest to również świetna metoda na utrzymywanie rozsądnej wysokości przy uprawie pojemnikowej. Zeszłoroczne, zaschnięte pędy lepiej usuwać już zimą, by nie zagłuszały wzrostu nowych pędów wiosną.
Do uprawy pojemnikowej wybierzmy doniczkę niezbyt szeroką, ale głęboką. Kłosowce dobrze znoszą przesadzanie nawet w czasie kwitnienia.

Podlewanie:[/b] podlewania wymagają jedynie młode roślinki, szczególnie na piaszczystych podłożach, zanim wytworzą korzeń palowy. Później poradzą sobie nawet przy dużej suszy bez konieczności biegania z konewką.
Przy uprawie pojemnikowej podlewamy dopiero wtedy, gdy ziemia przeschnie i to po uprzednim sprawdzeniu palcem, na jakiej głębokości jest wilgotno. Gdy na długości palca wskazującego podłoże jest suche, trzeba podlać. Nadmiar wilgoci niemal napewno spowoduje gnicie korzeni.

Nawożenie:[/b] przy uprawie w ogrodzie nie ma takiej potrzeby, choć rośliny nie pogardzą 1-2 dawkami nawozu do roślin kwitnących.
W doniczce trzeba nawozić regularnie, ale niewielkimi dawkami i tylko nawozem do roślin kwitnących. Stosujemy go co tydzień, podając trzykrotnie zmniejszoną dawkę niż ta zalecana przez producenta. Nadmiar azotu wpływa negatywnie nie tylko na kwitnienie, ale i aromat roślin.

Zimowanie:[/b] jedynie k. meksykański może wymarzać, szczególnie przy temp. powyżej -27 st. C i dlatego wymaga okrycia. Inne są w pełni mrozoodporne, jednak część nadziemna zamiera zimą.
Roślina świetnie zimuje na balkonie, o ile odpowiednio zabezpieczymy doniczkę. Radzę jednak traktować ją jako jednoroczną i na zimę wyrzucać. Jeżeli jednak ktoś się uprze, niech jesienią pobierze sadzonki i - ukorzenione - przechowuje w jasnym, ale chłodnym pomieszczeniu (5-8 st. C).

Zastosowanie:[/b] wszytkie kłosowce uważane są przez chińską medycynę za zioła rozgrzewające, dlatego stosowane są przy gorączkach i innych objawach przeziębienia lub grypy. Ze względu na łagodne działanie stymulujące pracę serca, stosowane są przy lekkich kłopotach z krążeniem. K. fenkułowy ma głównie działanie przeciwkaszlowe, łagodzi także bóle w klatce piersiowej wywołane uporczywym kaszlem. K. pokrzywolistny ma słabe działanie przeciwreumatyczne, przeciwbólowe i przeciwobrzękowe. Najwięcej zastosowań medycznych ma k. pomarszczony - uznawany za jedno z 50 najważniejszych ziół w chińskiej medycynie ludowej. Stosowany jest przy wielu problemach z przewodem pokarmowym. Łagodzi poranne mdłości. Ze względu na przeciwbakteryjne i przeciwwirusowe działanie, może być stosowany do płukania gardła w przypadku np. anginy. Udowodniono naukowo, że kłosowce wykazują działanie przeciwnowotworowe.
Bardzo popularne roślina miododajne, przyciągają mnóstwo pszczół, ale także motyli i innych owadów. Miód z nich otrzymywany ma delikatny, anyżowy posmak. Kłosowce posiadają dość zbliżony smak, anyżowo-miętowy, często z domieszką innych nut smakowych, charakterystycznych dla danego gatunku. Jako przyprawę najlepiej stosować k. fenkułowy (k. pomarszczony ma zbyt intensywny aromat i już jeden listek dodany do potrawy potrafi całkowicie zdominować jej smak). Świeżymi liśćmi można nacierać mięso (idealnie pasuje do drobiu, ale i z wołowiną smakuje wyśmienicie), desery (lody, sorbety, ciasta, kremy do ciast). Wszystkie kłosowce nadają się do parzenia - otrzymamy wówczas smaczny i zdrowy napój, który rozgrzeje nas w zimowe dni. Roślina mdłym owocom doda aromatu, kwaśnym słodyczy - świetny dodatek do rabarbaru, wiśni, gruszek i innych owoców. Liście można dodawać także do przetworów, nie tylko słodkich. Przyprawę trzeba jednak stosować z umiarem - przez wzgląd na intensywność smaku, ale także przez to, że surowe liście pozostawiają w ustach dziwne odczucie "suchości".
Awatar użytkownika
wasilewska101
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
Posty: 3977
Rejestracja: 2010-01-20, 11:14

Re: Nietypowe zioła

Post autor: wasilewska101 »

Pierwszego mam ,mocno się rozsiewa , Inne muszę dokupić , nawet nie wiedziałam że są i inne kolory .. Czerwony śliczny ..
Awatar użytkownika
Doxepine
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
Posty: 678
Rejestracja: 2013-07-28, 10:16

Re: Nietypowe zioła

Post autor: Doxepine »

wasilewska101 pisze:Pierwszego mam ,mocno się rozsiewa , Inne muszę dokupić , nawet nie wiedziałam że są i inne kolory .. Czerwony śliczny ..
Używasz go do czegoś czy to tylko ozdoba Twojego ogrodu?

Są nie tylko inne kolory kwiatów, ale także i takie cudeńka:
Obrazek
o jaskrawozielonych liściach.
Awatar użytkownika
wasilewska101
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
Posty: 3977
Rejestracja: 2010-01-20, 11:14

Re: Nietypowe zioła

Post autor: wasilewska101 »

Służy tylko jako ozdoba ogrodu i stołówka dla owadów bo nie tylko pszczoły go lubią ...Też mam kilka o jasnych liściach ..
Awatar użytkownika
Danka
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
Posty: 13142
Rejestracja: 2008-03-11, 20:17

Re: Nietypowe zioła

Post autor: Danka »

Lubię przeglądać ten temat, bo parę ziółek u mnie rośnie. Nie są może tak mało znane jak opisuje Doxepine ale także z nich korzystam. Ale kłosowiec zainteresował mnie nie tylko jako ziółko :hyhy:
Awatar użytkownika
Doxepine
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
Posty: 678
Rejestracja: 2013-07-28, 10:16

Re: Nietypowe zioła

Post autor: Doxepine »

Zbierając informacje o tej roślinie, natknąłem się w internecie na setki próśb od zrozpaczonych osób, chcących pozbyć się jej ze swoich ogrodów. I zupełnie przypadkiem wyszło, że znów będę opisywał chwast... Jej agresywność można jednak zupełnie wyeliminować uprawiając ją w doniczce, zarówno na okiennym parapecie, jak i zadołowanej w gruncie.

Pstrolistka sercowata (znana bardziej pod nazwą tułacza pstrego; łac. Houttuynia cordata) jest okrywową byliną z rodziny saurorowatych i jedynym przedstawicielem swojego rodzaju. Rośnie dziko w Azji wschodniej i południowej, ale obecnie jest dość powszechnie uprawiana jako roślina okrywowa i ozdobna, szczególnie kultywar o trójkolorowych liściach. Pod ziemią znajduje się sieć gęstych i szeroko rozrastających się kłączy, z których wyrastają pędy o wysokości 60 cm, pokładające się u podstawy. Ukorzeniają się one dość łatwo w węzłach. Pędy są często czerwonawo nadbiegłe. Liście niebieskawo-zielone, o czerwono zabarwionych brzegach i wyraźnym unerwieniu. U odmiany pstrolistnej są one zabarwione na biały, różowy i zielony kolor. Kwiaty zebrane w walcowaty kłos są bardzo małe i niepozorne. O ich urodzie decydują jednak zabarwione na śnieżnobiały kolor cztery podsadki, choć wyhodowano odmianę o znacznie większej liczbie liści przykwiatkowych. Roślina w polskich warunkach zakwita w czerwcu.

Obrazek
Roślina gatunkowa...

Obrazek
... i odmiana 'Chameleon'.

Rozmnażanie przez wysiew nasion, ukorzenione pędy, sadzonki i podział starszych kęp. Pierwszą metodą możemy rozmnażać jedynie gatunek. Nasiona są drobne i nie należy ich przykrywać ziemią, a jedynie docisnąć do podłoża. Wschody pojawiają się bardzo szybko, w ciągu 2-3 tygodni, choć niekiedy może to trwać nawet i 90 dni. Gdy siewki będą mieć pierwszą parę liści właściwych, można je przenieść do osobnych, niewielkich doniczek. Po drugiej parze liści uszczykujemy wierzchołek, by roślina lepiej się krzewiła. Pamiętajmy, żeby podczas kiełkowania zapewnić stałą wilgotność podłoża i niezbyt wysoką temperaturę. Najlepiej robić to wczesną wiosną. Jako że pędy ukorzeniają się bardzo łatwo, możemy przysypać je ziemią i czekać, aż pojawią się korzenie. Potem, wraz z nimi, przenosimy rośliny na miejsce docelowe. Sadzonki pobierać można praktycznie w ciągu całego sezonu wegetacyjnego - wystarczy wsadzić je do podłoża lub ukorzeniać w wodzie. Trwa to ok. 2 tygodni. Po ukorzenieniu warto ściąć czubek, by nie dopuścić do kwitnienia tak uzyskanych sadzonek. Podziału dokonywać od wiosny do początków jesieni.

Uprawa najważniejsze - jest to roślina wybitnie inwazyjna, potrafiąca w ciągu jednego sezonu przejąć większą część ogrodu. Dzieje się tak szczególnie wtedy, gdy spełnione są dwa warunki: duża wilgoć w glebie i niezbyt intensywne nasłonecznienie. Dlatego bardzo ważnym zabiegiem jest usuwanie niechcianych pędów i wyrywanie kłączy, którymi roślina się rozrasta. Nie jest to jednak w 100% skuteczne, gdyż - podobnie jak perz - odrośnie choćby z jego kawałeczka pozostawionego w ziemi. Dlatego znacznie lepszym rozwiązaniem będzie wysadzenie jej do głębokich pojemników pozbawionych dna, które dołujemy w gruncie. Odmiana pstrolistna jest mniej inwazyjna. Jako że roślina kocha wilgoć w podłożu, idealnie nadaje się do obsadzania oczek i innych zbiorników wodnych.
Aby ładnie prezentowała się w doniczce, wybierzmy pojemnik szerszy, ale płytszy (choć nie tak płytki jak misa).

Stanowisko zalecany w wielu źródłach cień odnosi się do znacznie cieplejszego klimatu niż nasz. Pstrolistce należy zapewnić stanowisko co najmniej półcieniste (gatunek) lub tzw. świetlisty cień (odm. 'Chameleon') ale na glebach dobrze utrzymujących wilgoć może rosnąć w pełnym słońcu (inaczej na liściach powstaną brzydkie plamy oparzeniowe). Jako że nie jest ona w pełni mrozoodporna na terenie naszego kraju, wybierzmy dla niej stanowisko osłonięte, na którym nie będzie smagana mroźnymi, zimowymi wiatrami.
Uprawiana w doniczce, nie zniesie południowego, ostrego słońca, chyba że mamy ochotę podlewać ją kilka razy dziennie. Roślinę gatunkową postawmy na parapecie okna północnego, dla odmiany pstrolistnej wybierzmy zaś wystawę północno-wschodnią lub północno-zachodnią.

Podłoże urośnie praktycznie wszędzie, jeśli jednak chcemy uzyskać ładną, gęstą kępkę, musimy ją posadzić na glebie utrzymującej wilgoć. Odczyn i żyzność nie ma większego znaczenia. Na lekko kwaśnych i bogatszych w składniki odżywcze uzyskamy śliczną gęstwinę, ale będziemy walczyć z jej inwazyjnością. Na piaszczystych będzie zaś wymagać ciągłego podlewania, szczególnie w czasie upałów i na stanowisku w pełnym słońcu. Na słabych odmiana pstrolistna będzie wymagać nawożenia. Jak widać, nie ma złotego środka. Dlatego uprawa w dołowanych pojemnikach bez dna wydaje się być rozwiązaniem idealnym.
Przy uprawie w doniczce wystarczy zwykła ziemia do kwiatów, rozluźniona np. żwirkiem. Jeżeli mamy taką możliwość, wybierzmy tę z dodatkiem nawozów o przedłużonym działaniu. Jeśli nie, wymieszajmy podłoże z solidną garścią suszonego lub granulowanego obornika. Uzyskamy dzięki temu maksymalne wybarwienie liści u odmiany pstrokatej, a u rośliny gatunkowej żywą, soczystą zieleń i obfite kwitnienie.

Podlewanie podejrzewam, że przy upalnym lecie roślina będzie wymagać częstego podlewania, szczególnie uprawiana w pełnym słońcu. Również na piaskach bez tańcowania z konewką się nie obejdzie. Optymalną sytuacją byłoby utrzymywanie stale wilgotnego podłoża, co w ogrodzie jest chyba niewykonalne. Starajmy się jednak, by ziemia nie wyschła na wiórki, bo odbije się to na wyglądzie rośliny.
Przy podlewaniu tej rośliny kierujmy się zasadą "chulaj dusza, piekła nie ma". Nie dopuśćmy do przeschnięcia podłoża i codziennie podlewajmy niewielką ilością wody tak, aby powierzchnia ziemi nie przesychała. Nie bójmy się, nic jej nie będzie.

Nawożenie ogólna zasada - nawozimy tylko odmianę pstrolistną, ale jedynie wtedy, gdy rośnie na glebach słabych. Stosujemy wyłącznie nawóz do roślin kwitnących lub nawozy bezazotowe, żeby nie pędzić rośliny niepotrzebnie.
Przy uprawie doniczkowej stosujemy nawożenie regularnie, raz na 4-5 dni, ale w dawce dwukrotnie mniejszej niż zalecana. Najlepszy będzie nawóz do roślin kwitnących.

Zimowanie roślina nie jest w pełni mrozoodporna i warto zabezpieczać ją na zimę, szczególnie wtedy, gdy uprawiana jest na glebie utrzymującej wilgoć i w rejonach, gdzie temp. może spadać do -25 st. C i więcej.
Roślinę w doniczce zimujemy zadołowaną w gruncie i okrytą, na balkonie (nawet zabezpieczona) raczej nie przetrwa. Jeżeli ktoś nie ma takiej możliwości, niech ją przeniesie do jasnego, ale bardzo chłodnego pomieszczenia. Kto i tego uczynić nie może, niech ją postawi na południowym parapecie i ograniczy podlewanie (pozwalając, by wierzchnia warstwa podłoża przeschła). Na wiosnę po prostu ścinamy nadmiernie wyciągnięte pędy.

Choroby i szkodniki w ogrodzie nic się jej nie ima. Dzieje się tak z tego względu, że korzenie pstrolistki wytwarzają substancje chemiczne stymulujące wydzielanie antybiotyków przez niektóre bakterie żyjące w glebie. Antybiotyki te skutecznie niszczą inne bakterie i grzyby.
W pojemniku najgroźniejsze jest przesuszenie podłoża. Jeśli roślina od tego nie padnie trupem, to na 100% dobierze się do niej przędziorek.

Zastosowanie od wieków używana w Azji jako naturalny antybiotyk, choć badania potwierdzające jej skuteczność pojawiły się niedawno. Wyciąg działa przeciwwirusowo, szczególnie na wirusa wścieklizny rzekomej (który nie jest groźny dla ludzi), SARS, opryszczki, grypy i wirusów wywołujących zakażenia górnych i dolnych dróg oddechowych, ale tylko wtedy, gdy jest podawany w formie iniekcji (czyli jako zastrzyk) - może to jednak wywołać silną reakcję alergiczną (tzw. wstrząs anafilaktyczny). Wiele źródeł informuje, że wyciąg działa też na krętki boreliozy, ale nie znalazłem żadnych źródeł naukowych potwierdzających tę teorię. Roślina ma jednak działanie stymulujące układ odpornościowy. Najnowsze badania wskazują także na jej skuteczność w leczeniu otyłości. Świeży sok z liści wspomaga gojenie wrzodów żołądka, łagodzi różne dolegliwości skórne i ma właściwości odtruwające oraz ogólnie wzmacniające organizm. Herbatka wykazuje pewne działanie przeciwnowotworowe (przede wszystkim przeciwbiałaczkowe). Ekstrakt z korzeni działa moczopędnie i reguluje cykl miesiączkowy. Jako żart - w Japonii pstrolistką obsadza się... wychodki (stąd jej angielska nazwa outhouse plant - wychodkowa roślina) i z tego względu jest tam uznawana za roślinę niejadalną.
Roślina występuje w postaci dwóch chemotypów - japońskim i chińskim. Japoński chemotyp sprawia, że roztarte liście wydzielają silny, słodki i bardzo przyjemny zapach przypominający otartą skórkę pomarańczy. Pstrolistka posiadająca chemotyp chiński pachnie trochę jak kolendra siewna, ale wyraźnie da się wyczuć "aromat"... niezbyt świeżej ryby. Z tego względu wielu ludzi unika jej spożywania jak ognia. Przed zakupem warto więc upewnić się, że kupujemy roślinę o pożądanym przez nas zapachu. Bardzo popularne warzywo w Wietnamie, północnych Indiach i niektórych prowincjach Chin. Liście mogą być jedzone zarówno na surowo (jako dodatek do sałatek) lub po krótkiej obróbce termicznej. Świetnie komponują z potrawami typowo azjatyckimi, szczególnie tymi na bazie makaronu ryżowego, oraz daniami z ryb. Wietnamczycy przyprawiają nią zapłodnione, gotowane na twardo kacze jaja (wg nich najlepsze są te na trzy dni przed wykluciem pisklęcia - nie chcę nawet myśleć, jak to smakuje :| ). Idealny dodatek do dipów na bazie sosu rybnego lub ostrygowego. W polskiej kuchni raczej nie znajdzie zastosowania, ale - jak zawsze - warto się o tym przekonać samemu.
Awatar użytkownika
Danka
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
Posty: 13142
Rejestracja: 2008-03-11, 20:17

Re: Nietypowe zioła

Post autor: Danka »

A u mnie odmiana Chameleon zginęła.I nie wiedziałam, że to zioło :-o
ODPOWIEDZ