Zwykłe i niezwykłe zioła Irka

Założenie i pielęgnacja ogrodu ziołowego, uprawa i zastosowanie ziół
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
wasilewska101
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
Posty: 3977
Rejestracja: 2010-01-20, 11:14

Re: Zwykłe i niezwykłe zioła Irka

Post autor: wasilewska101 » 2014-01-12, 14:04

U nas nazywamy to lepikiem bo jak się przyczepi to trudno go odciągnąć .. Też mam go sporo chyba ptaki przyniosły z pól bo kiedyś to rósł w zbożach .. Nawet pryskanie na niego nie działało ..

Awatar użytkownika
Doxepine
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
Posty: 679
Rejestracja: 2013-07-28, 10:16

Re: Zwykłe i niezwykłe zioła Irka

Post autor: Doxepine » 2014-01-12, 15:12

Jedno z ziół, z którymi czas obszedł się bardzo niełaskawie. Obecnie zapomniana i niestosowana jako przyprawa. Czy warto wrócić do jej używania? Szczerze mówiąc, nie wiem - jej smak nie przystaje do dzisiejszych, bardziej wyrafinowanych gustów. Niech każdy z osobna sam oceni i zdecyduje, czy warto zaprosić ją do swojego ogrodu.

Ruta zwyczajna (Ruta graveolens) jest podkrzewem z rodziny rutowatych. Łodygi wzniesione, rzadko rozkrzewione, z czasem drewniejące u podstawy, o wysokości do 1 m. Liście o charakterystycznej, pierzastej budowie, szarozielone. Kwiaty pojawiają się od czerwca do sierpnia w kątach szczytowych liści, żółte, zebrane w wiechy, również o dość specyficznej budowie. Cała roślina wydziela silny zapach. Roślina pochodzi z południowo-wschodniej Europy; w Polsce rzadka, głównie uciekinier z upraw.

Obrazek

Rozmnażanie:[/b] wysiew nasion w pomieszczeniu na przełomie lutego i marca lub jesienią wprost do gruntu. Nie należy ich przykrywać ziemią, a jedynie docisnąć do podłoża, gdyż wymagają światła do kiełkowania. Wschody przy temp. 20 st. C pojawiają się po 5-20 dniach. Przy siewie do gruntu, starajmy się zachować rozstawę ok. 30 cm. Gdy siewki są dostatecznie duże, pikujemy je pojedynczo do niewielkich doniczek. Wysadzamy na miejsce stałe, gdy minie ryzyko przymrozków. Aby uzyskać krępe, ładniejsze rośliny, uszczykujemy wierzchołek nad 3. parą liści właściwych. Roślinę można także rozmnażać wegetatywnie - przez sadzonki zielone pobierane późną wiosną lub sadzonki półzdrewniałe w lipcu/sierpniu. Ukorzeniają się bardzo szybko. Podział bryły korzeniowej wczesną wiosną. Odkłady zwykłe na początku lata.

Stanowisko:[/b] preferuje lekki półcień, szczególnie w czasie upałów. Dobrze jednak będzie się czuł w pełnym słońcu.
Przy uprawie doniczkowej wybierzmy wystawę południową, zacieniając roślinę od południa do godz. 16. Na południowym balkonie roślina będzie się czuć najlepiej. Nie lubi wietrznych stanowisk.

Podłoże:[/b] urośnie wszędzie. Preferuje jednak gleby zasadowe, kamieniste, bardzo dobrze zdrenowane, suche i stosunkowo jałowe. Na żyznych i wilgotnych stanowiskach może wymarzać zimą. Jeżeli więc chemy dochować się ładnej, obficie kwitnącej kępki, odrzućmy gliny, bo po pierwszej zimie (o ile sama nie wymarznie) będzie wyglądać gorzej niż źle. Jeżeli ktoś chce, musi wykopać bardzo głęboki (ok. 1 m) dół, na dno dać sporo grubszego żwiru, a całość wypełnić zwapnowanym kompostem wymieszanym z połową objętości drobnych kamieni i piasku.
Przy uprawie doniczkowej podłoże przygotowuje się identycznie, czyli kompost + piasek + drobny żwirek, w stosunku 2:1:1. Na 5 l tej mieszanki dajemy 2-3 łyżki dolomitu (no, chyba, że ktoś zastosował piasek wapienny, wtedy dolomit odpada). Z braku laku, może być i kit - 3 części ziemi do kaktusów + 1 część kupnej ziemi do kwiatów. Do tego dolomit wg przepisu powyżej.

Podlewanie:[/b] młode, świeżo posadzone w ogrodzie rośliny wymagają podlewania. Ruta zwyczajna jest bardzo odporna na suszę.
W doniczce podlewamy dopiero wtedy, gdy przeschnie co najmniej 2/3 podłoża. Najczęściej roślina da nam przedtem znać, że potrzebuje wody. Stosujemy metodę jak przy kaktusach, czyli "raz, a dobrze".

Nawożenie:[/b] nie ma potrzeby. Jeżeli jednak chcemy zwiększyć szansę na przeżycie zimą, możemy na wiosnę podsypać jedną dawką nawozu, najlepiej bez azotu.
Jak przy uprawie doniczkowej każdej rośliny, niewielka ilość podłoża wymaga używania odżywek. Stosujemy nawożenie organiczne, raz na 3-4 podlewanie dawką o połowę mniejszą niż zalecana, lub nawóz do roślin kwitnących, z taką samą częstotliwością, ale w 1/3 zalecanej dawki.

Zimowanie:[/b] nie powinno być problemów. Jedynie na glebach ciężkich, mokrych i zbyt żyznych ruta może nie przeżyć.
Doniczkę z rutą najlepiej odpowiednio zabezpieczyć i przezimować na balkonie. Jeżeli ktoś nie ma takich możliwości, może ją zadołować w gruncie u znajomego działkowicza lub przechowywać w chłodnym, jasnym pomieszczeniu, gdzie temp. wynosi ok. 5 st. C. Podlewamy wtedy ostrożnie, aby utrzymać lekko wilgotną bryłę korzeniową i tylko po uprzednim sprawdzeniu podłoża. W mieszkaniu, rucie należy znaleźć jak najchłodniejsze i najjaśniejsze miejsce, zmniejszyć podlewanie i nie przerywać nawożenia, robić to jednak raz w miesiącu 1/4 zalecanej dawki. Na wiosnę będzie wymagać przycięcia.

Choroby i szkodniki:[/b] raczej nic jej nie będzie.

Uwagi:[/b] wszystkie prace z rośliną (nawet tą doniczkową) należy wykonywać w pochmurny dzień i z użyciem rękawic gumowych. Kontakt ze świeżym sokiem w czasie wysokich temp. i słonecznej pogody może spowodować poważne, choć niegroźne dla zdrowia, oparzenia i podrażnienia skóry. Osoby skłonne do uczuleń, o jasnej karnacji, cierpiący na bielactwo, a także alergicy powinni zrezygnować z uprawy ruty. Również jeśli mamy małe dzieci lub często odwiedzają nas wnuki, lepiej jej nie sadzić lub nasadzenie odpowiednio przed najmłodszymi zabezpieczyć. Roślina odstrasza psy i koty, a także muchy i komary. Nie powinna być spożywana przez kobiety w ciąży oraz osoby cierpiące na dolegliwości przewodu pokarmowego. Spożywana w dużych ilościach jest trująca. Roślinę należy przycinać dopiero wiosną.

Zastosowanie:[/b] w roślinnej symbolice oznacza żal za czymś, co zostało utracone. Dlaczego? W przeszłości dość powszechnym zjawiskiem było to, że bogacze i szlachta "zadawali się" z młodymi dziewczętami z najniższej warstwy społecznej. Te nierzadko zachodziły w ciążę, do której "sprawcy" nie mieli zamiaru się przyznawać. Możemy sobie wyobrazić, jaką hańbą by się okryły i na jaki ostracyzm naraziłoby to ich rodziny, gdyby wyszło na jaw, co i z kim zrobiły oraz jakie ma to konsekwencje. Zresztą, nie chodziło wyłącznie o to; bardziej uparte kobiety, które nie miały oporów przed upominaniem się o swoje - chociażby o łożenie na dziecko, ginęły z rąk ludzi najętych przez ojców ich nienarodzonych dzieci. Przy wykorzystaniu ruty dokonywały aborcji i niejako przywracały sobie utracone dziewictwo, przynajmniej w oczach otoczenia. Jednak żal, że dały się omotać, pozostawał w nich na zawsze. Stąd właśnie wywodzi się symbolika ruty. Z tego także powodu we Francji rutę zwykło się nazywać herbe a la belle fille, czyli ziołem czystych panien. Stylizowany liść tej rośliny widnieje w herbie Saksonii. Ruta jest silnie związana z wiarą w czarownice - za jej pomocą rzucano zaklęcia na tych, których podejrzewano o konszachty z szatanem. Miała też chronić przez tzw. złym okiem. Do wody święconej, przygotowywanej do sumy, wrzucano rozdrobnione liście tej rośliny. Uważano, że ruta usuwa wszystkie trucizny z organizmu i zapobiega przemianie w wilkołaka po pokąsaniu przez wilki. Ruta bardzo dużo rutyny - z tego względu wpływa na poprawę wzroku dzięki wzmacnianiu naczyń włosowatych. Ma również działanie przeciwkaszlowe - w Brazylii przyrządza się z niej syrop, ucierając świeże liście z miodem i karmelizowanym cukrem. Napar stosuje się w napadach histerii, jako środek przeciwrobaczy (głównie u zwierząt gospodarskich), rozkurczowy, mocno pobudzający i poprawiający krążenie w kobiecych narządach rodnych. Żucie świeżego liścia przynosi ulgę w zawrotach głowy, migrenach na tle nerwowym, palpitacji serca spowodowanej stresem, usuwa także nieprzyjemny zapach po zjedzeniu czosnku. Alkaloidy znajdujące się w roślinie mają działanie przeciwzapalne.
Roztarty liść wydziela silny, słodkawy, zniewalający zapach, którego nie ma żadna inna roślina przyprawowa. Jest tak charakterystyczny, że każdy, kto choć raz go poczuł, z zamkniętymi oczyma rozpozna później rutę. Jest mocno cytrusowy i bardzo, bardzo przyjemny (przynajmniej dla mnie) - wyraźnie czuć w nim aromat pomarańczy. W smaku zaś roślina jest... bardzo gorzka. Zanim zdecydujemy się używać jej w kuchni, warto wiedzieć kilka rzeczy. Po pierwsze, ruta to przyprawa kuchni średniowiecznej - używano jej głównie po to, by zakonserwować i zamaskować nieprzyjemny smak zepsutego mięsa oraz zapobiec zatruciu pokarmowemu w wyniku jego spożywania. Po drugie, dodaje się ją w ilościach bardzo, bardzo małych i już po przygotowaniu potrawy - inaczej całość nabiera nieznośnej goryczy. Jest na to rada - wystarczy fragment liścia wrzucić np. do sosu i po minucie wyjąć, aromat zostanie, ale bez gorzkiego smaku. Po trzecie, jeśli szukacie przepisów na dania z rutą, nie znajdziecie ich. Nie jest bowiem obecnie używana na taką skalę, która zapewniałaby jej choć odrobinę miejsca w dzisiejszych książkach kucharskich. Ruta uznawana jest za narodową przyprawę kuchni etiopskiej - jest obowiązkowym składnikiem mieszanki berbere oraz służy do aromatyzowania kawy; używane są także nasiona rośliny. We Włoszech młode pędy smaży się na głębokim oleju i spożywa z dodatkiem soli i pieprzu. W Chorwacji obowiązkowy dodatek do alkoholu grappa alla ruta. W krajach śródziemnomorskich często dodawana do specjalnego rodzaju omletów i do sałat. Obecnie najczęściej jest używana do przyprawiania dziczyzny. Aromatyzuje się nią także ciężkie sosy do mięsa (szczególnie na bazie śliwek lub wina), nalewki domowej roboty, potrawy z jajek, masło ziołowe, sałaty i surówki, potrawy z kapusty (świetnie sprawdza się w bigosie). Szynka lub schab, zamarynowane w rucie, jałowcu i tymianku ma smak przypominający dziczyznę. Zamierzam wysadzić sobie jedną roślinę ruty w tym roku, jestem ciekaw, jak poradzi sobie w doniczce. Będę miał również okazję trochę z nią poeksperymentować i zobaczyć, czy rzeczywiście nie przystaje ona do współczesnej kuchni.

PS Jako że mam całą torebkę nasion, których na 100% nie zużyję, chętnie się nimi z kimś podzielę.

Awatar użytkownika
Iga51
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
Posty: 4129
Rejestracja: 2013-10-07, 17:53

Re: Zwykłe i niezwykłe zioła Irka

Post autor: Iga51 » 2014-01-12, 23:44

Irku, jak zwykle ciekawa roślina. Ciekawa jest historia ruty. Bardzo fajnie ją opisałeś. Trochę już o niej czytałam. Każdy zresztą coś tam o niej słyszał. Siać jej jednak nie będę, choćby (jak sam napisałeś) ze względu na moje maluszki, które biegają po całym ogrodzie, a księżniczka stale coś podjada.
Polikwidowałam co się dało (np.dziki czarny bez), żeby jej nic nie zaszkodziło. Przynajmniej z miejsc dla niej łatwo dostępnych.

Awatar użytkownika
Doxepine
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
Posty: 679
Rejestracja: 2013-07-28, 10:16

Re: Zwykłe i niezwykłe zioła Irka

Post autor: Doxepine » 2014-01-13, 01:18

Iga51 pisze:Irku, jak zwykle ciekawa roślina. Ciekawa jest historia ruty. Bardzo fajnie ją opisałeś. Trochę już o niej czytałam. Każdy zresztą coś tam o niej słyszał. Siać jej jednak nie będę, choćby (jak sam napisałeś) ze względu na moje maluszki, które biegają po całym ogrodzie, a księżniczka stale coś podjada.
Polikwidowałam co się dało (np.dziki czarny bez), żeby jej nic nie zaszkodziło. Przynajmniej z miejsc dla niej łatwo dostępnych.
Oczywiście, maluszki trzeba chronić bezwzględnie, bo różne rzeczy przychodzą im do głowy :) Jest jeszcze jedna historia, która przypomniała mi się w związku z tym złym okiem. Pewna pani opowiedziała mi ją jako ciekawostkę. Koleżanka owej pani miała ciotkę, która często ją odwiedzała. Często spacerowały po ogrodzie, popijając herbatkę i ciesząc się zielenią. Razu pewnego ciotka zachwyciła się pewną kwitnącą rośliną tak bardzo, że koleżance przeszedł zimny dreszcz po plecach. Oglądała ją ze wszystkich stron i nie mogła wyjść z podziwu. Kilka dni po wizycie roślina zaczęła marnieć w oczach, zrzuciła wszystkie kwiaty i po tygodniu koleżanka wykopywała uschnięte badyle. Podczas kolejnej wizyty ciotki sytuacja się powtórzyła - znów zachwyt nad inną rośliną i znów powtórka z rozrywki, czyli po kilku dniach wykopywanie "zwłok". I tak razy kilka - ogród ponoć porządnie się przerzedził. Jakaś starsza pani, usłyszawszy tę historię z ust koleżanki, poradziła jej, by posadziła w ogrodzie rutę. Koleżanka tak właśnie zrobiła, choć nie do końca dowierzała w te ludowe mądrości. Od tego momentu ciotka mogła zachwycać się ile tylko chciała - żadna roślina już nie padła. Niby zabawna historyjka (nawet nie wiem, czy prawdziwa), ale... coś w tym jest.

Awatar użytkownika
mmmm5
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
Posty: 4077
Rejestracja: 2011-04-30, 17:59

Re: Zwykłe i niezwykłe zioła Irka

Post autor: mmmm5 » 2014-01-13, 09:03

Irku, czy ruta pachnie wtedy kiedy rośnie czy tylko wtedy gdy ja zerwiemy i rozetrzemy,ciekawi mnie to bo gnębią mnie kiszonkowe ,sąsiedzkie zapachy :kwasny: :kwasny:
Serdeczności przesyłam Maria

Rodzinne włości

Awatar użytkownika
Doxepine
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
Posty: 679
Rejestracja: 2013-07-28, 10:16

Re: Zwykłe i niezwykłe zioła Irka

Post autor: Doxepine » 2014-01-13, 16:32

mmmm5 pisze:Irku, czy ruta pachnie wtedy kiedy rośnie czy tylko wtedy gdy ja zerwiemy i rozetrzemy,ciekawi mnie to bo gnębią mnie kiszonkowe ,sąsiedzkie zapachy :kwasny: :kwasny:
Cała roślina wydziela dość silny zapach, ale nie wiem, czy będzie on w stanie zagłuszyć sąsiedzkie aromaty. Musiałabyś po prostu spróbować, Marysiu. Chyba że ktoś na forum ma podobne doświadczenia i zaproponuje inną roślinę. Mnie, póki co, nic nie przychodzi do głowy.

Awatar użytkownika
Doxepine
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
Posty: 679
Rejestracja: 2013-07-28, 10:16

Re: Zwykłe i niezwykłe zioła Irka

Post autor: Doxepine » 2014-01-14, 17:58

Kolejną rośliną, którą chciałbym opisać, nie można nazwać przyprawą sensu stricto. Nie posiada bowiem żadnego specyficznego aromatu. Jest jednak bardzo ciekawą alternatywą dla popularnych warzyw, a jej wpływ na zdrowie również zachęca, by włączyć ją do codziennej diety.

Portulaka siewna (zwana też portulaką warzywną; łac. Portulaca oleracea subsp. sativa) jest podgatunkiem portulaki pospolitej, rośliny jednorocznej z rodziny portulakowatych. Pierwotnie rosła w Grecji, ale obecnie spotkać ją można praktycznie na całym świecie, szczególnie w obszarach o ciepłym klimacie, gdzie często ma status rośliny inwazyjnej. Korzeń palowy, z licznymi korzeniami bocznymi. Łodygi posiadają sporo odgałęzień, są płożące lub wzniesione, czerwono nadbiegłe. Cała roślina może osiągnąć wysokość do 40 cm. Liście jajowate, drobne, mięsiste, na łodydze ułożone naprzeciwlegle. Kwiaty pojawiają się od lipca do września w kątach liści, barwy żółtej, niepozorne - trwają tylko kilka godzin i otwierają się jedynie przy słonecznej pogodzie.

Obrazek

Rozmnażanie przez wysiew nasion. Są drobne, dlatego nie przykrywamy ich ziemią. Wystarczy wysypać je na powierzchnię lekko wzruszonej ziemi lub wysiać do niewielkich doniczek (bez przygotowywania rozsady). Robimy to w kwietniu. Siewki wymagają dużej ilości światła i raczej niewysokich temp. - w przeciwnym razie mogą się wyciągać. Wschody pojawiają się po kilku dniach, wtedy przerzedzamy je trochę i... po robocie. No, trzeba je jeszcze podlewać, bo młode rośliny wymagają stałego poziomu wilgotności podłoża. Na miejsce stałe wysadzamy po połowie maja, kiedy nie będzie ryzyka wystąpienia przymrozków. Jedna uwaga - nasiona zachowują zdolność do kiełkowania bardzo długo. Nie przejmujmy się więc, jeśli przez przypadek kupimy torebkę po terminie ważności.

Stanowisko wyłącznie pełne słońce. Przy uprawie pojemnikowej wybierzmy słoneczny balkon - tam będzie czuła się najlepiej.

Podłoże poza skrajnościami, dobrze rośnie na glebie o każdym odczynie. Jako że roślina pochodzi z terenów suchych, preferuje gleby choć trochę przepuszczalne. Unikajmy więc glin albo wymieńmy ich wierzchnią warstwę na kompost. Również żyzność nie gra prawie żadnej roli. Jeśli jednak chcemy zbierać ją kilka razy w ciągu sezonu, zapewnijmy jej chociaż odrobinę składników odżywczych lub od czasu do czasu podlejmy jakimś nawozem.
W doniczce wystarczy zwykła ziemia do kwiatów, standardowo rozluźniona 1/3 objętości żwirku lub wermikulitu.

Podlewanie fakt, roślina jest odporna na suszę. Jednak jeśli chcemy się nią długo cieszyć, nie omijajmy jej przy podlewaniu. Róbmy to po prostu niezbyt często.
W doniczce utrzymujemy stały poziom wilgotności, ale podlewamy dopiero wtedy, gdy ok. 1/3 podłoża przeschnie.

Nawożenie generalnie nie wymaga nawożenia, ale - jak już wspominałem - bez tego znacznie ograniczymy plony. Dlatego po pierwszym masowym przycięciu dajemy albo kompost, albo podlewamy rozcieńczonym roztworem gnojówki z pokrzyw. Nawożenie mineralne nie ma w przypadku tej rośliny sensu.
W doniczce stosujemy biohumus, najlepiej co tydzień, ale w dwukrotnie mniejszej dawce. Jeśli ktoś chce, niech zamiast nawożenia organicznego zastosuje nawóz pełnoskładnikowy ogólnego przeznaczenia według identycznego dawkowania.

Uwagi w czasie kwitnienia roślina nie nadaje się do spożycia. Regularne korzystanie znacznie wydłuża czas do pojawienia się kwiatów. Daje obfity samosiew (przeprowadzone badania wskazują, że z 10 m kw. porośniętych portulaką można zebrać ok. 10 000 nasion), dlatego może się stać niechcianym gościem w ogrodzie. Nie powinna być spożywana przez kobiety w ciąży i osoby, które wolno trawią pokarmy (tzw. zimne trawienie) lub cierpią na chorobę nerek.

Choroby i szkodniki mszyce bardzo ją lubią. Poza tym, od czasu do czasu coś podskubie listek czy dwa - ślimaki, jakieś gąsienice i inne owady, ale nigdy na masową skalę, wymagającą naszej interwencji. Roślina odporna na choroby.

Zastosowanie był czas, gdy portulaka królowała na salonach (i stołach). Jest jedną z pierwszych roślin sałatowych wprowadzonych do uprawy. Wykopaliska archeologiczne wskazują, że spożywano ją już w czasach prehistorycznych. Pliniusz twierdził, że jedzenie portulaki wypędza z człowieka zło. Szczególne znaczenie kulinarne roślina miała w Grecji, głównie na Krecie. W średniowieczu zupełnie zarzucono jej uprawy, choć w południowych rejonach Europy nie straciła tak mocno na popularności. Obecnie, głównie za sprawą wielu badań naukowych i medycznych, powoli wraca do łask i podejrzewam, że za kilka lat będzie już ogólnodostępna. Zawiera najwięcej wielonienasyconych kwasów tłuszczowych spośród wszystkich warzyw liściastych (choć np. do pospolitych orzechów włoskich duuuuużo jej brakuje). Bogata jest szczególnie w kwas eikozapentaenowy, bardzo pomocny w leczeniu chorób skóry, głównie łuszczycy. Jest również bardzo bogatym źródłem witaminy C, E, A, a także potasu, wapnia i żelaza. Zawiera dużo betalain, rzadko występujących barwników roślinnych posiadających potężne właściwości przeciwutleniające - badania potwierdziły ich skuteczność w poprawie funkcji kognitywnych (poznawczych) u starych mysz. Nietypowe izoflawonoidy portulaki wykazują silne działanie przeciwnowotworowe. Udowodniono klinicznie jej lecznicze właściwości przy liszaju płaskim jamy ustnej. Roztarte liście przyspieszają gojenie się ran i zapobiegają ich zakażeniu, łagodzą objawy ukąszenia owadów. Spożywa się ją także przy biegunce, bolesnych hemoroidach i krwawieniach z przewodu pokarmowego. Mimo że w wielu rejonach świata traktowana jest jak chwast, ma bardzo pozytywny wpływ na strukturę ciężkiej, zlewnej gleby. Dzięki głębokiemu, palowemu systemowi korzeniowemu rozluźnia podłoże, znacznie poprawia jego stosunki wodne i umożliwia rozwój roślin użytkowych, których nie dałoby się uprawiać bez wcześniejszych prac uzdatniających. Szczególnie dobrze w jej towarzystwie rośnie kukurydza. Ostatnio stwierdzono, że w uprawie hydroponicznej wyłapuje i unieszkodliwia bisfenol A - popularny plastyfikator. Stosowany w celu poprawy właściwości plastycznych tworzyw sztucznych (np. butelek na mleko dla dzieci, pojemników na żywność, woreczków spożywczych, butelek na wodę i napoje) przenika on do żywności w ultramałych dawkach i działa bardzo szkodliwie na układ hormonalny, szczególnie w życiu płodowym i noworodkowym. Coraz częstsze przypadki wnętorstwa, obojnactwa i wad rozwojowych narządów płciowych u noworodków wiążą się z obecnością bisfenolu A w wymienionych produktach. Dlatego w portulace pokłada się duże nadzieje na skuteczne usuwanie tej substancji ze środowiska.
Roślina nie posiada żadnego aromatu, ma słono-kwaśny, orzeźwiający i odświeżający smak. Niepodlewana, uruchamia tzw. fotosyntezę CAM - wieczorem zbiera dwutlenek węgla, w nocy przerabia go na kwas jabłkowy, a rano na glukozę. Przez to, zbierana właśnie wczesną porą, ma najlepszy, przyjemnie kwaskowaty, winny smak. Świeża zawiera dużą ilość kwasu szczawiowego, w gotowanej jego ilość zmniejsza się o ok. 30%. Nie chcę się rozpisywać o tych wszystkich bzdurach związanych z rzekomą szkodliwością kwasu szczawiowego, bo to walka z wiatrakami. Powiem tylko, że osoby o zdrowych nerkach mogą jeść szczaw wiadrami, i to codziennie. Nic im nie będzie. Spożywać można całe pędy, są chrupiące, soczyste, świetnie gaszą pragnienie i sycą. Moje letnie śniadanie składało się głównie z kilku pędów portulaki polanych odrobiną oleju rzepakowego lub oliwy. Lekko podduszone są świetnym dodatkiem do obiadu. Z samych liści można robić sałatę lub doprawiać nią pomidory, z którymi komponuje się idealnie. Świetnie nadaje się na zupę przyrządzaną identycznie jak nasza pospolita szczawiówka - jest mniej kwaśna i delikatniejsza w smaku. Bardzo smaczna jest także w sałatce z fety, oliwek i pomidorów. Posiekanymi, świeżymi liśćmi doprawiać można zimne sosy - majonezowy, śmietanowy, a nawet masło. Polecam ją gorąco - u mnie już znalazła swoje miejsce, bo jest naprawdę ciekawą alternatywą chociażby dla nudnej sałaty.

Awatar użytkownika
wasilewska101
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
Posty: 3977
Rejestracja: 2010-01-20, 11:14

Re: Zwykłe i niezwykłe zioła Irka

Post autor: wasilewska101 » 2014-01-14, 20:00

Nawet o niej nie słyszałam , sieje portulakę która ma prawie same kwiaty i tez otwiera się tylko gdy słonko świeci ..
przydałaby mi się do zadarniania rabatek ale jeszcze nie widziałam jej nasion ..

Awatar użytkownika
Iga51
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
Posty: 4129
Rejestracja: 2013-10-07, 17:53

Re: Zwykłe i niezwykłe zioła Irka

Post autor: Iga51 » 2014-01-14, 20:07

Doxepine pisze: Koleżanka owej pani miała ciotkę, która często ją odwiedzała. Często spacerowały po ogrodzie, popijając herbatkę i ciesząc się zielenią. Razu pewnego ciotka zachwyciła się pewną kwitnącą rośliną tak bardzo, że koleżance przeszedł zimny dreszcz po plecach. Oglądała ją ze wszystkich stron i nie mogła wyjść z podziwu. Kilka dni po wizycie roślina zaczęła marnieć w oczach, zrzuciła wszystkie kwiaty i po tygodniu koleżanka wykopywała uschnięte badyle. Podczas kolejnej wizyty ciotki sytuacja się powtórzyła - znów zachwyt nad inną rośliną i znów powtórka z rozrywki, czyli po kilku dniach wykopywanie "zwłok". I tak razy kilka - ogród ponoć porządnie się przerzedził. Jakaś starsza pani, usłyszawszy tę historię z ust koleżanki, poradziła jej, by posadziła w ogrodzie rutę. Koleżanka tak właśnie zrobiła, choć nie do końca dowierzała w te ludowe mądrości. Od tego momentu ciotka mogła zachwycać się ile tylko chciała - żadna roślina już nie padła. Niby zabawna historyjka (nawet nie wiem, czy prawdziwa), ale... coś w tym jest.
Czy zabawna? Zastanawiająca...... A jeżeli prawdziwa, to tym bardziej. Ale jako historyjka - ciekawa.

Portulaka siewna ma szerokie zastosowanie kulinarne, ale jak zauważyłam nie medyczne. Na razie nie sporządza się z niej medykamentów, choć mogłaby być (jak piszesz) skuteczna w leczeniu wielu chorób. Używa się jej w celach leczniczych tylko w stanie naturalnym. Jest również doskonałym warzywem wspomagającym trawienie.
Czytałam, że w wielu krajach w dalszym ciągu uprawia się ją jako normalne warzywo. Należy do podstawowych warzyw w kuchni greckiej, szczególnie właśnie na Krecie. W naszym kraju nigdy nie spotkałam się z tym warzywem w żadnych przepisach kulinarnych. Czyżby w Polsce ta roślina nie była uprawiana? A przynajmniej nie jako warzywo, choć nim jest. Podobno dziko porasta pola uprawne i przydroża.
Janeczko, my raczej siejemy portulakę ozdobną, wielkokwiatową. One się bardzo różnią . Nawet liście mają inne. A kwiaty mają różne kolory, nie tylko żółty.

-- Ostatnio dodano 2014-01-15, 00:06 --
Iga51 pisze:ale jak zauważyłam nie medyczne
Źle się wyraziłam. Miałam na myśli farmaceutyczne.

Awatar użytkownika
Doxepine
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
Posty: 679
Rejestracja: 2013-07-28, 10:16

Re: Zwykłe i niezwykłe zioła Irka

Post autor: Doxepine » 2014-01-15, 00:12

wasilewska101 pisze:Nawet o niej nie słyszałam , sieje portulakę która ma prawie same kwiaty i tez otwiera się tylko gdy słonko świeci ..
przydałaby mi się do zadarniania rabatek ale jeszcze nie widziałam jej nasion ..
Janinko, naprawdę łatwo dostać nasiona. Powoli wraca na europejskie stoły, a co za tym idzie staje się bardziej dostępna. Masz je np. tu, ale i inne sklepy pewnie mają ją w swojej ofercie.
Iga51 pisze:Portulaka siewna ma szerokie zastosowanie kulinarne, ale jak zauważyłam nie medyczne. Na razie nie sporządza się z niej medykamentów, choć mogłaby być (jak piszesz) skuteczna w leczeniu wielu chorób. Używa się jej w celach leczniczych tylko w stanie naturalnym. Jest również doskonałym warzywem wspomagającym trawienie.
Czytałam, że w wielu krajach w dalszym ciągu uprawia się ją jako normalne warzywo. Należy do podstawowych warzyw w kuchni greckiej, szczególnie właśnie na Krecie. W naszym kraju nigdy nie spotkałam się z tym warzywem w żadnych przepisach kulinarnych. Czyżby w Polsce ta roślina nie była uprawiana? A przynajmniej nie jako warzywo, choć nim jest. Podobno dziko porasta pola uprawne i przydroża.
Może i lepiej, że się nie sporządza, bo już dość mamy na rynku tych durnych suplementów diety. Lepiej posiać ją sobie i cieszyć się jej świeżością.
Widzę, Igo, że portulaka jest Ci dobrze znana :) Uprawiasz? W Polsce nie jest uprawiana komercyjnie, ale czytałem w moich mądrych książkach, że jest coraz popularniejsza w uprawach przydomowych. Podejrzewam jednak, że już niedługo będzie ją można nabyć. A, przypomniało mi się - kiedyś pewna starsza, nieżyjąca już (spokój jej duszy), pani sprzedawała różne zioła przewiązane (pamiętam dokładnie, bo bardzo mi się to spodobało) bawełnianą wstążką: lubczyk, pietruszkę, koperek, szczypiorek, no i właśnie portulakę. Miała także tulipany w pięknym, żółtopomarańczowym kolorze, a także mleko, sery, śmietanę i jajka. I to wszystko sama robiła, mimo dość zaawansowanego wieku. Ludzie od niej kupowali jak szaleni.

Awatar użytkownika
Iga51
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
Posty: 4129
Rejestracja: 2013-10-07, 17:53

Re: Zwykłe i niezwykłe zioła Irka

Post autor: Iga51 » 2014-01-15, 08:55

I komu to przeszkadzało? Dziś już niewiele takich ludzi się spotyka. A swoją drogą, jak kupowałam warzywa na targu, to zawsze starałam się kupować od ludzi, którzy stali na brzegach i mieli własne warzywa, niż te piękne ze straganów. Np. zawsze kupowałam u nich pomidory malinowe, choć były droższe niż straganowe. Z daleka pachniały pomidorem i nawet kolor miały malinowy, a nie czerwony. Tak samo marchew. Może nie była najzgrabniejsza, ale zdrowa.
A z portulaką to jest historia z mojego dzieciństwa. Babcia mieszkała na wsi, ale nie miała gospodarstwa, tylko niewielki ogródek przydomowy. My, jak to dzieciaki, stale jej w tym ogródku buszowaliśmy. Kiedyś przyłapała nas jak jedliśmy jakieś niewłaściwe owocniki (już nie pamiętam co to było). W związku z tym pozawieszała kolorowe wstążki na roślinach, które mogliśmy bezkarnie jeść. Nie zapomnę jak się śmialiśmy, kiedy wstążka wylądowała na listkach. Wtedy nam się wydawało, że jeść można tylko owoce i marchewki. No to babcia dała nam wykład na temat portulaki. Kiedy wprowadziłam się na wieś, szukałam jej nasion, ale niestety była tylko ozdobna. Sieję ją więc (sieję dużo jednorocznych roślin), bo mi się podoba, no i trochę z sentymentu. Z pewnością wysieję u siebie tę siewną. Tak było też z rukolą, roszponką i okrą. Lubię takie niebyt popularne zioła i rośliny jadalne. Jak przyrządzam jakieś potrawy, to goście stale pytają: "Coś ty tu włożyła, jaki to ma inny smak".

Awatar użytkownika
Doxepine
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
Posty: 679
Rejestracja: 2013-07-28, 10:16

Re: Zwykłe i niezwykłe zioła Irka

Post autor: Doxepine » 2014-01-15, 10:32

Igo, piękna historia. Szkoda, że obecnie mało kto sadzi rośliny jadalne inne niż złoty standard. Jest mnóstwo jadalnych roślin tak prostych w uprawie, a nie można znaleźć ich w ogrodach i na działkach tylko z powodu ich małej popularności. Czytałem kiedyś książkę o rolnictwie ekologicznym, gdzie autor przedstawia bardzo proste rozwiązania np. problemu głodu w niektórych rejonach świata. Byłem zdziwiony, gdy przeczytałem o roślinach mogących znieść długotrwałe susze, produkujących największy plon na ziemiach jałowych, czujących się świetnie na glebach silnie zasolonych lub takich, które bez szwanku mogą być podlewane słoną, morską wodą. Były także zwierzęta, znacznie bardziej przystosowane do życia w trudnych i surowych warunkach niż krowy, które nie dość, że niszcząc trawę przyczyniają się do erozji gleby, to jeszcze do np. afrykańskich warunków nie są przystosowane i ich hodowla nie daje takich rezultatów, jak np. w Polsce. Jedną z takich roślin jest łust głąbigroszek (Psophocarpus tetragonolobus), zwany fasolą skrzydlatą lub fasolą goe. W smaku jego strąki przewyższają ponoć naszą rodzimą fasolkę szparagową, ale jadalna jest absolutnie cała roślina, od korzenia po nasiona. Próbowano go wprowadzić na szerszą skalę do uprawy w niektórych rejonach Afryki, ale tamtejsza ludność wolała pszenicę, niestety...

Awatar użytkownika
mmmm5
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
Posty: 4077
Rejestracja: 2011-04-30, 17:59

Re: Zwykłe i niezwykłe zioła Irka

Post autor: mmmm5 » 2014-01-15, 11:21

Irku! zachęcona Twoim opisem poszukuję portulaki warzywnej -tam gdzie odesłałeś jej brakuje a w innych sklepach tylko wielkokwiatowa.
Może zjadając ją co rano z kilkoma kroplami oleju pozbyłabym sie tego co mam za dużo :lol:
Serdeczności przesyłam Maria

Rodzinne włości

Awatar użytkownika
Doxepine
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
Posty: 679
Rejestracja: 2013-07-28, 10:16

Re: Zwykłe i niezwykłe zioła Irka

Post autor: Doxepine » 2014-01-15, 11:46

mmmm5 pisze:Irku! zachęcona Twoim opisem poszukuję portulaki warzywnej -tam gdzie odesłałeś jej brakuje a w innych sklepach tylko wielkokwiatowa.
Może zjadając ją co rano z kilkoma kroplami oleju pozbyłabym sie tego co mam za dużo :lol:
Właśnie kliknąłem na odnośnik i wciąż tam jest :) 1,9 zł za opakowanie
Jeżeli jednak komuś trudno byłoby je zdobyć, ja mam chyba ze trzy opakowania i z wielką chęcią podzielę się z potrzebującymi :)

Awatar użytkownika
Iga51
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
Posty: 4129
Rejestracja: 2013-10-07, 17:53

Re: Zwykłe i niezwykłe zioła Irka

Post autor: Iga51 » 2014-01-15, 12:30

Irku. Jeśli naprawdę możesz się podzielić, to ja bardzo chętnie skorzystałabym z Twoich nasion. W sklepach mogą być nieosiągalne, a tak zamawiać w necie 1 paczuszkę nasion, to też głupio, bo innych tam zamawiać nie będę. Może Marysia próbowała zamówić i napisali, że obecnie brak.
Irku, a przedstawisz nam łust głębigroszek i fasolę goe?

ODPOWIEDZ