Target - środki ochrony roślin w ogródku Tadeusza

Preparaty ochronne, ich zastosowanie, przygotowywanie rozcieńczeń, opryski.
Awatar użytkownika
tadek
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
Posty: 7077
Rejestracja: 2011-10-30, 18:23

Target - środki ochrony roślin w ogródku Tadeusza

Post autor: tadek » 2012-06-01, 21:39

Jestem szczęśliwym posiadaczem środków ochrony roślin firmy Target.
Na mojej półce stoi następujący zestaw:

- Naturalnie skuteczny Agricolle
- Granulowany nawóz z mikroskładnikami do róż
- Tabletki nawozowe do roślin doniczkowych
- Nawóz rozpuszczalny do roślin balkonowych i tarasowych
- Grzybobójczy Topsin
- Mydło potasowe do mycia pojemników, donic, skrzynek oraz narzędzi stosowanych w uprawie i pielęgnacji roślin

Zestaw ten otrzymałem po udziale w konkursie, w którym firma Target była sponsorem wyżej wymienionego zestawu.

W niniejszym wątku poruszę problemy występujące w moim ogródku, a na dzień dzisiejszy mam ich sporo.
Do wspomnianych problemów między innymi należą: Mszyce, tarczniki, mączniak amerykański.

Oprócz walki z chorobami, będę razem z wami podpatrywać skuteczność działania nawozów do róż, oraz roślin balkonowych. Zapraszam do dyskusji.

Choroby agrestu i porzeczek - poradnik
Szkodniki Roślin Doniczkowych - poradnik


-- Ostatnio dodano 2 cze 2012, o 15:09 --

Mamy sobotę
Dzisiejszy dzień chciałem poświęcić na opryski moich roślinek. Niestety, od samego rana jest wietrzna pogoda krzyżująca moje plany. Jak wiemy do oprysku pogoda musi być ładna, bez deszczu i wiatru. Inaczej cały mój zabieg pójdzie na marne. Wiatr rozdmucha rozpylaną ciecz niosąc ją zamiast na pryskane gałązki na rośliny sąsiednie a deszcz wszystko spłucze. :|
Po krótkim zastanowieniu podjąłem decyzję przesadzenia marniejącej draceny i pelargonii.
Pierwszą niezbędną czynnością skierowaną w tym kierunku był dobór większych doniczek, a następnie dokładne ich umycie. Doniczki po wysadzeniu roślin, gdy nie sadzę w nie innej roślin, bez mycia odkładam na półkę gdzie czekają lepszych dni. Dzisiaj w myciu donic, pomogło mi mydło potasowe z czosnkiem firmy Target..
1.JPG
Mydło potasowe z czosnkiem jest wytworzone z naturalnych olejów roślinnych
2.JPG
Na zdjęciu: Doniczki przeznaczone do umycia, kwiatki które zostały przesadzone, mydło potasowe, miska i inne potrzebne rzeczy do zamierzonej czynności
Producent mydła zalecił stosowanie dawki - Lekko zabrudzona 40 ml / 5l wody, lub silne zabrudzenia do 40 ml do 100 ml / 5l wody. Nie mając miarki, a chcąc nie przekroczyć dawki, pożyczyłem miarkę od środka grzybobójczego Topsin. Za jego pomocą odmierzyłem potrzebną ilość płynu.
3.JPG
Po wlaniu płynu do ciepłej wody, w pomieszczeniu w którym myłem doniczki uniósł się charakterystyczny zapach czosnku z domieszką nie określonego innego zapachu. Zapach ten towarzyszył mi przez całe mycie. Mnie on nie przeszkadzał, nawet dość ciekawie pachniał.
4.JPG
No i wziąłem się do mycia...
5.JPG
Po półgodzinie było już po myciu. Na zdjęciu prezentuję kolor wody, jaka pozostawiły donice. Producent płynu na opakowaniu napisał że mytych doniczek nie potrzeba płukać. Ja widząc czystość wody wypłukałem je
6.JPG
Po obeschnięciu doniczek, przyjemnie było przesadzać w nie kwiaty.
7.JPG
8.JPG
9.JPG
Aż miło popatrzeć na przesadzone roślinki.
10.JPG
Ostatnie porównujące zdjęcie:
Doniczki przed myciem i po myciu. W tym przypadku nie potrzeba żadnego komentarza
:| Uważam że mydło potasowe do mycia donic spisało się świetnie, jestem zadowolony.
Jeszcze wtrącę się z ciekawostką:
Mydło potasowe w formie rozcieńczonej, można stosować też do oprysku roślin.
___________________________
Przesadzanie roślin doniczkowych-
Termin przesadzania roślin doniczkowych, poradnik

Donoice wykonane własnoręcznie - Dyskusje na forum

.
Załączniki
100_6168.JPG
Zestaw środków ochrony roślin firmy Target. Z ich pomocą ruszam w bój
100_6196-001.JPG
Mszyce, ten problem zna każdy, występują również i u mnie.
100_6207.JPG
Tarczniki. Walkę z nimi już raz wygrałem. Niestety było to już dość dawno. Dzisiaj nie pamiętam jakiego użyłem środka do ich zwalczenia. Jak pamiętam był skuteczny. Wystarczyło kilka oprysków i problem zniknął. Jak myślicie, czy poradzi sobie z nim TOPSIN M 500 firmy Target?
100_6221.JPG
Mączniak amerykański. Miałem nadzieję że zniknie jak się pojawił. Niestety, mimo wycinania porażonych gałązek, wygrabiania opadłych, jesiennych liści problem pozostał. Na szczęście mam TOPSIN M 500. Z nim poradzę sobie z tą chorobą. Tylko czy nie jest już za późno na oprysk? O owocach agrestu mogę w tym roku zapomnieć, wszystkie są zainfekowane choroba.
100_6227.JPG
100_6228.JPG
Porzeczka. Jej liście też wyglądają marnie. Czy i w tym przypadku poradzi sobie TOPSIN M 500?
Zresztą co im może dolegać?

Awatar użytkownika
tadek
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
Posty: 7077
Rejestracja: 2011-10-30, 18:23

Target - tabletki nawozowe

Post autor: tadek » 2012-06-04, 21:13

Tabletki nawozowe do roślin doniczkowych firmy TARGET.

Fotorelacja z zabiegu nawożenia roślin, czyli pierwszy dzień podlewania nawozem płynnym firmy Target.
6.JPG
Podgląd tabletek
7.JPG
Jedna tabletka przeznaczona jest na 5 l. wody. Producent zalecił po wrzuceniu preparatu do wody, odczekać 5 min. Ale dlaczego akurat 5 min.? Odpowiedź postanowiłem uzyskać za pomocą słoika w którym rozpuściłem tabletki. Po wrzuceniu ich do wody nie musowały, tylko delikatnie utleniały się. Czas całkowitego rozpuszczenia dobre 5 minut.
8.JPG
Dodatkową zaletą rozpuszczenia tabletek w słoju, jest pewność całkowitego rozpuszczenia ich.
9.JPG
Pozostało tylko podlewać
tabletki nawozowe target.jpg
Kwiaty które podlewalem środkiem z rozpuszczonych tabletek

Awatar użytkownika
aleks.smolen
Ekspert
Posty: 115
Rejestracja: 2012-06-01, 19:35

Re: Target - środki ochrony roślin w ogródku Tadeusza

Post autor: aleks.smolen » 2012-06-04, 21:33

Na zdjęciu z mszycami piękny złotook i biedronka - czyli naturalni wrogowie mszyc.
Jeśli chodzi o amerykańskiego mącznika agrestu to oprysk wykonujemy przed kwitnieniem, po kwitnieniu i po zbiorze owoców.
Twoją porzeczkę zaatakowała mszyca. Jeśli się dokładnie przyjrzysz liściom, to po spodniej ich stronie zauważysz owady. Wystarczy wykonać dokładny oprysk środkiem mszycobójczym np. Agricolle (który posiadasz w swoich zapasach) lub Decis czy Sumi-Alpha.
Należy pamiętać, że Decis i Sumi-Alpha działają w temperaturze poniżej 20 stopni C, więc oprysk najlepiej wykonać wieczorem.
inż. Aleksandra Dziugan-Smoleń

Awatar użytkownika
tadek
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
Posty: 7077
Rejestracja: 2011-10-30, 18:23

Re: Target - środki ochrony roślin w ogródku Tadeusza

Post autor: tadek » 2012-06-05, 21:18

Ekspercie, dziękuje za zainteresowanie moim wątkiem.
Owoców z agrestu w tym roku nie zbiorę, są za bardzo porażone. Mogę śmiało pryskać te krzewy nie patrząc na okres rozpadu preparatu. W tej chwili jest w ogrodzie mokro, co chwilę mży deszczyk. Muszę czekać.

A co do liści porzeczki to jak tylko będę na ogródku, poszukam pod liściami wspomnianych robaczków.
______________________________________
W niedziele udało mi się drugi raz spryskać ponownie moją dynie, na której mrówki hodują mszycę.
Pierwszy oprysk przyniósł zamierzony efekt. Mszyce znikły z liścia ale pojawiły się na drugim. Dodatkowo liść zawinęły w rulonik.
Co ciekawe, jakieś 40 cm posadzony mam drugą sadzonkę dyni, tą nie obsiadły mszyce. :znudzony:
Ostatnio zaktualizowane.jpg
Na zdjęciu, widok ogólny sadzonki dyni, liść z mszycami przed opryskiem tydzień temu i liść po oprysku obecnie
100_6325.jpg
sadzonka zaatakowana przez mszyce
100_6321.jpg
Zawinięty liść z mszycami
100_6324.jpg
Druga sadzonka dyni, rosnąca nie opodal
100_6322.JPG
Wspomniana odległość dwóch sadzonek. Pierwsza zaatakowana przez mszyce, druga jest czysta

Awatar użytkownika
tadek
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
Posty: 7077
Rejestracja: 2011-10-30, 18:23

Target - w walce z Mączniakiem amerykańskim

Post autor: tadek » 2012-06-09, 09:41

Mączniak amerykański pojawił się na moich krzaczkach agrestu trzy lata temu. Wtedy krzewy były tylko trochę porażone, co mi nie przeszkadzało. Ot troszkę plamek na owocach, pomyślałem sobie” widocznie tak mysi być”. Samo przyszło, samo przejdzie.
Jednak w następnym sezonie samo nie przeszło, za to zostało narodzone moje zlekceważenie. Choroba podwoiła swoją obecność, zmniejszając o płowe w porównaniu do poprzedniego roku przydatność owoców do zbioru. Postanowiłem coś zrobić, przede wszystkim poznać wroga.
Wtedy to, z mądrej książki dowiedziałem się ze moim wrogiem stał się mączniak amerykański, a jedną z przyczyn pojawiania się tego grzyba, podali brak przewiewu pomiędzy roślinami (zastane, wilgotne powietrze). Receptą na zwalczenie tego gatunku grzyba miały być opryski i wycinanie porażonych gałązek. W tym miejscu zgodziłem się z nimi, z pewnym ale.
Wycinanie gołych gałązek tak, ale środek chemiczny w moim ogródku?
- Zdecydowanie nie! Pomyślałem sobie, poradzę sobie bez niego.
Po przyswojeniu sobie wiedzy, jak walczyk z mączniakiem, zabrałem się do roboty. Jako pierwsze: Należało zadbać o większą higienę w ogół krzewów, oraz niezwłocznie powycinać porażone pędy.
Przy okazji odmłodziłem też moje krzaczki, poprzez wycięcie wszystkich starych łodygi, zmniejszając je o połowę. Potem zacząłem zgrabiać i usuwać wszystko co zbędne pod i w Okół krzaczków, a jesienią po opadnięciu ostatniego listka przekopałem w ostrą skibę ziemię w celu jej przemrożenia.
Czekałem wiosny, grożąc i śmiejąc się w nos mączniakowi amerykańskiemu. Jednak moje działanie nie przyniosło skutku. Oto, co się stało:
Po przekopaniu ziemi pod krzaczkami zaczęły lepiej rosnąć chwasty, a mocno przycięte krzewy puściły Duże mocne jak mi się zdawało pędy z obfitymi plonami. Cieszyłem się bardzo, nie widziałem mączniaka do czasu…
Mączniak w całej swojej krasie pojawił się zaraz z nastaniem wilgotnych ciepłych dni opanowując każdy świeżo rozwijający się owoc. Mączniak zwyciężył. Tym razem to on zaczął się ze mnie śmiać i wygrażać mi pięścią.
W obecny sezonie porażenie sięgnęło 90%, nie będę miał zbioru agrestu. Po przegranej z pokorą postanowiłem udać się do centrum ogrodniczego kupić środek chemiczny do ostatecznej walki. Jednak od myśli do realizacji minęło sporo czasu. Wszystko inne było ważniejsze aż do czasu, gdy los zesłał mi nadzieję.
Zostałem jednym z dziesięciu nagrodzony przez forum ogrodnicze, wspaniałym zestawem środków ochrony roślin firmy Target. W tym zestawie znalazł się między innymi Topsin, środek tępiący mączniaka amerykańskiego. Moja radość nie znała granic.
Według zaleceń producenta, który zaleca oprysk zaraz na początku kwitnienia, jak i zaraz po zbiorze owoców, ja dokonałem oprysku teraz, na już rozwinięte owoce. I tak zbiorów nie będzie.
100_6410.JPG
Po odmierzeniu i rozcieńczeniu potrzebnej ilości preparatu topsin, ruszyłem do boju.
100_6417.JPG
100_6415.JPG
100_6440.JPG
W minionym tygodniu kupiłem nowy sprzęt, opryskiwacz z lancą. Używany obecnie opryskiwacz bez lancy, okazał się mało skuteczny do oprysku roślin pod liśćmi.
Ponadto, dokupiłem również Agricolle Koncentrat, środek firmy Target. Według zapewnień producenta środek ten zwalcza między innymi, cytuję: przędziorki, wełnowce, bawełnice, wciornastki, tarczniki- larwy, gąsienice- młode stadia tak też zapewniał mnie sprzedawca polecając TEN produkt, mnie jednak świtało w głowie że mam już ten preparat, teraz wiem że sprzedawca wprowadził mnie w błąd. Pani Ekspert Aleksandra Smolen napisała: -"Tarczniki zwalczamy środkami owadobójczymi, najlepiej systemicznymi, czyli takimi, które będą krążyły w roślinie". Pod tym linkiem kryje się pytanie zadane ekspertowi o tarczniki. I owszem, na opakowaniu tego produktu jest napisane środek owadobójczy, ale nie wiem czy jest sens użyć ten środek, ponieważ zabija owady odcinając powietrze, a nie krąży w roślinie. Może przygotować silniejszy roztwór?. Czy lepiej kupić wspomniane przez Panią Ekspert środki krążące w roślinie? :zalamany:

Awatar użytkownika
aleks.smolen
Ekspert
Posty: 115
Rejestracja: 2012-06-01, 19:35

Re: Target - środki ochrony roślin w ogródku Tadeusza

Post autor: aleks.smolen » 2012-06-09, 17:18

Może w takim razie warto wypróbować najpierw Agricolle? Jest to środek naturalny, bezpieczny, bo nie zawiera chemii.
W przypadku, gdy Agricolle nie da sobie rady z tarcznikami, można wtedy zdecydować się na chemię.
inż. Aleksandra Dziugan-Smoleń

Awatar użytkownika
tadek
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
Posty: 7077
Rejestracja: 2011-10-30, 18:23

Moje sikorki i namiotnik jabłonkowy

Post autor: tadek » 2012-06-11, 22:00

Pani Aleksandro, do oprysku cytryny kopiłem środek chemiczny o działaniu układowym, jaki pani mi zasugerowała.
________________________________________
:|
Szkoda, że nie mam trochę mocniejszego aparatu, który zrobiłby wyraźne zdjęcia w zbliżeniu... Siedząc w oddali upolowałbym niejedną fantastyczną scenkę uwijających się sikor.

Od kilku dni podziwiam w ogródku uwijanie się sikorek na mojej jabłoni, które siadają na wiotkich gałązkach lub czepiają się liści, a następnie wyjadają coś. Nie wiem czy wyjadają z liści namiotnika jabłoniowego, który pojawia się na tej jabłoni corocznie, czy mszyce zawinięte w listkach. Mimo że namiotnik jest dość groźnym szkodnikiem, nigdy go nie tępiłem i nie zamierzam tępić. Mógłbym zaszkodzić moim sikorom, które mają tu swoją stołówkę. Namiotnik jak się pojawia tak znika bez specjalnego uszczerbku dla drzewa. O jego obecności świadczą jedynie pozostawione „namioty” utkane z pajęczynki.
100_6482.JPG
W minionym tygodniu opryskałem krzaczki agrestu rosnące pod tą jabłonią, -środkiem na grzyby, Toplin 500 firmy Target. Producent na etykietce tego produktu napisał, że produkt ten jest bezpieczny dla pszczół i innych owadów pożytecznych. A co z moimi sikorami? Czy nie zaszkodzę im?
100_6484.JPG
Miałem w planie w najbliższych dniach spryskać ponownie zagrzybiały agrest, ale w związku z moją obawą nie wiem czy nie lepiej było by zaczekać z ponownym opryskiem do jesieni, po zbiorze jabłek, a potem wiosną przed kwitnieniem.

Dla odświeżenia pamięci o szkodniku namiotnik jabłonkowy przeglądnąłem Internet, w którym dość sporo napisano o samym szkodniku jak i o szkodach jakie wyrządza, szczególnie w sadownictwie.
Jeden z artykułów poruszający problem namiotnika zrobił na mnie szczególne wrażenie. Opisane zdarzenie miało miejsce w Szczecinie. Tam drzewo zostało prawie całe owinięte pajęczyną i pozbawione liści.
Zacytuję fragment:
W ciągu zaledwie jednego weekendu drzewo przy ul. Wernyhory pokryło się pajęczyną. Widok jest na tyle niezwykły, że kierowcy zatrzymują auta i robią komórkami zdjęcia
Źródło cytatu:
Morderca drzewa złapany
Czytając ten artykuł i patrząc na zdjęcie opisanego drzewa pomyślałem sobie: Dobrze, że mam moje sikorki.

Trafiłem również na problem poruszony przez moderator Jadorkę, u której też pojawił się ten szkodnik. W poście tym zainteresowani mogą przeczytać poradę ekspertów, jakich użyć środków ochrony roślin.
Chociaż czy warto użyć od razu środek chemiczny? Czy nie było by lepiej zaryzykować i zaufać przyrodzie, czekając chwilę czy nie zajmą się tym problemem jak u mnie sikory?
Jak nie mamy sadu, z którego żyjemy, najwyżej byśmy mieli objedzone drzewo i brak plonu oraz w najgorszym przypadku wielki kokon z drzewa podobny do tego w Szczecinie, który moglibyśmy pokazać innym użytkownikom forum.
Wracając do wątku Jadorki, Ekspert środków ochrony roślin firmy Target, w tym poście poleca między innymi dwa środki do oprysku, Calypso lub Mospilanem.

Przed przeczytaniem wpisu Eksperta, ten pierwszy środek –Calypso, kupiłem do oprysku mojej cytryny. Jest to chemiczny środek działający układowo, krąży w roślinie. Chcę nim spryskać cytrynę, którą ssą tarczniki.
Wcześniej do spryskania tego szkodnika chciałem użyć środka ochrony roślin Agricole firmy Target, który nie jest tak szkodliwy jak Calypso, ale że później odwiedziłem jeszcze inny sklep ogrodniczy, gdzie pracuje sympatyczny Pan Wojtek, zdecydowałem się na zakup śmiertelnej broni.
Co ciekawe, środek Calypso sprzedawany jest pod nazwom firmy Bayer, a w ulotce napisane jest, że Konfekcjonerem jest firma Target.
Nie bardzo rozumiejąc, co ma konfekcja wspólnego z firmą Target jak i z środkami ochrony roślin (nazwa kojarzyła mi się z odzieżą np. w sklepie: Konfekcja damska, konfekcja męska – produkcja sprzedaż) znowuż spytałem się Internetu, o co w tym chodzi.
Po przejrzeniu kilku stron dowiedziałem się, że w tym przypadku nie chodzi o odzież, tylko o rozlewanie i pakowanie.

Poniżej dla zainteresowanych wstawiłem kilka przydatnych linków:
Forum Inwazja jabłoni, wypowiedzi eksperta w temacie poruszonym przez Moderator JaDorkę
Szkodniki roślin sadowniczych - Poradnik
Ochrona roślin bez chemii - Poradnik
Owady pożyteczne w ogrodzie - Poradnik
:|

Awatar użytkownika
tadek
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
Posty: 7077
Rejestracja: 2011-10-30, 18:23

Target - Tabletki nawozowe, drugie podlewanie

Post autor: tadek » 2012-06-14, 21:53

Tabletki nawozowe, drugie podlewanie.
Opakowanie zawierające tabletki nawozowe pierwszy raz użyłem dobry tydzień temu. Link prowadzący do opisu pierwszego podlewania roślin, tabletkami nawozowymi firmy Target.
Od ostatniego podlewania tabletkami nawozowymi zawierającymi między innymi pierwiastki fosfor, potas, azot, minął dobry tydzień.
Dzisiaj przedstawię wam nowe zdjęcia przedstawiające podlewane rośliny, oraz opiszę zaobserwowane zmiany jakie zaszły w przeciągu minionego tygodnia.
Jako pierwszą obejrzymy cytrynę:
100_6494.JPG
Od zeszłego tygodnia cytryna wypuściła nowe zawiązki liści. Widać, że ożywiła się po ostatnim kwitnieniu. Dotychczas jej wzrost zaczynał się w miejscu. Kwitła od połowy maja do początku czerwca z skutkiem zawiązanie dwóch cytrynek. Zawiązane owoce musiałem usunąć, ponieważ ta roślinka jest jeszcze za mała na owocowanie.
100_6500.JPG
Podgląd zawiązków listków cytryny.
2.JPG
Kwiaty zaprezentowanej na zdjęciu cytrynki.
3.JPG
Zawiązany owoc który osunąłem, aby nie obciążać rośliny
4.JPG
Miałem już inną ciut większą cytrynę, która również jak ta zawiązała owoc. Wtedy pozostawiłem go obserwując przebieg zdarzeń. Nie pomyślałem jednak, że zawiązana cytrynka stanie się jakby pasożytem nadmiernie ciągnącym soki z rośliny. Gdy owoc cytryny osiągnął standardową wielkość, roślina zaczęła marnieć. Z przyczyn zamierania rośliny śmiało mogłem wykluczyć nie ostateczne podlewanie W tym okresie regularnie sprawdzałem wilgotność gleby. Ratując ją usunąłem owoc, bez skutecznie. Kilka dni później roślina zaczęła zrzucać liście. Bezlistną roślinkę hodowałem jeszcze jakiś czas, jednak liści już nie wypuściła a po paru tygodniach jej łodygi stały się suche, łamliwe.
100_6502.JPG
Przejdźmy do następnego kwiatka, pelargonii angielskiej.
Pelargonia ta, o ciekawych kwiatach jak i liściach, drygi ras zakwitła. Czyżby nawóz pomógł jej odzyskać siły po ostatnim kwitnieniu?
Obecne kwiaty ma ciut mniejsze w porównaniu do tych z przed miesiąca.
Ale mi nie chodzi o ich wielkość, cieszy mnie każda kwitnąca roślinka, która poprzez kwitnienie mówi mi, że jest jej u mnie dobrze.
100_6501.JPG
Kwiat pelargonii angielskiej w zbliżeniu
100_6491.JPG
Spójrzmy teraz na najmniej wymagającą zielistkę.
Po tygodniu, od ostatniego podlewania widać, że też się coś się u niej dzieje. Wiosną przesadziłem ją do nowej doniczki.
Podczas przesadzania przyciąłem jej długie wąskie liście, aby nie zawadzały podczas sadzenia do nowej doniczki. Obecnie wypuściła nowe liście oraz pęd rozłogowy.

Awatar użytkownika
tadek
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
Posty: 7077
Rejestracja: 2011-10-30, 18:23

Róża i nawóz kolorowy do róż firmy Target

Post autor: tadek » 2012-06-16, 20:05

Róża
Poniżej przedstawiłem zabieg pielęgnacyjny róży z wykorzystaniem:
Granulowanego nawozu z mikroskładnikami do róż firmy Target
1.JPG
Jak widać na zdjęciu, moją róże opanował nadmiernie rozrośnięty kwiat, który nie wpływa korzystnie na kompozycję. Ponadto zabiera jej składniki pokarmowe oraz wodę. Czas najwyższy zrobić tu porządek.
2.JPG
Róża zaprezentowana na powyższej fotografii rośnie w obramowaniu z krawężników. Na czas oczyszczania ziemi wykopałem je, dzięki czemu mogłem naocznie przekonać się o nadmiernej liczbie korzeni.
3.JPG
Po wykopaniu niepotrzebnych roślin i oczyszczeniu z chwastów, oraz wybraniu z użytej ziemi, krawężniki wróciły na swoje miejsce.
4.JPG
Po chwili nadeszły posiłki. W worku - wióry od stolarza na ściółkę, w taczce wybrana ziemia kompostowa, oraz nawóz kolorowy do róż firmy Target
Target nawóz, róże podwórko, wkitnący perukowiec 20121.JPG
Do wsypanej ziemi kompostowej dodałem nawóz do róż firmy Target (lewa strona zdjęcia), i przykryłem całość grubą warstwą ściółki.
6.JPG
Po skończonej pracy trzeba jeszcze obficie podlać.
7.JPG
Oto efekt końcowy:
Po lewej stronie zdjęcia, wygląd róży przed pracą, a po prawej stronie po pracy.
8.JPG
Podczas tej pracy, moimi towarzyszami były biedronki oraz osadzone na róży poczwarki i pełzające larwy biedronki.
_______________________________
Róże - odmiany i uprawa. Poradnik
Sadzenie róż. Poradnik
Jak ciąć róże. Poradnik

Awatar użytkownika
tadek
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
Posty: 7077
Rejestracja: 2011-10-30, 18:23

Zmiana dekoracji

Post autor: tadek » 2012-06-24, 19:58

22 marca kupiłem trzy sadzonki szałwii błyszczącej, Salvia splendens - Encyklopedia za 1.50 zł. sztukę. Zakup ten był dość dziwny, ale od początku.
:zdziwko:
W piątek, idąc po chlebek, zauważyłem rozłożony obok sklepu spożywczego na chodniku, kram pewnej ogrodniczki mającej w swojej ofercie dość sporo kwiatów rabatowych. Zaletą handlu w tym miejscu był brak konkurencji i fakt że nikt tu dawno nie oferował roślin ozdobnych...
:zdziwko:
Z zalet to by było wszystko.
Nie typowym doświadczeniem podczas tego zakupu było dla mnie to, że sprzedawczyni tych roślin, miała na większości z nich spore ilości mszyc...
:zdziwko:
Po zwróceniu sprzedawczyni uwagi że powinna coś z tym problemem zrobić, nic na to nie odpowiedziała. Zaczęła tylko energicznie wybierać rośliny z najmilejszą ilością lokatorów...
:zdziwko:
Po powrocie do domu zakupione roślinki zasadziłem do doniczki i opryskałem je nie chemicznym środkiem Agricolle
100_6663.JPG
Irysek który po wysadzeniu do ogrodu zastąpiła zakupiona szałwia.
100_6665.JPG
Zasadzone trzy szałwie + pęczek iryska.
100_6669.JPG
Podgląd wysadzonej rośliny do gruntu.

Awatar użytkownika
tadek
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
Posty: 7077
Rejestracja: 2011-10-30, 18:23

Tabletki nawozowe, trzecie podlewanie, oraz nawożenie róż

Post autor: tadek » 2012-07-08, 20:01

Tabletki nawozowe, drugie podlewanie - Podgląd
Ostatnie nawożenie tabletkami nawozowymi firmy Target, wykonałem 14 lipca. Od tego czasu minęły trzy tygodnie, zatem najwyższy czas powtórzyć nawożenie.
Poniżej wstawiłem zdjęcia dwóch roślin, zielistkę oraz cytrynę. U tych roślin widać najwięcej zmian.
100_6837.JPG
Cytryna, przez ten okres czasu rozwinęła pokaźną gałązkę. 14 lipca pokazałem wam zawiązkę listków
100_6500.JPG
Zawiązka listków, z której rozwinęła się widoczna na wcześniejszym zdjeciu gałązka.
100_6839.JPG
Zielistka wypuściła kwitnącą rozłogę z nowymi roślinkami.
100_6828.JPG
Kwiat zielistki
_______________________________________
Poniżej zdjęcie kwitnącej róży zasilonej drugi raz Nawozem Kolorowym Plus - do róż. :zawstydzony:
100_6864.JPG
100_6863.JPG
Biała róża i jej jedyny kwiat.
Ta róża częściowo przemarzła zimą. Mimo to po podkarmieniu wypuściła duży kwiat.

Awatar użytkownika
tadek
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
Posty: 7077
Rejestracja: 2011-10-30, 18:23

Mydło potasowe - oprysk pomidorów

Post autor: tadek » 2012-08-22, 20:23

Bliska mi osoba mówiła: pryskaj pomidory rozcieńczonym mlekiem a unikniesz kłopotu!
A ja nie posłuchałem i kłopot mam. A taki bylem pewien ze moim pomidorkom które posadziłem w świetnym miejscu, na słoneczku nic nie będzie. Będą rosnąć zdrowo i rodzić dorodne owoce. :zdziwko: Tym czasem moje pomidorki dostały zarazę ziemniaczaną .

Na tym forum wiele osób poruszało już temat pryskania mlekiem rośliny. Mnie (tak uważałem) ten problem nie dotyczy. Jeden z tematów: Ekologia w ogrodzie - Rozmowa

Pali się to studnie trzeba kopać!
- I ja studnię kopie...
Już po fakcie postanowiłem po uprzednim oberwaniu zrażonych liści, spryskać krzaczki mydłem potasowym z czosnkiem. O właściwościach bakteryjnych tego środka które są wykorzystywane również w oprysku, przeczytałem jakiś czas temu w poradniku forum. Mydło potasowe - pomocnik w ochronie roślin - poradnik
Oprysk ten wykonuję zdecydowanie za późno.
Nie liczę że wiele pomoże, ale możne chociaż pozwoli na zaczerwienienie się wiszących już pomidorków.

Poniżej wstawiłem zdjęcia porażonych krzaczków i owoców.
1.JPG
2.JPG
3.JPG
5.JPG
Moja dynia rosnąca w sąsiedztwie pomidorów, również zdradza objawy tej choroby
6.JPG
7.JPG
Mydło potasowe, opryskiwacz i miarka pożyczona ze środka ochrony roślin Topsin M 500, do odmierzenia potrzebnej ilości mydła.
8.JPG
9.JPG
Mydłem potasowym spryskałem po pomidorkach, dynię, i winorośl z której owoce wykorzystuję na sok. Ona również ma porażone owoce, ale tylko na wierzchołku pędu.
P1050105.JPG
Pomidory (Lycopersicon esculentum)
Uprawa
- Poradnik

Pokrzywa - zastosowanie w nawożeniu i ochronie roślin - Poradnik

:kwasny:

Awatar użytkownika
tadek
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
Posty: 7077
Rejestracja: 2011-10-30, 18:23

Oprysk cytryny preparatem Calypso 480 SC

Post autor: tadek » 2013-05-11, 11:19

Tadek napisał:
Przed przeczytaniem wpisu Eksperta, w pytaniu o Tarczniki na cytrynie kupiłem środek –Calypso, do oprysku mojej cytryny. Jest to chemiczny środek działający układowo, krąży w roślinie. Chcę nim spryskać cytrynę, którą ssą tarczniki.
Wcześniej do spryskania tego szkodnika chciałem użyć środka ochrony roślin Agricole firmy Target, który nie jest tak szkodliwy jak Calypso, ale że później odwiedziłem jeszcze inny sklep ogrodniczy, gdzie pracuje sympatyczny Pan Wojtek, zdecydowałem się na zakup śmiertelnej broni.
Co ciekawe, środek Calypso sprzedawany jest pod nazwom firmy Bayer, a w ulotce napisane jest, że Konfekcjonerem jest firma Target.
Nie bardzo rozumiejąc, co ma konfekcja wspólnego z firmą Target jak i z środkami ochrony roślin (nazwa kojarzyła mi się z odzieżą np. w sklepie: Konfekcja damska, konfekcja męska – produkcja sprzedaż) znowuż spytałem się Internetu, o co w tym chodzi.
Po przejrzeniu kilku stron dowiedziałem się, że w tym przypadku nie chodzi o odzież, tylko o rozlewanie i pakowanie.

:|
Problem tarczowników na mojej cytrynie wystąpił już wcześniej. Ostatni oprysk na te szkodniki przeprowadziłem około 10 lat temu, który zahamował pojawienie się ich do zeszłego roku.

Cytrynę opryskałem na klatce schodowej, ponieważ chciałem mieć pewność że razem z tarcznikami nie podtruję innych owadów. Co prawda na opakowaniu napisali że środek ten jest bezpieczny dla pszczół, ale do końca nie wierzę... Na plocie też było napisane pupa, i pewien przechodzień widząc ten napis chciał sobie pogłaskać, przez co weszła jemu drzazga w palec. ;)
Ale nie odbiegajmy od tematu.

Przed opryskiem rośliny, dokładnie umyłem ją mydłem potasowym
(Mydło potasowe - pomocnik w ochronie roślin. Poradnik) ponieważ pod wpływem insektów zaczęły kleić się liście.
P1070703.jpg
Cytryna czekająca na zabieg mycia. W misce widać wodę z mydłem potasowym...
Poniżej przedstawiam liście cytryny przed myciem, jak i po myciu:
cytryna, drzewko morela 2, tulipan.jpg
Różnica sama rzuca się w oczy
Mycie cytryny zajęło mi prawie dwie godziny.
Następnie poczekałem jak liście obeschną, po czym zabrałem się za spryskanie.
cytryna, drzewko morela 2, tulipan1.jpg
W tym miejscu zrobiłem rzecz nie zgodną z opisem na instrukcji, w której napisali że oprysku można dokonać jeden do maksymalnie dwóch razy w ciągu sezonu, aby szkodnik nie uodpornił się na ten środek chemiczny. Zalecili nawet aby przy ponownym pryskaniu użyć innego środka o podobnym działaniu.

Ja natomiast nie zastosowałem się do zaleceń.
Oprysku dokonałem cztery dni pod rząd!.
Dzisiaj oglądając roślinę widziałem, że tarczniki jakby już obeschły.
:| Po przetarciu palcem schodzą z rośliny jak nam strupek z zagojonej rany.

Awatar użytkownika
Danka
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
Posty: 13360
Rejestracja: 2008-03-11, 20:17

Re: Target - środki ochrony roślin w ogródku Tadeusza

Post autor: Danka » 2013-05-11, 16:12

Tadku, za taką dokumentację firma Target powinna zatrudnić Cię jako przedstawiciela ;-)

Awatar użytkownika
tadek
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
Posty: 7077
Rejestracja: 2011-10-30, 18:23

Target - tabletki nawowe 12 miesiecy później

Post autor: tadek » 2013-05-23, 20:27

Nic nie zapowiadało tego zdarzenia.
Sytuacja którą opiszę poniżej, spadła na mnie jak grom z jasnego nieba.

Zacznę od początku, dla małego przypomnienia.
Na początku czerwca 2012r. w formie testu, zacząłem podlewać grupę roślin nawozem w formie
tabletek nawozowych, rozpuszczalnych w wodzie, do roślin doniczkowych, którą przedstawiłem na poniższym kolażu, zresztą już wcześniej w tym wątku prezentowanym.
O moim prywatnym teście przeczytacie w wątku, który zatytułowałem Target - tabletki nawozowe.
1-tabletki nawozowe target.jpg
W moim teście znalazł się miedzy innymi krzew cytryny, widoczny na powyższym kolażu, w prawym, dolnym rogu zdjęcia, i to on zrobił mi figla.
Zresztą napisałem o mojej cytrynie w wątku powyżej, wysłany 11 maja tego roku (powyżej).
Wtedy to myłem liście cytryny mydłem potasowym, a następnie spryskałem cztery dni pod rząd cały krzak środkiem który miał wyeliminować szkodniki ssące, w tym przypadku tarczniki.

I co się stało po tym zabiegu?
Dobry tydzień po tym zabiegu, moja roślinka oszalała!
:zdziwko: I teraz nie wiem czy jest to zasługa kąpieli, czy możne oprysku, czy bardziej prawdopodobne -zeszłoroczne podlewanie wspomnianym nawozem?
Spójrzcie na poniższe fotografie przedstawiające liście cytryny:
2-P1070948.jpg
3-P1070949.jpg
4-P1070947.jpg
Każda gałązka przewodnia wypościła nowe liście, które są kilka razy większe jak te, które urosły zeszłego lata.
Wymiary nowych liści wahają się w przedziale - długość 18 do 21 cm., szerokość 9 do 10,5 cm.

Cytrusy (Citrus)

:zawstydzony:

ODPOWIEDZ