Ziołowe leki stosowane przy RZS

Założenie i pielęgnacja ogrodu ziołowego, uprawa i zastosowanie ziół

Ziołowe leki stosowane przy RZS

Postautor: Herbi » 2009-08-17, 23:59

W wątku o marunie (zresztą pomocnej także w reumatoidalnym zapaleniu stawów) piszesz Danuto
Otóż nawiązałam kontakt(mailowy) z ludźmi,którym taka dieta przyniosła bardzo dużą ulgę.U mnie choroba dopiero od dwóch lat poważnie się nasiliła i dlatego nie zdecydowałam się ( z lenistwa) na ten ostateczny krok.
Zresztą wypróbowuję też inne metody...Ja,w swoim ogródeczku zacznę hodować oprócz maruny jeszcze pokrzywę-w wybranym kąciku.Skrzyp nie urośnie,bo ziemia za dobra(a i sąsiedzi pewnie by ze zgorszenia popadali),ale obie te roślinki od tygodnia też wykorzystuję w leczeniu.Ziarnko do ziarnka... i jest troszkę lepiej. A do lekarzy nie prędko wrócę z RZS,tak mi podpadli


Ważnym jest Danuto aby jednak nie odrzucać leczenia, które oferuje oficjalna medycyna.
Jesteś na początku drogi niełatwej. U mnie leci już z górki bo do tych 30-tu lat z chorobą dołożyć można jeszcze myślę maks. 20 lat i zakończy się moja udręka. :-/
Tak naprawdę nie jest to z górki ale coraz wolniejsze wspinanie się na górę. Stawy (niemal wszystkie) mam zajęte chorobą. Bez leków syntetycznych nie mógłbym zrobić kroku ani wykonać nawet najprostszej czynności.
Wyraźnie tego nie napisałem w wątku marunowym ale tylko pomoc medycyny (środki przeciwbólowe coraz silniejsze) sprawiła, że nie usiadłem na wózku jak 50% ludzi z naszą chorobą.
Dlatego też nie odrzucaj ani leków przeciwzapalnych ani rehabilitacji ani żadnej pomocy oferowanej przez naukę. Jesli piszesz:"A do lekarzy nie prędko wrócę z RZS,tak mi podpadli" to wg mnie znaczy, że nasilenie choroby u ciebie jest niewielkie, że bólu praktycznie nie odczuwasz. Bo jak mogłabyś inaczej funkcjonować z RZS-em. :?:

Trochę jeszcze pamiętam swoje pierwsze lata po powrocie z wojska. Brałem leki (choć mogłem kilka dni bez nich się obyć) ale też często brałem zwolnienia z pracy i co roku jeździłem na rehabilitację do sanatorium. Ale już po 5-7 latach palce stóp, a potem rąk zaczęło mi wykręcać. Były opuchnięte i obolałe. Pojawiły się tzw. bóle spoczynkowe tzn. nie musiałem się nawet poruszać a ból dolegał. OB miałem tak jak na początku choroby 3-cyfrowe (110 lub 120 a nawet 150) . Że choroba jest nieuleczalna i że będzie coraz gorzej dotarło do mnie dopiero po kilkunastu latach. Po drodze podano mi dwukrotnie silny, toksyczny lek (Metotreksat) który stosuje się głownie w chorobach nowotworowych.
Spustoszenia w organizmie były tak duże (m.in. uszkodzenie szpiku), że wtedy zacząłem szukać usilnie pomocy w alternatywnych metodach leczenia, głównie w fitoterapii.
Ale tu podkreślam to szczególnie: ziołowa pomoc miała na celu jedynie zmniejszyć skutki traumatycznych oddziaływań chemicznych leków. Ani wtedy przed kilkunastu laty ani teraz po blisko 2-letniej kuracji ziołami na gościec, nie odczułem nawet lekkiej poprawy jesli idzie o stawy. (przypomnę jednak - moja choroba jest zastarzała)

Ciekawy jestem Danuto jak tobie pomogą zioła. Przyjmować je należy systematycznie bo tylko wtedy można mówić o leczeniu. Jeszcze raz podkreślę tylko abyś nie odrzucała leczenia medycznego. Zresztą w ostatnich latach coraz więcej naukowców mówi o dobrych efektach połączonego leczenia tzn. do całego arsenału działań medycyny oficjalnej dodaje się różnego rodzaju terapie alternatywne w tym fitoterapię.
----------------

I teraz może do ziołowego sedna nawiążę :-) Trzy wyżej podane przez Danutę zioła są w wielu publikacjach, różnych zielarzy wymienione jako pomocne przy RZS.
W ostatnich latach zrobiłem sobie wybór ziół jakie powtarzają się nie tylko w naszym europejskim kręgu (Austria, Niemcy, Ukraina, Polska) ale też w innych, odległych krajach takich jak USA gdzie ziołolecznictwo i inne naturalne metody leczenia rozwijają się najszybciej.
Oto 10-ka ziół, które mogą być pomocne przy leczeniu RZS:
1. kora wierzby
2. kwiat wiązówki błotnej
3. ziele skrzypu
4. liść pokrzywy
5. liść brzozy
6. owoc dzikiej róży
7. kwiat czarnego bzu
8. liść (świeży) złocienia maruny
9. kłącze imbiru
10. korzeń hakorośli (czarci pazur)

Tak na marginesie to ciekawa to roslina ta hakorośl. Pochodzi ona z pólpustynnych sawann Afryki płd. Z uprawą w naszych ogrodach pewnie byłby problem ;-) Choć kto wie jeśli udaje mi się uprawa żeń-szenia to może i czarci pazur urośnie :-)
Przyroda jest lekarzem dla wszystkich chorób.
...........................Hipokrates.......................
Awatar użytkownika
Herbi
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
 
Posty: 1708
Rejestracja: 2008-12-15, 14:20
Lokalizacja: płd. Wielkopolska

Postautor: Genia_gp » 2009-10-28, 19:28

Chciałam nawiązać do tego ostatniego ziela, jakim jest czarci pazur. Ja mam od paru już ładnych lat problem z kręgosłupem szyjnym - zmiany zwyrodnieniowe, dyskopatia, spłycenie lordozy szyjnej. Praca siedząca, non stop ta sama pozycja przy komputerze, spięcie mięśni. I niestety są nieprzyjemne następstwa. Bóle kręgosłupa, bóle i zawroty głowy, mrowienie kończyn, brak czucia. Leków przeciwbólowych zapisywanych przez lekarzy, nie toleruje mój żołądek. Ale kiedy bardzo boli, to muszę zażyć. Poza tym rehabilitacja - już trzy razy w tym roku. No i zalecane ćwiczenia codzienne, co przyznam, niestety, nie robię regularnie :-/ . Od kilku miesięcy jako uzupełnienie leczenia, stosuję właśnie środek kupiony w sklepie zielarskim. Jest to balsam z ekstraktem właśnie z czarciego pazura do stosowania zewnętrznego. Nawet nie najgorzej pachnie :-) . Stosuję go na noc. Czuję się lepiej. Trybu życia nie zmieniłam. Ale czy to czarci pazur pomaga? Ja wierzę, że tak. Ktoś z moich znajomych mi polecił ten środek, bo tam też pomógł.
Serdecznie pozdrawiam
Genia
Mój ogródek
Awatar użytkownika
Genia_gp
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
 
Posty: 1115
Rejestracja: 2009-09-07, 17:04
Lokalizacja: Wielkopolska

Postautor: Danka » 2009-10-28, 23:11

Kiedyś czytałam o tym zielu ale podobno rośnie on tylko w ciepłych krajach. I nie wiedziałam,
że można już u nas kupić lek na jej bazie.
Awatar użytkownika
Danka
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
 
Posty: 10327
Rejestracja: 2008-03-11, 21:17
Lokalizacja: dolnośląskie, lubuskie

Postautor: Herbi » 2009-10-30, 23:46

Genia_gp pisze:Od kilku miesięcy jako uzupełnienie leczenia, stosuję właśnie środek kupiony w sklepie zielarskim. Jest to balsam z ekstraktem właśnie z czarciego pazura do stosowania zewnętrznego. Nawet nie najgorzej pachnie :-) . Stosuję go na noc. Czuję się lepiej. Trybu życia nie zmieniłam. Ale czy to czarci pazur pomaga? Ja wierzę, że tak. Ktoś z moich znajomych mi polecił ten środek, bo tam też pomógł.


Leki z cz. pazura są dostępne w aptekach jednak nie wiedziałem, że w takiej formie (balsamu) o jakiej Gienia piszesz. Myślę, że za chwilę o szczegółach porozmawiamy na PW.

Bardzo podobne mam Gienia jak ty problemy z kręgosłupem szyjnym. Co prawda nie miałem takiej pracy aby przez wiele godzin codziennie siedzieć przy komputerze ale za to genetycznie mam to schorzenie i bóle mam od wczesnej młodości. Nie leczyłem jednak tego bo nic poza rehabilitacją mi nie zaproponowano, a dosyć mam już walki z opisywanym tu gośćcem przewlekłym.

Szkoda, że ta roślina nie nadaje się do uprawy w naszym klimacie.
Przyroda jest lekarzem dla wszystkich chorób.
...........................Hipokrates.......................
Awatar użytkownika
Herbi
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
 
Posty: 1708
Rejestracja: 2008-12-15, 14:20
Lokalizacja: płd. Wielkopolska

Postautor: użytkownik usunięty » 2009-10-31, 14:23

Chętnie poszukam specyfików z tą rośliną, bo podobnie jak wy mam problemy zwyrodnieniowe z kręgosłupem szyjnym. Związane jest to z przeciążeniami w mojej pracy wydawniczej, też po 8 godzin dziennie pracuję na komputerze, to w zasadzie moje jedyne narzędzie pracy. Ostatnio przeszłam kolejną serię zabiegów rehabilitacyjnych, teraz muszę je ponawiać co pół roku. Może jednak poza ćwiczeniami jakieś środki łagodzą dolegliwości.

:-)
użytkownik usunięty
 

Postautor: dawid » 2009-10-31, 19:48

Chętnie i ja przyłączę się do programu stosowania specyfików roślinnych do poprawy mojego kręgosłupa szyjnego, o RZS już nie wspominam, bo to jest temat na inne okazje. :-)
dawid
Zagorzały dyskutant
Zagorzały dyskutant
 
Posty: 313
Rejestracja: 2008-01-10, 11:36

Postautor: Basienka » 2009-11-13, 15:39

Po pierwsze i najważniejsze europejski system medycyny "konwencjonalnej" (i jeśli można nazwać NFZ czymś konwencjonalnym i humanitarnym to należy szybko zmienić definicje tych słów w słownikach) jest upośledzony w swym naukowym rozwoju i nie dopuszcza do siebie myśli że człowiek nie tylko posiada w swoim ciele obieg systemu nerwowego, krwionośnego i limfatycznego - jest też takie coś moi drodzy jak energia życiowa - tak, tak - Ci którym wyrastają rośliny spod ręki lub maja tzw. "rękę do roślin" wiedzą dokładnie o czym tu piszę, być może nie umieją tego sklasyfikować ale to czują, wracając do tematu, stany zapalne to zbyt dużo męskiej energii w punktach przewodzenia, tam się kumulują i Cię "parzą" - pomocny by tu był doświadczony akupunkturzysta ale jeśli nie chcesz nawet myśleć o tym że robienie z siebie jeża mogłoby przynieść pozytywne rezultaty to spróbuj chociaż okłady z zmiażdżonych liści żyworódki, najlepiej kilkuletniej, co Ci mogę polecić jeszcze masaż chiński lżejsza od akupunktury ale w tak zaawansowanym przypadku jak Twój chyba się nie obejdzie bez kłucia (nawiasem mówiąc to nie boli) no chyba że wolisz dać się kroić najpierw na stole, a później w aptekach
Basienka
Witamy na forum!
Witamy na forum!
 
Posty: 6
Rejestracja: 2009-11-13, 14:26

Postautor: Herbi » 2009-11-13, 19:24

Wszystko fajnie ~Basienka ale miało być tu o ziołach pomocnych w RZS :-(

Z twojego postu wyłowiłem jedynie żyworódkę. Jeśli masz praktykę w uprawie tej rośliny, doświadczenia własne albo bliskiej ci osoby, stosującej z pozytywnym skutkiem żyworódkę na stany zapalne stawów to chętnie posłuchamy.

Zarówno ~dawid jak i ja (ponad 30 lat choruję) mamy wieloletnie doświadczenie tej choroby i wszelkie informacje przyjmiemy z radością. :-)
Może ~Basienka wiesz coś o stosowaniu przy RZS rośliny Uncaria tomentosa (vilcacora). W Ameryce Płd. podobno z powodzeniem zielarze tzw. curranderos uleczają z tej nieuleczalnej choroby naparami z kory Uncaria tomentosa.
Przyroda jest lekarzem dla wszystkich chorób.
...........................Hipokrates.......................
Awatar użytkownika
Herbi
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
 
Posty: 1708
Rejestracja: 2008-12-15, 14:20
Lokalizacja: płd. Wielkopolska

Postautor: Basienka » 2009-11-16, 12:47

Przykro mi że chorujecie tak długo - to na prawdę bardzo długo, trzeba jednak zrozumieć że samymi roślinami czy terapią farmakologiczną nie wyjdziecie z tej choroby, słyszeliście kiedyś o tym by ktoś został wyleczony w ten sposób??, zaleczacie (odwlekacie skutki) choroby - nic ponadto, nie likwidujecie jej źródła, zielarze, a właściwie szamani nigdy nie leczą samymi ziołami, jeśli przypadki są ciężkie i uciążliwe wykonują oczyszczanie energetyczne - tańczą machają rękoma, przykładają ręce tak? to samo robią usystematyzowane terapie - akupunktura, akupresura, reiki, MET, medyczny QiGong, radykalne wybaczanie, shaitsu itd. Zioła i rośliny to tylko uzupełnienie, jeśli nie zrozumiecie tej prostej zasady to będziecie bardzo długo chorować i nie rozwiążecie zagadki - dlaczego?
Basienka
Witamy na forum!
Witamy na forum!
 
Posty: 6
Rejestracja: 2009-11-13, 14:26

Postautor: Herbi » 2009-11-18, 00:19

Basienka pisze:... trzeba jednak zrozumieć że samymi roślinami czy terapią farmakologiczną nie wyjdziecie z tej choroby, słyszeliście kiedyś o tym by ktoś został wyleczony w ten sposób??,


Wyobraź sobie Basienko, że słyszałem o przypadku wyleczenia RZS samymi ziołami.
Wyleczenie kobiety z tej uważanej za nieuleczalną choroby, opisane jest przez R. Warszewskiego w książce "Żyję dzięki vilcacorze". Co bardzo ciekawe podane jest tam nazwisko tej pani mieszkającej we wsi na Pomorzu, a więc sprawa Basieńko do sprawdzenia jest łatwa. :-) (tak na marginesie nie podałaś nam w profilu choćby przybliżonego, swojego miejsca zamieszkania ;-) )

Basienka pisze:zaleczacie (odwlekacie skutki) choroby - nic ponadto, nie likwidujecie jej źródła, zielarze, a właściwie szamani nigdy nie leczą samymi ziołami, jeśli przypadki są ciężkie i uciążliwe wykonują oczyszczanie energetyczne - tańczą machają rękoma, przykładają ręce tak? to samo robią usystematyzowane terapie - akupunktura, akupresura, reiki, MET, medyczny QiGong, radykalne wybaczanie, shaitsu itd. Zioła i rośliny to tylko uzupełnienie, jeśli nie zrozumiecie tej prostej zasady to będziecie bardzo długo chorować i nie rozwiążecie zagadki - dlaczego?


Kurcze, wymieniasz wiele różnych terapii o których się mówi i pisze od dziesiątek lat i sprawia to wrażenie jakbyś wiedzę miała wielką, rozległą i głęboką.
Czy to aby nie jest wiedza teoretyczna wyczytana gdzieś i podawana przez ciebie jako pewnik nie podlegający dyskusji???
Czy znasz choć jedną osobę która przy pomocy np. akupunktury została trwale wyleczona z RZS? (akurat zabiegi akupunktury stosowałem dość długo z miernym skutkiem :-/ )

Pozdrawiam
Przyroda jest lekarzem dla wszystkich chorób.
...........................Hipokrates.......................
Awatar użytkownika
Herbi
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
 
Posty: 1708
Rejestracja: 2008-12-15, 14:20
Lokalizacja: płd. Wielkopolska

Postautor: Małgorzata124 » 2009-11-30, 18:59

Witajcie Basieńko i Herbi.
Jeżeli chodzi o mnie to uważam ze akupunktura jest jedynym sposobem podleczenia a nawet ustąpienia objawów chorobowych. Może być blokada energetyczna i wtedy nic nie pomoże, wiem co piszę, mój mąż wiele lat temu jak był młody i piękny zachorował na bardzo dziwną chorobę, której nie mogli zdiagnozować, leczyli go różnymi lekami a w końcu doszli do wniosku że wytną mu to co najbardziej męskie i to miało pomóc, było bardzo źle był chudy jakby miał raka, pomimo że jadł, nie mógł chodzić, bolał go okropnie kręgosłup.
Z pomocą dobrych ludzi trafiliśmy do lekarza medycyny niekonwencjonalnej, jak zobaczył męża to zaczął się śmiać, myślałam że nas ignoruje powiedział nam, że doprowadzi męża do stanu z przed choroby, czyli do zdrowia.
Ale będzie to trwało długo bo choroba jest zastarzała, trwało to około roku, były nakłucia akupunkturowe, nie pamiętam dokładnie ile było zbiegów w serii ale w każdym bądź razie, miał dwie serie zabiegów z przerwą pomiędzy nimi, później jeszcze raz po długim czasie,
Pan doktor powiedział nam że po między zabiegami musi być przerwa, że objawy będą po pierwszej serii bardzo dotkliwe bo cała choroba będzie się wzmagać i tak było, ale dzięki temu mój mąż dzisiaj jest zdrowy, miał zablokowana energię w rejonie kręgosłupa.
Praktycznie umierał na moich oczach, oboje mieliśmy na myśli raka, bo co innego jak nie rak zabija bez ujawnienia przyczyny, może źle wtedy myśleliśmy ale nic innego nie przychodziło nam do głowy, byliśmy młodzi i załamani. To jest bardzo skrótowo opisana cała historia.
pozdrawiam Małgorzata
Awatar użytkownika
Małgorzata124
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
 
Posty: 1960
Rejestracja: 2008-08-03, 19:47
Lokalizacja: NOWA RUDA

Postautor: Herbi » 2009-12-01, 17:26

Historia ciekawa ale nijak Małgorzato się ma to schorzenia na które w Polsce choruje 400tys. osób!!!
Czy wyobrażasz sobie Małgorzato jak bogaci by byli ci stosujący akupunkturę gdyby wyleczyli nakłuwaniem tak groźną i dotychczas uważaną za niewyleczalną jaką jest RZS.
To raz, a dwa, w tych czasach w obrębie sfery lecznictwa podobnie jak i w świecie ekologii (o której od kilku dni rozmawiamy właśnie w innym wątku) doszło do merkantylizacji totalnej, która więcej szody robi (w naszych kieszeniach ale nie tylko) niż przynosi rzeczywistą poprawę czy naprawę zdrowia.

Nie znaczy to że akupunktura nie działa korzystnie, że nie leczy. Tego jestem pewien, że działa. Ale ilość wyleczonych osób z poważnych chorób (nie wiem na co mąż chorował, bo i lekarze nie wiedzieli jak piszesz) waha się w pobliżu błędu statystycznego.
Tzn. jeśli np. przy RZS na leczonych akupunkturą kilkuset chorych 1-2 czy 3 trwale się wyleczą, a 200 odczuje czasową poprawę stanu zdrowia to nauka nie uzna takiej metody za stricte leczniczą.
A przecież wolność jest i każdy taką kurację może sobie zrobić nie zważając na naukę.

A teraz Małgorzato - praktycznie powiem. Zabiegi te i kilka innych popularnych w ostatnich latach (np. laser) stosowałem nie odczuwając żadnej podkreślam żadnej poprawy.
Zreszta jak twój mąż chorował 1 rok to można domniemywać, że i w początkach RZS akupunktura może pomóc.
Tylko powiedz po 30 latach :!: tak, tak, po tylu latach to jedynie cuda :lol: mogą zmienić zdrowie człowieka.
Tak na marginesie to w cuda wierzę ale akurat o żadnym wyleczonym z RZS nie słyszałem. . To paskudna, przynosząca codzienny ból choroba. :-/

Przypadek twojego męża pewnie do takich uleczalnych naturalnymi metodami należał.

A basienka która tu głos zajmowała nie odzywa się . Pewnie należy do tych forowych meteorów :-/
Wyżej pisała też niejaka ~danutka zalecając mi metodę 100% do wyleczenia RZS. Jak zaglądam na PW od sierpnia mi nie dala odpowiedzi co to za metoda :lol: A PW sobie "wisi". Eh. ludziska to czasami są tacy niepoważni.

Aha i jeszcze jedno twoje zdanie mnie zainteresowało:
Ale będzie to trwało długo bo choroba jest zastarzała, trwało to około roku, były nakłucia akupunkturowe, nie pamiętam dokładnie ile było zbiegów w serii


O tym, że trwającą 1 rok chorobę trudno nazwać zastarzałą to mozna dyskutować ale to że istnieją naturalne siły obronne w człowieku, które po czasie krótkim (np. przeziębienia) lub dłuższym trwającym kilka miesięcy samoistnie mogą doprowadzić do wyleczenia to może Małgorzato słyszałaś.
Nie wiadomo czy leki w tym czasie jakieś mąż przyjmował, jak się odżywiał, jakie miał stresy (może akurat mu przeszły) itp.
Każda uczona głowa zaczęła by od takich pytań diagnozując przypadek męża i inne podobne.
Sam natomiast mam coraz częściej dość pogłębiającego się z każdym dniem braku sprawności :-/ Nauka na ból znajduje coraz lepsze środki. I to jest jedynie pocieszające. :-)
Przyroda jest lekarzem dla wszystkich chorób.
...........................Hipokrates.......................
Awatar użytkownika
Herbi
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
 
Posty: 1708
Rejestracja: 2008-12-15, 14:20
Lokalizacja: płd. Wielkopolska

Postautor: Małgorzata124 » 2009-12-01, 18:28

Herbi szkoda że tak długo ta choroba męczy Ciebie, postaram się odszukać tą książkę którą wtedy kupiłam sobie u pana doktora, jak będzie coś ciekawego to Ci napiszę a później prześlę mam nadzieję że nigdy mi się nie przyda.
Lekarz który nas przyjmował , przyjmuje nadal zjeżdżają się do niego ludzie z całej polski, jak kiedyś byłam z koleżanką, to widziałam i rozmawiałam z siostrami zakonnymi,powiedziały mi że przyjeżdżają bo mają chore stawy leczą się bardzo długo ale już jest rezultat, raz była kobieta młoda która miała dwie małe córeczki, doznała urazu kręgosłupa wszyscy mówili że nie będzie chodziła lekarze nawet nie próbowali ją leczyć , ponieważ miała uszkodzony jakiś nerw, dzisiaj chodzi była świadectwem cudu którego dokonała akupunktura.

Mój mąż też był bardzo chory tułaliśmy się od lekarza do lekarza, od specjalisty do specjalisty, odwiedziliśmy również klinikę wojskową we Wrocławiu, tam go prześwietlili i stwierdzili że ma piękne nerki może by jedną wyciąć.
Na końcu kiedy praktycznie nie mógł chodzić trafiliśmy do Niego, On się śmiał bo powiedział że jak medycyna się odwraca od pacjenta to wtedy oni go szukają.
Człowiek bardzo dziwny atmosfera panująca w gabinecie egzotyczna,można by powiedzieć że jakiś szarlatan, wrażenia miałam okropne.

Wierzę że można Tobie pomóc, może nie całkowicie wyleczyć bo choroba strasznie jest zastarzała, ale chociaż uwolnić od bólu i dalszego postępowania choroby.
My mieliśmy szczęście ze trafiliśmy na przyjaciół w naszym nieszczęściu, którzy szukali pomocy razem z nami .

Mojemu mężowi nastawił kręgosłup i seria zabiegów pomogła, odblokował energię i wszystko jest ok do dzisiaj, miał wtedy około 28 lat, czy tak trudno było naszym wykształconym lekarzom rozpoznać że kręgosłup naciska na splot nerwów i blokuje wszystko?, a taki lekarz medycyny niekonwencjonalnej rozpoznał chorobę na podstawie wyników które były bardzo dobre, nakłuł męża na stopach i wiedział gdzie szukać przyczyny, to dopiero jest cud.
pozdrawiam Małgorzata
Awatar użytkownika
Małgorzata124
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
 
Posty: 1960
Rejestracja: 2008-08-03, 19:47
Lokalizacja: NOWA RUDA

Postautor: Herbi » 2009-12-01, 23:42

Dzięki Małgorzato za obszerne informacje. Takie przypadki podnoszą na duchu. :-) Jeśli znajdziesz adres to proszę napisz na PW do mnie.

Zabiegi kręgarskie też brałem. Wyleczyło mnie to z poważnej choroby kręgosłupa.
Lekarze serwowali zastrzyki lub proponowali operacji. 3 słownie trzy zabiegi ludowego kręgarza i mogłem chodzić i po 3 tygodniach wrócić do pracy.
Przyroda jest lekarzem dla wszystkich chorób.
...........................Hipokrates.......................
Awatar użytkownika
Herbi
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
 
Posty: 1708
Rejestracja: 2008-12-15, 14:20
Lokalizacja: płd. Wielkopolska


Wróć do Zioła