Moje marzenie ... i jego realizacja : Założenie i pielęgnacja oczka wodnego - Strona 3

Moje marzenie ... i jego realizacja

Jak założyć i pielęgnować oczko. Sprzęt do oczek, fontanny, kaskady, strumyki itp.

Re: Moje marzenie ... i jego realizacja

Postautor: mariusz139 » 2012-10-01, 21:08

A niech to, umknęły mi wpisy dodane do postu :zdegustowany:, choć tyle razy tutaj zaglądałem.
Merghen pisze:Czy mniej więcej wiesz ile wody Ci weszło do oczka?

Trudno mi powiedzieć, nie mierzyłem, ale kalkuluję jakieś 0,8 kubika :-D .
Próbuję dostrzec każdy szczegół w Twoim wykonaniu oczka i mam małe obawy, czy wykładzina dobrze przylega do gruntu. Jeśli stworzą się tam przestwory powietrza, a ciśnienie wody nie dociśnie jej do podłoża, to w okresie zimowym napór lodu na kamienie może spowodować zniszczenie foli w tych miejscach. Sprawdź to dokładnie szczególnie na półkach.
Pozdrawiam Mariusz
Gunnera manicata
Odmiany lilii wodnych
Lotos orzechodajny - uprawa - fotografie
Awatar użytkownika
mariusz139
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
 
Posty: 595
Rejestracja: 2009-01-31, 02:03
Lokalizacja: podkarpacie

Re: Moje marzenie ... i jego realizacja

Postautor: Merghen » 2012-10-02, 08:05

Mariuszu, dziękuję za ostrzeżenie i będę bacznie patrzeć czy coś nie odstaje. Może na półkach zamiast wykładziny położyć agrowłókninę? Jest na pewno bardziej elastyczna i mogę jej dać kilka warstw a podejrzewam, że napór wody na pewno ją dociśnie.
Folia już dotarła więc jak będę miała większą chwilę czasu i siły to będę ją rozkładać. By była bardziej elastyczna wsadziłabym ją na jakiś czas do szklarni ale nie wiem czy to dobry pomysł :?:

Czytałam o tym naporze lodu w czasie zimy i tak sobie kombinuję by pod kamienie a na folię położyć taką piankę jak pod panele. Nie chodzi mi nie o tę w arkuszach tylko kiedyś była taka w rolce, bardziej elastyczna. Mam jej dość sporo, właśnie w czasie porządków na strychu ją odnalazłam, zresztą tę arkuszową, bardziej sztywną również mam po przebytych remontach. Na to zaś położyć jeszcze raz kawałek folii. Czy ma to w ogóle sens? A może już nie kłaść folii tylko tak po docinać by była mało widoczna (kolor taki jasnomorski) i odpowiednio poukładać kamienie?
Awatar użytkownika
Merghen
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
 
Posty: 2346
Rejestracja: 2010-09-01, 07:22
Lokalizacja: Małopolska

Re: Moje marzenie ... i jego realizacja

Postautor: Merghen » 2012-10-03, 21:36

Mariuszu, wyciągnęłam całą wykładzinę choć miałam wrażenie,że dzięki nacięciom raczej dobrze przylegała do podłoża ale wolę nie ryzykować dziurawej folii już w pierwszym sezonie. W dwóch miejscach miałam wrażenie, jak na niej stanęłam,że jest pod nią niewielki luz i to zaważyło o jej usunięciu. Wyłożę więc oczko agrowłókniną ale musi trochę to wykopalisko obeschnąć. Całą noc i do południa u mnie mocno padało i choć to opóźni układanie folii (miałam w planach dzisiejszy dzień) to przy okazji dowiedziałam się,że u mnie też jest glina - woda słabo wsiąka i nawet po kilku godzinach od zakończenia opadów jeszcze na półce stała woda. Ściany jednak i wszelkie przegrody dzielnie zniosły opady, nawet się umocniły/uklepały i jeśli do jutra wykop obeschnie to po południu wykładam go agrowłókniną i folią zwłaszcza,że mam pełny, 1000-litrowy baniak deszczówki a od niedzieli znów ma padać.

Jak będą jutrzejsze zaplanowane prace będą też zdjęcia :)
Awatar użytkownika
Merghen
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
 
Posty: 2346
Rejestracja: 2010-09-01, 07:22
Lokalizacja: Małopolska

Re: Moje marzenie ... i jego realizacja

Postautor: mariusz139 » 2012-10-04, 07:15

Super, stary koc, kilka warstw agro, prześcieradła, wełna mineralna, geowłóknina, w zasadzie wszystko co się poddaje, dobrze ścieli może robić za wyściółkę. :->
Pozdrawiam Mariusz
Gunnera manicata
Odmiany lilii wodnych
Lotos orzechodajny - uprawa - fotografie
Awatar użytkownika
mariusz139
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
 
Posty: 595
Rejestracja: 2009-01-31, 02:03
Lokalizacja: podkarpacie

Re: Moje marzenie ... i jego realizacja

Postautor: Merghen » 2012-10-04, 21:59

Ufff, pierwszy etap za mną. Chyba jeden z trudniejszych jakim jest układanie folii, następny trudny będzie w przyszłym roku - czyli kaskada.

Tak jak pisałam, wykładzina została ściągnięta i zastąpiona czarną agrowłókniną i kawałkami starej kapy. Na tym etapie zdjęć nie robiłam bo w sumie wykop się nie zmienił tylko wyściółka.
A potem układanie folii - na myśl o tym drętwiałam i choć miałam zapewnienie pomocy męża to uparłam się zrobić to sama. :idiota:
Okazało się to ... na początku skomplikowane bo trzeba było rozciągnąć folię o wymiarach 6 x 4 m na niewielkim trawniku, potem przeciągnąć do wykopu a następnie tak opuścić by najpierw folia ułożyła się na dnie (najniższym miejscu wykopu) a to już była wyższa szkoła jazdy dopóki ... nie znalazłam sposobu gdyż folia wcale taka lejąca nie była, raczej sztywna, mało poddająca się. Sposobem okazało się : najpierw lekkie naciskanie dłońmi folii by dotknęła dna - wlazłam na półkę dla roślin płytkiej wody i od strony trawnika (przeciwnej do półki) wsuwałam folię i dociskałam. Oczywiście po folii chodziłam w skarpetach.

Kiedy folia doszła do dna wykopu to nadal dłońmi delikatnie ułożyłam ją na dnie a następnie wlazłam tam sama i od tej pory to już była sama przyjemność :D Stopniowo układałam najpierw zakładki na strefie głębokiej wody i gdy stan był bliski doskonałości (powiedzmy ;) ) zaczęłam nalewać wody konewką.
Nalewałam, nalewałam, nalewałam ... bo mam konewkę 5 litrową (tzn. mam większe ale tylko ona mieści się w zbiorniku gdzie wlewana jest deszczówka). Mąż chciał od zbiornika podciągnąć wąż ale okazał się za krótki i dziurawy (kolejny zakup) więc pozostała konewka a jak się potem okazało najpierw nalałam ok. 150 litrów wody (30 kursów - świetny aerobik :rotfl: ) i to będzie widoczne na zdjęciu nr 1.

Gdy wody było już sporo wyrównałam zakładki i zaczęłam układać zakładki na półce wody płytkiej. I znów kursy z konewką: pełną - pustą, pełną - pustą, pełną... Polecam na odchudzanie choć uprzedzam po tym apetyt jest wilczy :P

I znów układanie zakładek - tym razem na półce najwyższej, biegnącej dookoła oczka, obcinanie folii, wkładanie jej do zbiorników, do których ma odpływać nadmiar wody z oczka, przytrzymywanie jej kamieniami i ... jak zwykle - przyjaźń z konewką na następne kilometry :P

W sumie wg licznika w baniaku wesło 500 litrów deszczówki - jakieś 100 kursów :oczami:

Efekt końcowy prac (reszta jutro i w sobotę) jest widoczny na zdjęciu nr 2. Na więcej nie miałam czasu a chciałam wykorzystać ciepło słoneczka by folia lepiej się układała. Myślę jednak,że zakopywanie folii i układanie kamieni to już sama przyjemność.

Jednocześnie na zdjęciach (najlepiej na zdj. nr 3) widać, że jedną z tui mocniej przycięłam - tam gdzie będzie kaskada. Doszłam do wniosku, że muszę mieć więcej na nią miejsca, a więc trzeba się cofnąć w głąb a docelowo tuja ta będzie wycięta albo pod koniec przyszłego albo na początku następnego roku. To miejsce już jest przeznaczone na czerwonego buka pendulę i poza tym na kaskadę.

A teraz pytanie dotyczące układania kamieni. Pozostało mi sporo folii, czy warto jej kawałki dodatkowo ułożyć pod kamieniami z jakimś miękkim wypełnieniem? Tak jak pisałam, mam albo taką wyściółkę/piankę pod panele w rolce albo gąbkę - kiedyś kupiłam coś co miało służyć za niby-karimatę na plażę pod ręcznik (grubość tej gąbki ok. 1-1,5 cm).
Czy warto dodatkowo coś takiego zrobić? Dodam,że dokładnie sprawdzałam czy w każdym miejscu dna, półki wody płytkiej i tej najwyższej folia przylega. Niemniej nie chciałabym po pierwszym sezonie łatać dziur :zdegustowany:

To na razie tyle. Dziś mam dość siłowni. Idę odpocząć :D
Załączniki
DSCF4765.jpg
Zdj. nr 1
DSCF4768.jpg
Zdj. nr 2
DSCF4769.jpg
Zdj. nr 3
Awatar użytkownika
Merghen
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
 
Posty: 2346
Rejestracja: 2010-09-01, 07:22
Lokalizacja: Małopolska

Re: Moje marzenie ... i jego realizacja

Postautor: Elzbieta M » 2012-10-04, 23:18

Ha ha , Małgosiu , fajnie się czyta :lol:
To Twoje bieganie z konewką przypomina mi moje bieganie z wiadrami ziemi :hyhy:
Ale teraz poważnie - brawo , kawał roboty odwaliłaś. Ale...przygotuj się , że kaskada to ...kilkakrotnie gorsza praca dla takich amatorek :) jak my. Budowałam ją jesienią i bałam się , czy przetrwa zimę , bo przecież pierwszy raz zaprawę cementową robiłam :hyhy:
Awatar użytkownika
Elzbieta M
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
 
Posty: 6345
Rejestracja: 2010-09-22, 20:16
Lokalizacja: Małopolska

Re: Moje marzenie ... i jego realizacja

Postautor: Merghen » 2012-10-05, 07:57

Przypominam to sobie, Elu, z Twojego opisu i myślałam naiwnie, że mnie to nie spotka :lol:

Zastanawiam się nad kupnem juty z metra i uszyciem przez zimę kieszeni (jest dużo tańsza niż gotowy wyrób) na rośliny. Chciałabym troszkę rozbić kamienny mur, który będzie dookoła oczka. Czy mogę się dowiedzieć jakie są wymiary takich kieszeni? Może jakiś projekt lub zdjęcia z bliska bym mogła sobie je dobrze oglądnąć.
Awatar użytkownika
Merghen
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
 
Posty: 2346
Rejestracja: 2010-09-01, 07:22
Lokalizacja: Małopolska

Re: Moje marzenie ... i jego realizacja

Postautor: mariusz139 » 2012-10-05, 18:57

W handlu dostępne były płachty kokosowe 0,8 x 1m o 4 kieszeniach. Te akurat dla Twoich potrzeb są za duże, w zasadzie, to nie wiem czy są o mniejszych rozmiarach. Myślę, że najlepiej uszyć samemu.
Pozostało mi sporo folii, czy warto jej kawałki dodatkowo ułożyć pod kamieniami z jakimś miękkim wypełnieniem? Tak jak pisałam, mam albo taką wyściółkę/piankę pod panele w rolce albo gąbkę - kiedyś kupiłam coś co miało służyć za niby-karimatę na plażę pod ręcznik (grubość tej gąbki ok. 1-1,5 cm).
Czy warto dodatkowo coś takiego zrobić?

Jak najbardziej, pisałem raz, że firmy układają na folię grubą warstwę wełny mineralnej, a dopiero potem kamienie.
Pianka pod kamienie jest troszkę sztywna i nie wiadomo jak z czasem zachowa się w oczku wodnym.

Folia położona idealnie, zakładki zrobione profesjonalnie, cieszę się i gratuluję :padam: .
Pozdrawiam Mariusz
Gunnera manicata
Odmiany lilii wodnych
Lotos orzechodajny - uprawa - fotografie
Awatar użytkownika
mariusz139
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
 
Posty: 595
Rejestracja: 2009-01-31, 02:03
Lokalizacja: podkarpacie

Re: Moje marzenie ... i jego realizacja

Postautor: Merghen » 2012-10-05, 20:31

Mariuszu, to ja Tobie gratuluję :padam: Znajomość tematu i umiejętność przekazania tej wiedzy jest u Ciebie na najwyższym poziomie. Dziękuję za pomoc a mąż dziękuje za zmniejszenie przyszłych kosztów (usunięcie wykładziny). :padam:


Jutro biorę się za zakopywanie folii i jednocześnie przygotuję dodatkową folię pod kamienie.

Ja myślałam o uszyciu pojedynczych kieszeni by co jakiś czas nasadzić rośliny albo między kamieniami albo lekko wpuszczone w głęboką wodę. Marzy mi się np. kępka kaczeńca. Nie chciałabym ustawiać doniczek tylko uszyć z juty takie woreczki - dla roślin między kamieniami i woreczki dla tych wpuszczonych trochę w tę głębię. Są dwa rodzaje juty - jedna taka siateczkowata ale doczytałam, że mało trwała i druga o gęstości 305G, na zdjęciu wygląda na trwałą. Myślę,że lepsza będzie ta druga ale wolałabym poznać zdanie fachowca. Na szycie będę miała całą zimę więc nie powinno byś z tym problemu. Nie jestem pewna tylko czy ten pomysł będzie miał praktyczne zastosowanie. Wolałabym też teraz zakupić jutę póki mąż jest chętny na wszelkie wydatki związane z oczkiem (oprócz roślin na wiosnę bo to mam obiecane). Jest pod wrażeniem oczka, tej głębi, którą robi czarna folia a ponieważ kocha wodę i zwierzaki więc mogę spełniać swoje dodatkowe zachcianki.
Czy lilia też może w czymś takim rosnąć czy lepszy będzie kosz? Mam też dostęp do koszy z surowej wikliny, czy spełniłby rolę kosza?

Co tym wszystkim sądzisz?
Pewnie jak przeczytasz te moje wymysły to złapiesz się za głowę ale jakoś tak mi przychodzą do głowy takie dziwne rozwiązania :zawstydzony:
Awatar użytkownika
Merghen
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
 
Posty: 2346
Rejestracja: 2010-09-01, 07:22
Lokalizacja: Małopolska

Re: Moje marzenie ... i jego realizacja

Postautor: mariusz139 » 2012-10-05, 22:23

Ja myślałam o uszyciu pojedynczych kieszeni by co jakiś czas nasadzić rośliny albo między kamieniami albo lekko wpuszczone w głęboką wodę.

Bardzo dobry pomysł - woreczki jutowe z podłożem i rośliną usadowione miedzy kamienie.
Są dwa rodzaje juty - jedna taka siateczkowata ale doczytałam, że mało trwała i druga o gęstości 305G, na zdjęciu wygląda na trwałą. Myślę,że lepsza będzie ta druga

Dużo lepsza jest druga. Siateczkowa sprzedawana na rolki i w kwadratach służy do pakowania brył korzeniowych. Roślinę tak spakowaną sadzi się w gruncie nie zdejmując juty - rozkłada się w czasie sama. W oczku wodnym ma małe zastosowanie, głównie ze względu na małą wytrzymałość i spore prześwity przez które z łatwością przelatuje rozmokła ziemia.
Czy lilia też może w czymś takim rosnąć czy lepszy będzie kosz? Mam też dostęp do koszy z surowej wikliny, czy spełniłby rolę kosza?

Najlepszą rolę spełniają ażurowe kosze z uchwytami (zdjęcia niżej). Wyściela się je cieniówką albo jutą i zasypuje ziemią.
Wiklina jest mało trwała, chyba że parzona i okorowana. Gdy po trzech latach zachodzi konieczność rozdzielenia lilii wodnej i wymiany podłoża, to kosze wiklinowe rozsypują się przy wyciąganiu w rekach. Kosze z wikliny nieokorowanej, surowej mogą porastać glonami.
Pewnie jak przeczytasz te moje wymysły to złapiesz się za głowę ale jakoś tak mi przychodzą do głowy takie dziwne rozwiązania

Rozwiązania w żadnym wypadku nie są dziwne, a pytania są precyzyjne. Natomiast ja, piszę Ci wyłącznie o tym co praktykowałem, niekoniecznie muszą być to złote rozwiązania.
:D
Załączniki
202.JPG
211.JPG
Pozdrawiam Mariusz
Gunnera manicata
Odmiany lilii wodnych
Lotos orzechodajny - uprawa - fotografie
Awatar użytkownika
mariusz139
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
 
Posty: 595
Rejestracja: 2009-01-31, 02:03
Lokalizacja: podkarpacie

Re: Moje marzenie ... i jego realizacja

Postautor: Merghen » 2012-10-06, 07:41

mariusz139 pisze:
Czy lilia też może w czymś takim rosnąć czy lepszy będzie kosz? Mam też dostęp do koszy z surowej wikliny, czy spełniłby rolę kosza?

Najlepszą rolę spełniają ażurowe kosze z uchwytami (zdjęcia niżej). Wyściela się je cieniówką albo jutą i zasypuje ziemią.
Wiklina jest mało trwała, chyba że parzona i okorowana. Gdy po trzech latach zachodzi konieczność rozdzielenia lilii wodnej i wymiany podłoża, to kosze wiklinowe rozsypują się przy wyciąganiu w rekach. Kosze z wikliny nieokorowanej, surowej mogą porastać glonami.

Mam wprawdzie dostęp do okorowanej i parzonej wikliny ale glony chyba bym nie pokochała (choć wiem, że niewielka ilość jest potrzebna oraz, że przez pierwszy sezon będę musiała z nimi walczyć) więc lilia pójdzie do kosza plastikowego wyłożonego jutą.

mariusz139 pisze:
Gdy po trzech latach zachodzi konieczność rozdzielenia lilii wodnej i wymiany podłoża[...]

Czy to znaczy,że lilię nie wyciągam na zimę z oczka? :zawstydzony:

W zimie więc będę szyła woreczki :D

-- Ostatnio dodano 6 paź 2012, o 19:26 --

Pokażę co dziś zdziałałam.

Udało się zakopać folię i częściowo ułożyć kamienie, na resztę brakło i czasu i kamieni ale już mam obiecaną jazdę do znajomego po resztę ciężarów więc myślę,że w najbliższym czasie dokończę. W sumie już mi się tak nie spieszy - ważnejszy jest teraz skalniak by roślinki się jeszcze zdążyły ukorzenić przed zimą ale to już inny wątek ;) Poza tym będę miała czas by zabezpieczyć półki dodatkowymi warstwami folii o czym pisałam wcześniej.

Pogoda sprzyjała, świeciło słońce i dobrze ogrzewało folię, która świetnie się poddawała układaniu. dodatkowo ostatnie deszcze pomogły spulchnić glebę więc nie musiałam nawet wiele wytężać sił by wykopać rowek. Najpierw w rowku ułożyłam folię, potem nasypałam nieco ziemi a następnie układałam płaskie kamienie, które będą oddzielać trawnik od oczka i ułatwiać koszenie.

Oczywiście miałam też bliskie kontakty z wiadrem, dosypałam resztę ziemi na przyszłą kaskadę. Dziś w nocy mają być mocne opady deszczy więc będę miała darmowe ubijanie gleby. Myślałam,że sporo ziemi wykopanej pod oczko będę musiała wywieźć a tu okazało się, że większość została spokojnie wykorzystana pod kaskadę :zdziwko: Resztę tej lepszej, z wierzchu będę miała jak znalazł. Wiosną dodam ziemi do kwiatów, torfu oraz kurzeńca granulowanego, wymieszam i będzie jak znalazł do rozsad i innych roślin tarasowych.

Dodam tylko, że odpływ został sprawdzony i działa więc będzie się lało tylko do wykopanych dołów a nie na cały trawnik.
A teraz czas na zdjęcia (tylko proszę nie patrzcie na trawnik, dziś zastał przez męża poddany wertykulacji - ta działalność ogrodowa to efekt oczka. Mariuszu - dziękuję bo oczko zachęciło całą moją rodzinkę do pomocy w pracach ogrodowych):
Załączniki
DSCF4781.jpg
DSCF4783.jpg
Tutaj widać zaczątki kaskady.
DSCF4784.jpg
Awatar użytkownika
Merghen
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
 
Posty: 2346
Rejestracja: 2010-09-01, 07:22
Lokalizacja: Małopolska

Re: Moje marzenie ... i jego realizacja

Postautor: mariusz139 » 2012-10-07, 18:50

To teraz ja jestem do tyłu :-D . Bardzo fajnie, dojdą kamienie, rośliny wkomponują się w otoczenie. Nie ma jak zrobić coś w ogrodzie samemu - krzepi duszę i ciało ;-) .
Czy to znaczy,że lilię nie wyciągam na zimę z oczka?

Na zimę nie ma sensu wstawiać lilii, sprawdzisz jak oczko grubo zamarza. Odmiana którą Ci zaproponowałem wytrzyma warunki do granicy zamarzania wody, czyli do 0*C. Są odmiany (np. Clyde Ikins, Sulphurea), które zamierają poniżej 4*C temperatury wody, tych Ci nie polecam. Możesz jednak wybierać jeszcze w wielu innych odpornych np. Almost Black, która jeszcze do niedawna uważana była za słabą lilię, a praktyka zaskoczyła.
Tak czy tak, musisz dobrać tak wysokość kosza, aby nie doszedł do niego lód.
Jak nie dopuścić do zbyt grubej warstwy lodu, napiszę Ci jeszcze przed zimą.
Pozdrawiam Mariusz
Gunnera manicata
Odmiany lilii wodnych
Lotos orzechodajny - uprawa - fotografie
Awatar użytkownika
mariusz139
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
 
Posty: 595
Rejestracja: 2009-01-31, 02:03
Lokalizacja: podkarpacie

Re: Moje marzenie ... i jego realizacja

Postautor: Merghen » 2012-10-07, 19:17

mariusz139 pisze:To teraz ja jestem do tyłu :-D . Bardzo fajnie, dojdą kamienie, rośliny wkomponują się w otoczenie. Nie ma jak zrobić coś w ogrodzie samemu - krzepi duszę i ciało ;-) .

Niekiedy krzepi aż za bardzo :lol: A u ciebie to pół dnia i oczko będzie zakończone :)

Zastanawiam się czy od strony trawnika, między kamieniami nie posadzić sadzonek prymulek (takich w z mixu), nie pojedynczo ale kępami, po kilka. Chodzi mi o to by rozbić potem całość kamiennej bryły oczka również od zewnątrz. Dodatkowo puściłabym coś płożącego. Co tym sądzisz?

mariusz139 pisze:.
Tak czy tak, musisz dobrać tak wysokość kosza, aby nie doszedł do niego lód.
Jak nie dopuścić do zbyt grubej warstwy lodu, napiszę Ci jeszcze przed zimą.


Super, będę czekała na dalsze wskazówki :) Na rośliny do oczka a szczególnie na ustalanie miejsca ich wsadzenia będzie cała zima choć już zaczęłam przeglądać zdjęcia i mam pewne propozycje ale o tym później. Jest przecież jeszcze temat woreczków jutowych - jak uszyję pierwszy to dam do oceny; temat podłoża, wyczytałam,że niektóre są wapnolubne inne wolą lekko kwaśne podłoże. Myślę,że to zajmie trochę czasu.

Na razie układanie kamieni musi poczekać - raz,że mi zabrakło, dwa - muszę uporządkować skalniak a już zapowiadają u mnie przygruntowe przymrozki :kwasny:
Po kamienie pojadę nie wcześniej niż pod koniec tygodnia. Teraz czekam na zakończenie opadów, może jak jutro od rana byłoby słoneczko to coś bym popracowała przy skalniaku. Wszystko zależy od pogody ...
Awatar użytkownika
Merghen
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
 
Posty: 2346
Rejestracja: 2010-09-01, 07:22
Lokalizacja: Małopolska

Re: Moje marzenie ... i jego realizacja

Postautor: Merghen » 2012-10-10, 15:00

Wczoraj doświadczyłam radości z budowy oczka - mój kocur docenił moje starania i już jest to jego ulubione poidełko, dziś zaś upewniłam się, że ta praca to najlepsze co mogłam zrobić dla ekosystemu w moim ogrodzie ale nie tylko ... kolejni odwiedzający tę sadzawkę to kosy i inni skrzydlaci przyjaciele :)

Jakiś czas temu miałam chwilę zwątpienia i zastanawiałam się czy warto, tym bardziej,że sąsiadka od razu powiedziała, że po roku będę go likwidować. Ona miała jakiś czas temu i po jednym sezonie woda śmierdziała i miała sporo pracy z wyciąganiem liści. Dopiero bliższe poznanie szczegółów - brak roślin, nieodpowiednia głębokość (czyli nie odpowiednio zbudowane) oraz sąsiedztwo dużego orzech włoskiego skłoniły ją do wypowiedzenia takiego zdania. Gdyby nie Mariusz :padam: to pewnie bym zrezygnowała ale teraz myślę,że jest to strzał w dziesiątkę. Zawsze chciałam mieć ogród pełen roślin ale i zwierząt i myślę,że jestem na dobrej drodze do stworzenia dla siebie i innych maleńkiej oazy wytchnienia. Już odwiedzał mnie jeż i mam też obiecane, że zimą mąż zacznie budowę dla niego domku by w przyszłym sezonie zamieszkał w oazie.

To tyle z moich przemyśleń i doświadczeń. W sobotę jadę po resztę kamienia :D
Awatar użytkownika
Merghen
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
 
Posty: 2346
Rejestracja: 2010-09-01, 07:22
Lokalizacja: Małopolska

Re: Moje marzenie ... i jego realizacja

Postautor: Merghen » 2012-10-13, 18:48

Kamień przywiozłam w czwartek a raczej przywiózł znajomy i jeszcze karcherem umył, ja go tylko przetransportowałam na moim nieśmiertelnym wózeczku z jego podwórka na moje. Była tego chyba tona albo dwie - przynajmniej tak to poczułam :lol:
Część to bardzo twardy czerwony porfir (miękiński) i jego użyłam do wyłożenia oczka. Mam nadzieję,że jest odpowiedni :?: Zabezpieczyłam też półki dodatkową warstwą folii i waty i przy okazji o mało co się nie skąpałam :rotfl: Na półki ułożyłam otoczaki, które wykopałam ze skalniaka, na skalniaku zaś ułożyłam drugą tonę kamienie filipowskiego ale to już temat na inny wątek, do którego pomału się zabieram.

Teraz oczko jest już całe okolone kamieniem ale okazało się, że ta tona to za mało na kaskadę. W przyszłą sobotę jadę przywieźć bo znajomy sprząta już plac budowy i wywozi wszelkie kamienie i nie tylko...

Dodatkowo kupiłam już żurawinę wielkoowocową i wsadziłam w torfie w jednym z wykopanych dołków, dodatkowo zakopałam doniczkę by wiosną dosadzić Zantedeschię. W drugim już posadziłam irysa syberyjskiego, irysa ensata 'variegatę', którego znalazłam na rabacie irysowej :zdziwko: i Soldanellę montanę - tylko zastanawiam się czy nie będzie tam miał za słonecznie :?: (na zdjęciu jest niewidoczny ale znajduje się przed irysami, widać tylko koniec znacznika)...

Teraz czekam na dalsze wytyczne i już mam kilka pytań :)

Dostałam już jutę i tak się zastanawiam czy kupować już jakąś roślinność czy poczekać do wiosny. Myślałam o tej brzegowej, np. kaczeńcach (chciałam sobie kupić książkę o roślinności wodnej ale jej koszt jest mniejszy niż 50 zł a wysyłka dopiero od tej kwoty :/ więc różnicę mogłabym uzupełnić kupując rośliny). Poza tym jakiej wielkości szyć woreczki, czy 15 x 15 cm wystarczą dla tej bagiennej? I jaki substrat - torf czy coś innego? Może jestem w gorącej wodzie kąpana (dziś miałam prawie okazję w zimnej ale nie ostudziła mojego zapału ;) ) ale trochę mnie korci by wiosną już mieć w oczku coś kwitnącego... :zawstydzony:
Załączniki
DSCF4833.jpg
Miejsce z irysami i urdzikiem.
DSCF4835.jpg
Oczko z ułożonymi kamieniami.
Awatar użytkownika
Merghen
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
 
Posty: 2346
Rejestracja: 2010-09-01, 07:22
Lokalizacja: Małopolska

PoprzedniaNastępna

Wróć do Założenie i pielęgnacja oczka wodnego