Konkurs: NIEBEZPIECZNE ROŚLINY

Zajrzyj tu aby sprawdzić czy aktualnie nie toczą się jakieś konkursy :-)

Konkurs: NIEBEZPIECZNE ROŚLINY

Postautor: rafaloku » 2011-10-28, 21:45

Zapraszam do udziału w konkursie związanym z premierą książki Amy Stewart: Zbrodnie roślin. Chwast, który zabił matkę Abrahama Lincolna, i inne botaniczne okropieństwa.

W tej niezwykłej książce Amy Stewart opowiada historie i anegdoty, które zmrożą krew w żyłach nawet najbardziej nieustraszonego ogrodnika. To też doskonała okazja aby dowiedzieć się jakie niebezpieczeństwa mogą czyhać na nas w ogrodzie. Często uprawiamy rośliny, nie wiedząc, że ich soki lub owoce mogą być trujące. To często piękne, bardzo lubiane i popularne rośliny w naszych ogrodach. Warto je uprawiać ale trzeba też wiedzieć jak się z nimi obchodzić.

Sponsorem nagród jest wydawnictwo W.A.B., wydawca książki „Zbrodnie roślin (...)

Nagrody to: 5 egzemplarzy książki Amy Steward Zbrodnie roślin. Chwast, który zabił matkę Abrahama Lincolna, i inne botaniczne okropieństwa

Obrazek


Regulamin konkursu:

1) W konkursie udział mogą brać tylko osoby zarejestrowane na forum. Osoby, które się jeszcze nie rejestrowały na forum, mogą to zrobić tutaj: zarejestruj się na forum...

2) Konkurs rozpoczyna się 28 października 2011 roku w momencie opublikowania niniejszego wątku. Prace konkursowe można zamieszczać do 10 listopada 2011 do godziny 20:00. Kolejność zgłoszeń nie ma znaczenia.

3) Zadanie konkursowe.
Wybierz jedną roślinę z Twojego ogrodu, która ma właściwości trujące lub może być niebezpieczna. Przedstaw zdjęcie oraz opis rośliny, uwzględniając jej właściwości trujące.

Pomoc i podpowiedzi:
Poparzyłeś się liśćmi jakiejś rośliny? Kontakt z rośliną wywołał uczulenie? Napisz o swoich doświadczeniach. Twój wpis konkursowy będzie jeszcze ciekawszy!

Zobacz: jak wstawiać zdjęcia na forum?

Nie wiesz jakie rośliny opisać? Nawet najbardziej niepozorne, popularne rośliny w naszych ogrodach mogą być niebezpieczne! Podpowiedzi szukaj w naszym poradniku w artykule promującym książkę Amy Steward „Zbrodnie roślin (...) oraz w artykule poradnikowym Rośliny trujące uprawiane w ogrodach

4) Prace konkursowe proszę umieszczać na forum w niniejszym wątku poprzez funkcję "odpowiedz". Prace wysyłane na email, PW lub wpisywane w innych tematach nie będą brane pod uwagę.

Uwaga: zgłaszane prace nie będą widoczne dla innych osób do momentu zakończenia konkursu (każdy po zalogowaniu będzie widział tylko swój własny wpis).

5) 1 użytkownik może zgłosić tylko 1 pracę konkursową (1 post ze zdjęciem i opisem jednej rośliny).

6) Użytkownik zgłaszający pracę do konkursu musi posiadać prawa autorskie do prezentowanej fotografii (należy być autorem zdjęcia lub posiadać zgodę autora na zgłoszenie zdjęcia do konkursu).

7) W ciągu 3 dni od zakończenia terminu zgłaszania prac do konkursu wybierzemy 5 najciekawszych prac konkursowych, które zostaną nagrodzone.

8) Po zakończeniu konkursu, zwycięzcy zostaną poinformowani o wynikach konkursu i poproszeni o podanie adresów do wysyłki nagród na PW i/lub e-mail podany podczas rejestracji na forum. Adresy do wysyłki nagrody należy podać w ciągu 7 dni od momentu ogłoszenia wyników konkursu. Udział w konkursie jest jednoznaczny ze zgodą na przekazanie danych adresowych sponsorowi nagród.

Bardzo dziękuję sponsorowi i życzę powodzenia w konkursie!
Awatar użytkownika
rafaloku
Administrator
 
Posty: 1577
Rejestracja: 2007-12-06, 19:23
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Konkurs: NIEBEZPIECZNE ROŚLINY

Postautor: Witold » 2011-10-30, 10:57

Podróżując po Krymie dostrzegłem piękną roślinę rosnącą pod murem. oczywiście zebrałem jej nasiona, by zasadzić je - albo w ogródku, albo w doniczce - zależnie od tego co znajdę w jej opisie po powrocie do domu. Roślina okazała się Rącznikiem pospolitym (Ricinus communis L.) - w Polsce używaną do odstraszania (zabijania) kretów [http://pl.wikipedia.org/wiki/Rącznik_pospolity]. Zawiera Rycynę - (nie mylić z olejem rycynowym), której "Dawka śmiertelna (LD 50) dla człowieka wynosi w postaci aerozolu ok. 3 μg na 1 kg masy ciała, a parenteralnie nawet ok. 0,1 μg/kg, zatem toksyczność tej trucizny jest bardzo wysoka, porównywalna z sarinem." [http://pl.wikipedia.org/wiki/Rycyna] (patrz również [http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/9172011])
ps. Parę nasion wysiałem - kolorowe, wielkości fasoli - wzeszły po paru dniach, zobaczymy jak wyrosną i czy zakwitną
Załączniki
20110831151.jpg
Rośnie to to pod płotem a tylko 4 razy słabsza od jadu kobry.
Witold
Witamy na forum!
Witamy na forum!
 
Posty: 1
Rejestracja: 2011-10-30, 10:32

Konkurs

Postautor: Tutek » 2011-10-30, 18:50

Tyle trucizny wyhodowałem! Ale jaka na truciznę jest bardzo ładna. Dlatego wszyscy wpatrywali się w nią z zachwytem aż do BÓLU OCZU!
Załączniki
DSC_0538.JPG
Tutek
Witamy na forum!
Witamy na forum!
 
Posty: 1
Rejestracja: 2011-10-30, 18:35

Postautor: Małgorzata124 » 2011-10-30, 22:33

Witam przedstawiam moją bardzo trującą aczkolwiek piękną roślinkę w ogrodzie, rośnie sobie w leśnym zakątku.
Naparstnica purpurowa posiada związki lecznicze , zbiera się liście z jednorocznych roślin i suszy, stosowana jest w leczeniu nerwic i chorób serca, ale jednocześnie jest trująca liście posiadają liczne trujące glikozydy, digitoksynę i digitalinę, spożycie 2g suszonych liści, spowoduje silne bóle i zawroty głowy, wymioty, zaburzenia widzenia i skurcze naczyń wieńcowy, duszności i sinicę.
Występuje również jej forma o białych kwiatach, rośnie głównie w świetlistych lasach, w wolnych przestrzeniach kosodrzewiny i w ziołoroślach górskich, w Sudetach bardzo często można ją spotkać w środku lasu na polanach leśnych, tam gdzie występuje nasłonecznienie
Obrazek

Uploaded with ImageShack.us
Załączniki
1.jpg
1.jpg
pozdrawiam Małgorzata
Awatar użytkownika
Małgorzata124
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
 
Posty: 1793
Rejestracja: 2008-08-03, 19:47
Lokalizacja: NOWA RUDA

Konkurs NIEBEZPIECZNE ROSLINY

Postautor: remak » 2011-11-01, 16:07

W starożytności uważana była za roślinę boską, która mogła oddalić złe duchy i uchronić przed nocnymi koszmarami.
Nasion używano jako przyprawy. Nalewka ze sproszkowanego korzenia była zalecana przy dolegliwościach wątroby. Uważano, że daje ulgę przy skurczach i konwulsjach, podawano ją również kobietom w połogu.
Kwitnie od maja do czerwca. Roślina trująca – cała roślina jest trująca.
żyje kilkadziesiąt, a nawet sto lat. Jej ojczyzną jest Europa Południowa i Azja Mniejsza, występuje także na naturalnych stanowiskach w południowej części Alp, gdzie rośnie w towarzystwie innych wapieniolubnych roślin śródziemnomorskich.
Posiadam w ogrodzie kilkanascie krzaków piwoni.
Załączniki
piwonia 004.jpg
Piwonie w moim ogrodzie
piwonia 004.jpg
remak
Witamy na forum!
Witamy na forum!
 
Posty: 3
Rejestracja: 2010-11-05, 19:17

Moja makowa przygoda

Postautor: użytkownik usunięty » 2011-11-01, 18:13

Obrazek

Mak - rodzaj rośliny z rodziny makowatych, która obejmuje ok. 120 gatunków. Na zdjęciu przedstawiony jest mak wschodni z mojego ogrodu (2011).

Biologia: Rośliny jednoroczne, dwuletnie i byliny. Zawierają biały sok mleczny i trujące alkaloidy. Trujący jest cały pęd nadziemny z wyjątkiem dojrzałych nasion, szczególnie sok mleczny z niedojrzałych makówek.

Moja makowa przygoda

Zawsze byłam wszędobylska i ciekawska, wiele z tych cech mam do dzisiaj, choć już latek trochę mam. ;)
Moje wszędobylstwo i chęć spróbowania wszystkiego, czego jeszcze się nie próbowało do tej pory, doprowadziło mnie do kłopotów zdrowotnych. Wszystko to z powodu maku, tak powszechnie znanej nam rośliny...

Zacznę od początku. Gdy miałam kilka lat mieszkaliśmy na krańcu Polski, na Helu. Tam, choć jak wiem dzisiaj, ziemie są ubogie, piaszczyste, nieurodzajne. W czasach PRL-u także tam, mimo niesprzyjających warunków istniały ogródki działkowe, w których ludzie hodowali warzywa i owoce do własnego użytku. Z innymi dziećmi lubiliśmy się bawić w takich ogrodach, bo często znajdowały się tam jakieś huśtawki, czy inne dla dzieci atrakcyjne rzeczy. Oczywiście - choć wstyd przyznać - lubiliśmy także poskubać tu i ówdzie jakiś owoców, czy kwiatów. Czasem kręcącym się dzieciakom działkowcy dawali coś na poczęstunek.

Któregoś razu podczas takich działkowych wycieczek wpadłam na pomysł by zerwać makówkę. Była piękna, niebieskawa, choć jeszcze niedojrzała. Najpierw bawiłam się nią, bo sama w sobie była fajna. Potem jednak postanowiłam zajrzeć do środka. Udało mi się ją rozerwać, a w środku znajdowały się setki białych, maleńkich, klejących się kuleczek. Wyglądały tak apetycznie, że trochę ich spróbowałam. Ich smaku już dzisiaj nie pamiętam, ale chyba były dobre, bo inaczej bym je wypluła. Nie zjadłam dużo, może odpowiednik łyżeczki do herbaty, a nawet nieco mniej. Wróciłam później do domu.

Początkowo nic mi nie było. Po kilku godzinach zaczęłam się źle czuć, miałam wymioty, zawroty głowy i bolał mnie brzuch. Nie mogłam nic jeść przez dwa dni. Mama - której nie powiedziałam co jadłam na działce - dawała mi miętową herbatę i kazała poleżeć. Nie myślałam nawet tego nie robić, bo czułam się naprawdę źle i to skutecznie zatrzymało mnie w domu. Z tego co mi opowiadała po latach, gdy jako dorosła napomknęłam o przyczynie owej "choroby", wspominała, że wtedy też mówiłam trochę od rzeczy, majaczyłam. Po tych dwóch dniach powróciłam do zdrowia i rzecz się nigdy nie powtórzyła.

Została jednak pewna rzecz - niechęć do maku w każdej postaci, nawet do samego zapachu. Po tej historii absolutnie nie mogłam spożywać maku, sam jego zapach powodował u mnie mdłości. Przeszkadzała mi nawet niewielka ilość maku sypanego na bułki czy rogale, wtedy starannie go odrywałam. Dopiero po wielu latach, gdy stałam się dorosła, na nowo odkryłam smak maku. Dzisiaj jest w postaci dodatku do ciast i deserów oraz pieczywa jednym z moich ulubionych dodatków.

Od czasu, gdy więcej wiem o składzie chemicznym i toksycznych właściwościach maku, widzę że miałam i tak wiele szczęścia. Skończyło się tylko na zaburzeniach, które po wypiciu płynów i leżeniu oraz diecie minęły bez śladu. Moja dziecięca niefrasobliwość mogła doprowadzić do poważniejszych powikłań. Być może ta dawka nie była na tyle duża i na tym polegał mój fart. Zawsze goszcząc małe dzieci w ogrodzie bardzo uważnie obserwuję czy czasem nie spożywają czegoś, co nam wydaje się niejadalne.
użytkownik usunięty
 

Konkurs

Postautor: dana-storczyk » 2011-11-01, 18:14

Ja opisuje rosline trujcą Wawrzynek Wilczełyko .Kwitnie luty-marzec ,rośnie w lasach lisciastych .Cala roślina jest trująca .Zjedzenie owoców może spowodować śmierć .Czytałam o roślinie że działa szkodliwie na skóre .Kilka lat temu miałam mniejsze dzieci i zrywałam owoce gołymi rękoma i nic mi się nie stało .Ciemiernika też zrywam i nic mi się nie dzieje .Moja znajoma opowiadała że podczas upalu dziecko jej popażyło się gdy otarło sie noga o DrzewkoMojrzesza więc ja go stram się nie otykać .Dięki waszemu konkursowi dowiedziałam ze mam duzo roslin trujących a tak bym niewiedziała
Załączniki
Kopia bbaff57e5d.jpg
Danuta
dana-storczyk
Witamy na forum!
Witamy na forum!
 
Posty: 1
Rejestracja: 2011-11-01, 17:33

Postautor: MMARTA1982 » 2011-11-02, 10:11

Narcyz (Narcissus) to jeden z najpiękniejszych kwiatów
zdobiących nasz ogród wiosną. Należy do rodziny amarylkowatych(Amaryllidaceae), do którego zaliczamy około 40 gatunków tych roślin. Pochodzi z krajów Morza Śródziemnego, a uprawiany był już w starożytnej Grecji.Nazwa pochodzi od greckiego słowa narkao (=odrętwieć, sparaliżować), ponieważ ma ona trujące substancje
oraz słabe właściwości narkotyczne (ekstrakt z cebul po dostaniu się na otwarte rany powoduje paraliż).Wszystkie części rośliny mają silne właściwości wymiotne, natomiast intensywny zapach niektórych narcyzów umieszczonych w zamkniętym pomieszczeniu może powodować bóle głowy i wymioty.Z uwagi na wpływ tej rośliny na układ nerwowy ekstrakty z niej wykorzystuje się w łagodzeniu napadów histerii oraz epilepsji.Arabowie natomiast wytwarzali z narcyzów olejek, który wykorzystywano jako środek leczący łysienie oraz jako afrodyzjak, natomiast we Francji niektóre gatunki używane są do produkcji perfum.
Aby uzyskać wiosną pięknie kwitnące narcyzy, musimy pomyśleć o tym już we wrześniu,bowiem wtedy należy sadzić ich cebule.Rośliny te lubią stanowiska słoneczne lub ewentualnie lekko ocienione, np. pod koronami drzew liściastych. Preferują glebę przepuszczalną, żyzną, o odczynie zbliżonym do obojętnego. Cebule sadzimy na głębokość odpowiadającą mniej więcej trzykrotnej średnicy cebuli. Po posadzeniu glebę dobrze jest wyściółkować, np. gałązkami drzew iglastych. Od marca, po usunięciu ściółki, w razie
suszy posadzone cebule należy podlewać.Raz na 3–4 lata, po przekwitnięciu, kiedy liście narcyzów zaczynają żółknąć i zasychać (zwykle przypada to na koniec czerwca lub początek lipca), cebule warto wykopać i wówczas można je dzielić.
Do tej pory wyhodowano około 10 tysięcy odmian narcyzów.
W moim ogrodzie znalazły się jako pierwsze.Podczas porządkowania terenu rosły sobie cichutko pod płotem.Wiosną jak już podrosną wysadzam je do donic.
Więc rośliny tak jak i ludzie maja swoje dobre i złe strony.
Załączniki
Zdjęcie1080.jpg
Awatar użytkownika
MMARTA1982
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
 
Posty: 632
Rejestracja: 2011-03-17, 12:43
Lokalizacja: lubelskie ok Garwolina

Postautor: bishop » 2011-11-02, 13:52

Kiedy większość roślin ogrodowych szykuje się do zimy, w ogrodzie zaczynają dominować żółcie i czerwienie liści prawdziwą niespodzianką są wychodzące z ziemi kwiaty zimowita jesiennego Colchicum autumnale. Nic ich nie zapowiada, gdyż zimowit, jak większość roślin cebulowych swoje liście wypuszcza wiosną, a później zasychają. I nagle, z gołej ziemi wyrastają w ciągu kilku dni piękne fioletowe, różowe lub białe kwiaty, podobne do krokusów.
Jednak to piękno może być niebezpieczne. Zimowit to jedna z najbardziej trujących roślin naszych ogrodów – tak toksyczna, że nawet sadzenie cebul zaleca się przeprowadzać w rękawicach. Ta toksyczność znana jest już od wieków – starożytni Grecy stosowali zimowita jako truciznę (nawet nazwa nawiązuje do Kolchidy – ojczyzny trucizn), Słowianie zatruwali sokiem z zimowita groty strzał. Jako roślinę trującą wymienia go także św. Hildegarda z Bingen – średniowieczny autorytet ziołolecznictwa.

Za takie właściwości odpowiada głównie kolchicyna – alkaloid o działaniu hamującym podział komórek. Już 1 mg na kilogram masy ciała jest dla człowieka dawką śmiertelną. Również krowy i konie są wrażliwe na tą truciznę. Co ciekawe – owce i kozy mogą bez problemu zjadać zimowity, jednak ich mleko po takiej diecie staje się trujące.
Mimo swoich trujących właściwości preparaty z zimowita w bardzo małych dawkach stosowane były jako skuteczny lek na ostre zapalenie stawów i podagrę. Używano ich również jako środka przeciwko robakom u dzieci. Oprócz bulw zimowita do leczenia i trucia stosowano nasiona pojawiające się wiosną, a czasami kwiaty.
Gdyby komuś przez przypadek zdarzyło się zatruć zimowitem, to według wydanego w 1788 roku Dykcjonarza roślinnego autorstwa księdza Krzysztofa Kluka remedium może być spożywanie dużej ilości octu lub innego kwasu, a także mleka. A jak poznać zatrucie? Objawy mogą wystąpić już po 2 godzinach od spożycia i zaczynają się od drapania i pieczenia w jamie ustnej. Następnie występują trudności w przełykaniu, nudności i biegunka. Wraz z upływem czasu pojawia się odwodnienie organizmu, duszności i porażenie układu nerwowego.

Zimowit jesienny ze względu na swoją urodę i nietypową porę kwitnienia jest chętnie sadzony w ogródkach, ale występuje w Polsce również w stanie dzikim, głównie w Tatrach i na Podhalu. Na stanowiskach naturalnych jest objęty całkowitą ochroną. W ogrodach sadzimy zimowita pod koniec lata, na stanowiskach zacisznych i ciepłych, w zasobnej glebie o odczynie obojętnym.

Obrazek
Obrazek
bishop
Witamy na forum!
Witamy na forum!
 
Posty: 1
Rejestracja: 2011-11-02, 13:23

Postautor: ATA » 2011-11-02, 15:44

Zimowit jest rośliną podobną do krokusa o kwiatach pojawiających się jesienią. Rozróżnić możemy go po sześciu prostych pręcikach, krokusy posiadają tylko trzy. Liście i kwiaty wyrastają ze spłaszczonej części bulwy(kwiaty jesienią, a liście wiosną). Jego łacińska nazwa wiąże się z mityczną Kolchidą, która w starożytności uważana była za ojczyznę trucizn. Według mitu zimowit powstał z kropel magicznego napoju Medei. Krople opadły na łąkę u podnóża Kaukazu i przemieniły się w liliowe kwiaty. Noszenie bulw w kieszeni miało chronić od chorób i bólów zęba.
Jest to roślina trująca(wszystkie części), nawet dla zwierząt. Zawiera kolchicynę, demekolcynę, kolchikozyd. Jest również rośliną leczniczą. Z jej nasion wyrabia się środki pomagające w leczeniu skazy moczanowej. Kiedyś robiono je z bulw, ale zaprzestano tego po dużej ilości zatruć wywołanych nieprecyzyjną ilością kolchicyny. Jej zawartość uzależniona jest od wieku bulwy. Zimowit używany jest też przy leczeniu niektórych rodzajów nowotworów.
Zimowity lubią miejsca słoneczne lub lekko zacienione. Glebę średnio wilgotną zasobną w składniki pokarmowe. Nadaje się na rabaty i do ogródków skalnych. Kwitnie w zależności od gatunku od końca sierpnia do października. Wśród zimowitów można wyróżnić zimowit bizantyjski, powabny i mieszańce.
Załączniki
zimowity2010.JPG
Awatar użytkownika
ATA
Zagorzały dyskutant
Zagorzały dyskutant
 
Posty: 266
Rejestracja: 2011-03-23, 16:21
Lokalizacja: Wielkopolska okolice Poznania

Niebezpieczne rośliny

Postautor: irenapak42 » 2011-11-02, 18:22

BLUSZCZ POSPOLITY
Dla mnie jest to najbardziej pospolita roślina,uprawiana wśród ogrodników -zarówno amatorów jak i tych z większym doświadczeniem.Każda z części tej rośliny jest trująca po spożyciu.Liście,łodygi kwiaty ,nawet korzenie.Ciekawostką jest fakt,że mimo że jest ona trująca,jest wykorzystywana przez przemysł farmaceutyczny do produkcji syropu wykrztuśnego w leczeniu objawowym astmy oskrzelowej u dzieci i dorosłych.Mimo iż, bluszcz nie jest pasożytem potrafi owinąć się wokół potężnych drzew powodując w efekcie ich wywracanie przy silnym wietrze.Załączam foto.



Irena Pakosz
Załączniki
DSCF1347.JPG
irenapak42
Witamy na forum!
Witamy na forum!
 
Posty: 1
Rejestracja: 2009-01-31, 09:17

Konkurs-Niebezpieczne rośliny

Postautor: nenufar » 2011-11-04, 15:28

Zimowit jesienny - przyprawa
Załączniki
zimowit jesienny.jpg
nenufar
Witamy na forum!
Witamy na forum!
 
Posty: 6
Rejestracja: 2011-11-02, 14:55

Postautor: tadek » 2011-11-04, 21:53

Moje niezwykle drzewo - CIS

Przedstawiam Wam, chronione i trujące drzewo o nazwie cis.
W moim ogrodzie rośną trzy śliczne cisy, maja one różne kształty. Od postaci kolumnowej, przez dorodny okaz mający około 5 m. wysokości, po uformowaną w kształcie jaja bryłę geometryczną. A które jest najbardziej okazałe? Na to pytanie musicie odpowiedzieć sobie sami. Zapraszam do obejrzenia moich zdjęć przedstawiające te rośliny. O tym, że jest Cis jest trujący, na pewno nie muszę wielu z Was przekonywać. Ja o jego zjadliwości dowiedziałem się ładnych parę lat temu, jak byłem jeszcze, dzieckiem. Wtedy dostałem od mojej babci, nie pamiętam już, z jakiej okazji - dużego królika. Mój tata na tę okazję zbudował ogromną kładkę (wkrótce, dowiedziałem się, że była to pani królicza, i dla czego jej domek był większy od tych, jakie widziałem u babci). Moja babcia, aby przedłużyć mi przyjemność, dopuściła mojego króliczka do pana królika, aby zrobić mi niespodziankę. Niespodzianka ta ujawniła się parę tygodni później. Mój króliczek okocił się, wydajać na świat gromadkę króliczków.
Moje zdziwienie a zarazem szczęście nie znało granic. Jak pamiętam, spędzałem przy klatce z nimi długie godziny, obserwując jak ruszają noskiem i jedzą dobre rzeczy. Wkrótce, po powrocie ze szkoły, wydarzyła się tragedia. Moja mama chciała zrobić króliczkom ładnie i pachnąco w klatce. Wyścieliła im klatkę świeżą słomą, oraz uciętymi gałązkami pozostałymi po obcinania cisu, nie wiedząc, że jest to trująca roślina. Skutki były natychmiastowe! Ponieważ moje króliki zaczęły obgryzać świeże gałązki. Trucizna zawarta w nich zadziałała natychmiast. Moje futrzaki padły. Długo nie mogłem pogodzić się z tą stratą. Babcia jak się o tym dowiedziała natychmiast przywiozła mi innego królika, ale to nie było już to samo...
Od tego czasu wiem, że we wszystkich częściach tej rośliny, są substancje trujące, a po spożyciu części cisu, bez natychmiastowej pomocy, przychodzi śmierć. Mimo to, owocami tej rośliny żywią się ptaki. W moim ogródku stanowią świetną spiżarnię dla skrzydlatych przyjaciół.
Igły Cisu są miękkie, bez charakterystycznego dla innych igiełkowatych, zapachu żywicy. W przeczytanych prze ze mnie informacjach o tej roślinie, wyczytałem, że igliwie to, zmieniane jest co 6 do 8 lat.
Chmmy, nie mniej jednak, gubią je co roku. Mój największy a zarazem najstarszy cis, rośnie akurat przy ścieżce, poprowadzonej pod płotem sąsiada, i mniej więcej w połowie lata mój drogi cis zaczyna tę ścieżkę wyściełać niepotrzebnym już igliwiem.
Z początku po wytyczeniu tam drogi, bardzo się zmartwiłem faktem sypania w lecie przez cis igłami. Myślałem ze zaszkodziła jemu moja ingerencja po przez wyłożenie kostki brukowej. Bez korzystania z literatury fachowej, postanowiłem na własna rękę zbadać i ocenić stan drzewa.
Oględziny wzrokowe nic nie wykazały, roślina była w dobrej kondycji, bez śladów grzyba, żółknięcia, czy nie równomiernego opadania igliwia, które zresztą, które po około miesiącu, przestało opadać.
Śmiać mi się chce… po lecie nadeszła jesień, do pierwszej połowy września, aż do października, w tym okresie mój cis jak również inne cisy, zaczyna z rzucać dojrzale nasiona. Było by pół biedy, jak by były to szyszki. Ale gdzie tam. Cis ma nasionka ukryte w czerwonej otoczce, jej kształt przypomina kubeczek, w którym siedzi okrągłe z ostrym czubeczkiem nasionko. Ponad to, ta osłonka posiada w sobie dużo klejącego soku. W czasie zamiatania nie sposób uniknąć rozduszenia miotłom tego owocku, co powoduje pozostawianie plam i klejenie się ich do mojej Ścieszki.
Mimo wszystko nie narzekam, jestem dumny z posiadania takiego wspaniałego drzewa. Dopatruje się nawet zalety. Od połowy lata aż prawie po jesień mam co sprzątać w kół cisu, aby ruszyć po wstępnej rozgrzewce, grabić jesienne liście krzewów i drzew owocowych opadłych na moim ogrodzie.
Załączniki
2.JPG
Zdjęcie pnia, mojego najstarszego cisu
1.JPG
Ten cis, widoczny na fotografii, jest moim najstarszym cisem na działce. Jego wiek szacuje na ponad 60 l., wysokość około 6m. Wysokość jest przybliżona, ponieważ co roku przycinam go na wysokość aby bardziej zielenił się na niższych gałęziach. Poniżej pre
3.JPG
Ten cis rośnie na froncie działki, ma 150 cm wysokości, przycinany jest na kształt jajowatej bryły, ponieważ kula już się nie mieści. Szerokość tego cisu, po węższej części, wynosi 280 cm.
Widok na ten krzak mam z okna w domu. Zimą od nadmiaru śniegu, g
4.JPG
Na tej fotografii, stanąłem obok cisa kolumnowego, dla porównania jego wysokości.
100_4381.JPG
Jako pierwszego, z trzech moich cisów, zaprezentuje cis kolumnowy, rosnący na środku ogródka.
Awatar użytkownika
tadek
Mistrz dyskusji!
Mistrz dyskusji!
 
Posty: 7068
Rejestracja: 2011-10-30, 19:23

Postautor: OlgaVD » 2011-11-05, 09:38

Witam :-)
Ciekawy temat konkursu.
W ogrodach są dużo niebezpiecznych roślin, ale wydaje mi że najniebezpieczniejszym jest Zimowit, bo wszystkie części tej rosliny są bardzo trujące...
Ale kiedy patrzysz na to piękno, to zapominasz o niebezpieczeństwie...
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Roślina utrzymuje Kolchicyne.
Pozdrawiam Olga
garnek.pl/olgad
Awatar użytkownika
OlgaVD
Zagorzały dyskutant
Zagorzały dyskutant
 
Posty: 398
Rejestracja: 2010-10-25, 19:08
Lokalizacja: Białoruś, Mińsk

Niebezpieczne rośliny.

Postautor: papirus3 » 2011-11-05, 23:58

LANTANA - roślina z rodziny werbenowatych, kwitnie od wiosny do jesieni. Kupując lantanę wiedziałam ,że wszystkie części tej rośliny są trujące, więc zachowuję ostrożność przy zabiegach pielęgnacyjnych. Nie zimuję w gruncie.
Załączniki
IMG_5960.JPG
papirus3
Witamy na forum!
Witamy na forum!
 
Posty: 6
Rejestracja: 2010-03-02, 20:06

Następna

Wróć do Konkursy dla forowiczów